Posts tagged ‘Peru’

Lipiec 28, 2011

Peru zabija? Znowu dwie ofiary

Niedawno polscy turyści a teraz brazylijscy inżynierowie…

28.07.2011, godz. 11:00

Brazylijscy inżynierowie znalezieni martwi w Peru

Dwóch brazylijskich inżynierów znaleziono martwych w środę (wczoraj) w północnym Peru. Mario Gramani Guedes y Mario Augusto Soares Bittencourt byli pracownikami firmy Leme Engenharia w andyjskim kraju i robili badania wstępne do budowy tamy. Firma potwierdziła śmierć dwóch pracowników, ale nie poinformowała o jej okolicznościach.

Brazylijski MSZ powiedział BBC, że inżynierowie zaginęli w poniedziałek, zgodnie z wersją peruwiańskiej policji, znalezione ciała nie noszą oznak przemocy. Jedna z hipotez miejscowych śledczych badających sprawę  mówi, że zmarli z powodów wysokości albo zimna.

Jednakże, według strony internetowej peruwiańskiego radia RPP, jednej z głównych stacji radiowych w kraju, obaj zostali zamordowani przez lokalnych rolników, którzy sprzeciwiają się budowie tamy.

http://www.bbc.co.uk/mundo/ultimas_noticias/2011/07/110728_ultnot_ingenieros_brasileros_peru_presa_rg.shtml

Lipiec 20, 2011

Brytyjczycy zapłacą, za to czego nie zrobili?

20.07.2011, godz. 21.00, BBC Versión movil

Brytyjska spółka górnicza Monterrico Metals zgodziła się zapłacić odszkodowanie 33 peruwiańskim rolnikom, którzy twierdzą, że byli bici i torturowani przez policję w 2005 roku.

Rolnicy twierdzą, że zostali zaatakowani podczas protestów przeciwko kopalni i oskarżyli firmę o współudział. Monterrico Metals zaprzeczała tym twierdzeniom podczas całego procesu w Sądzie Najwyższym w Londynie i zgodziła się na ugodę pozasądową za nieujawnioną kwotę, ale bez przyjmowania odpowiedzialności.

http://www.bbc.co.uk/mundo/ultimas_noticias/2011/07/110720_ultnot_mineria_peru_reino_unido_cr.shtml

21.10.2009 r.

Monterrico Metals i kwestia kopalni w Rio Blanco

Monterrico Metals, brytyjski właściciel i zarządca kopalni miedzi na północy Peru został oskarżony o przetrzymywanie i torturowanie grupy protestujących w 2005 roku pracowników.

Jak podaje serwis guardian.co.uk firma stoi w obliczu roszczeń o wielomilionowe odszkodowanie. Według prawnika reprezentującego poszkodowanych, zostali oni zaatakowani przez policję, która obezwładniła protestujących używając gazu łzawiącego, a następnie związała i założyła im na głowy plastikowe worki. Ponoć przez trzy dni 28 osób było przetrzymywanych i torturowanych na terenie kopalni. Wśród nich znalazły się dwie kobiety, wobec których miała być stosowana przemoc na tle seksualnym. Trzy osoby zostały ranne, z czego jedna śmiertelnie. Świadkowie utrzymują, że akcją policji kierowali menedżerowie kopalni Rio Blanco.

Monterrico Metals zaprzecza wysuwanym oskarżeniom, twierdząc, że kierownictwo kopalni nie miało żadnego wpływu na działania policji, a protestujący zostali zatrzymani po tym, jak postrzelili jednego z funkcjonariuszy. Sprawa, która trafiła do Sądu Najwyższego, zaostrzy istniejący już spór pomiędzy przedstawicielami wpływowych firm górniczych, a lokalnymi rolnikami i ekologami, walczącymi o ochronę naturalnych zasobów regionu.

Zdjęcia i oświadczenia świadków i protestujących zostały udostępnione na stronie Guardiana

http://www.csrinfo.org/pl/wiadomosci/1653-monterrico-metals-i-kwestia-kopalni-w-rio-blanco

Film

http://www.guardian.co.uk/world/video/2009/oct/16/peru-protest-montericco-torture

Film jest wstrząsający, a wszystko to na oczach kulturalnego establishmentu w królewskiej koronie; trzeci świat nie istnieje, ludzie mający nieszczęście w nim żyć, nie są ludźmi, „nie są warci kuli, która ich zabija” – Los Nadies, Eduardo Galeano.

Torturowani górnicy Fot. Internet

Ślady pobicia Fot. Internet

Torturowani górnicy Fot. Internet

dane z raportu dziennego 14.04.2005 r.

KGHM jest bliski podjęcia decyzji o zakupie złoża miedzi Rio Blanco w Peru, którego zasoby pozwalają na około 25 lat eksploatacji. Przedstawiciele KGHM wybierają się w przyszłym miesiącu do Peru, aby na miejscu ocenićwarunki inwestycji. Stroną sprzedającą jest brytyjska firma Monterrico Metals (…).

http://www.dm.pkobp.pl/index.php/id=plik/typ=3/plik=871/zone=-1/section=ogol

Lipiec 16, 2011

Milczące ryby znad Ukajali…

Chcieli popłynąć kajakiem z Atalaya do Pucallpa. Nic takiego dla wytrawnych podróżników odcinek w linii prostej 270, a realnie przy dobrych obliczeniach 480 km! Jesli brać pod uwagę meandry Ukajali (długość od źródeł ok. 2400 km, powierzchnia dorzecza ok. 375 tys. km²) może być nawet i więcej… Atalaya 10.243 mieszkańców, w prowincji Atalaya (Ukayali) u zbiegu rzek Urubamba i Tambo, które dalej wpływają do Ukajali. http://www.facebook.com/pages/Atalaya/112328312116135?sk=wiki

Odcinek Ucayali z Atayala (dolna żółta pineska) do Pucallpa (górna żółta pineska)

Port w Atayala Fot. Google Earth

Rzeka Tambo w Atalaya Fot. Google Earth

Urubamba... Fot. Google Earth

Ukajali... Fot. Google Earth

Polskie źródła piszą i nie piszą o szczegółach, w Ameryce Łacińskiej to samo… Wiele elementów w relacjach oficjalnych się powtarza, obraz tego zdarzenia wydaje się jednak dość uproszczony i mocno niejednoznaczny.

Z informacji policji wynika, że we wspólnej operacji przeprowadzonej przez Policję i Marynarkę Wojenną, o świcie w piątek (27 maja – przyp. autor), najpierw wkroczyli do domu Fidela Garcíi Camposa (24 lub 29 lat), który podczas przesłuchania przez policję doprowadził do domu, gdzie znaleziono rzeczy osobiste turystów [z informacji nie wynika, czyj to był dom, czy jego czy kogoś innego].

Przesłuchany był również Juan Carlos Rios Mayta ze społeczności Tahuarapa [Asháninkas i Tahuarapa żyją na przeciwległych brzegach w innych wioskach i elementów dwóch społeczności w ogóle nie bierze się w informacjach pod uwagę]

Zatrzymany Fidel García Campos powiedział dla wiadomości „Ameryka Noticias”, że jego kuzyn Fredy (Freddy) Ruiz García (29 lat) razem z Rogerem (Robertem) Ruizem Rios (27 lat), widząc kajak polskich turystów przecinający rzekę Urubamba, strzelali z broni palnej, zabili turystów, aby ich okraść, a następnie rozczłonkowali ich ciała i obciążone kamieniami wrzucili do rzeki. Fidel wskazuje także, że tego dnia popijali likier Masato, napój ze sfermentowanej juki …

Przebieg wydarzeń: kontyngent policji, w obecności prokuratora okręgowego Nelsona Caballero Cordovy przybył do Atalaya na pokładzie trzech statków. Odnaleziono podejrzanego Fidela Garcię, wskazał on dom, gdzie znaleźli przewodnik po Peru i Boliwii w języku polskim. W przewodniku znaleziono kilka notatek, zrobionych prawdopodobnie przez zaginionych. Odnaleziono również krem do farbowania włosów z opisem w języku polskim, krem przeciwzmarszczkowy dla osób starszych polskiej produkcji. Wewnątrz innego domu odkryto dwa łóżka z w pośpiechu zrzuconymi moskitierami, palący się ogień, świeże ryby, kołowrotek rybacki polskiej produkcji, parę adidasów marki Nortbrook z amerykańską flagą – rzeczy należące do zaginionych.

[z tego fragmentu relacji może wynikać, że nocowali oni w tym domu w indiańskiej wiosce, a nie jak podają oficjalne źródła w rozbitym na plaży namiocie]

Przyczyna zbrodni nie została jeszcze potwierdzona przez policję…

Asháninkas przepraszają rodziny zamordowanych polskich turystów, o czym donosi korespondent Ideeleradio:  poprzez list otwarty, rdzenni mieszkańcy informują, że są zawstydzeni tym faktem, który nazywają incydentalnym i proszą o wybaczenie społeczeństwo zarówno polskie i europejskie.

Dokument podpisany przez Carlosa Vasqueza Vasqueza, przewodniczącego komisji, informuje również, że uczestnicy zdarzenia byli świadomi faktu, iż  zostało to spowodowane przez mieszkańców etnicznych Asháninkas, co stawia w złym świetle społeczność Tahuarapa, górnej Ukajali, w obszarze znanym jako Aririka.

W trakcie śledztwa, zatrzymano trzech mieszkańców społeczności Tahuarapa, którzy powiedzieli, że zabili turystów w przekonaniu, iż są oni „pelacaras” (ludźmi, którzy kradną narządy ludzkie i tłuszcz).

[informacje odnośnie tego, kim są aresztowani, nie zgadzają się, raz mówi się o Asháninkas, raz o Tahuarapa, a gdzie indziej podaje się, że to indiańska „milicja” Tahuarapa aresztowała zabójców z Asháninkas… – co najmniej dziwaczne, ale takie sprzeczności w Ameryce Łacińskiej są na porządku dziennym]

http://ideeleradio.pe/web/wNoti.php?idN=2968&tip=red

Indiańska „milicja” ze wspólnoty Tahuarapa wytropiła i ujęła głównego podejrzanego w sprawie śmierci Polaków. Pochodzi on z miejscowości Atalaya, zamieszkanej przez Indian Asháninkas. Atalaya znajduje się po przeciwnej stronie rzeki Urubamba niż ta, gdzie zamordowano podróżników.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,To-oni-ujeli-glownego-podejrzanego-o-zabojstwo-Polakow,wid,13585082,wiadomosc.html?ticaid=1cabe

Policja nadal poszukuje ciał i kajaka, żeby ustalić, czy rzeczywiście wersja zatrzymanych jest prawdziwa. Orlando del Águila Cabanillas, szef policji w Ukajali, powiedział: „Jest jeszcze inna teoria, że nie jesteśmy w stanie zlokalizować ciał Polaków, bo najwyraźniej nie zostały wrzucone do rzeki, ale pochowane.”

Inne opinie głęboko nie potwierdzone

Aurelio Vela Saavedra w jednym z komentarzy pod wiadomościami dotyczącymi zaginięcia polskich turystów mówi, że nazwiska zatrzymanych wcale nie są rodzime [!!!] i żeby dziennikarze nie mówili bzdur i nie bronili przestępców, jaki jest ich zwyczaj [!!!]

http://www.panamericana.pe/nacionales/88282

Na Facebooku mówi się, że zabójcy nie są nativos (rdzenni), czyli nie pochodzą z okolicy !!! że prawdziwi tubylcy Asháninkas nie są w stanie zabić człowieka !!! ludzie nie wierzą, żeby tubylcy zabli dla zysku !!!

W Peru mówi się, że kiedy chce się coś ukryć w dżungli, wrzuca się to do rzeki… a resztę załatwiają zwierzęta bez pozostawienia śladów… Mówi się  że jest wiele niebezpiecznych miejsc, zwłaszcza w dżungli czy na szlakach rzecznych i o tym, że są nienależycie zabezpieczone ze względu na przybywających turystów, że panuje bieda i możliwa jest zazdrość o rzeczy materialne, co może spowodować chęć kradzieży…

W Polsce mówi się, że byli wytrawnymi podróżnikami, którzy niedawno przeczytali „Ryby śpiewają w Ukajali” Arkady’ego Fiedlera, że byli podróżnikami a nie znali języka, zwyczajów, że popłynęli Ukajali we dwoje, bez rdzennego przewodnika,  że mieszkańcy osady kazali im się wynosić ze swojej ziemi, a oni nie posłuchali, albo, że wzięto ich za złych ludzi, którzy mogą zabijać dla pozyskania ludzkiego tłuszczu, sprzedawanego jako lekarstwo…

Z bloga wynika, że rozbicie się na plaży będącej własnością wspólnoty indian zostało zabronione, że podróżnicy się jednak dostosowali, ale zawrócili po zapomnianą „torbę z wózkiem”; Kiedy okazało się, że torby z wózkiem nie znaleźli w miejscu pozostawienia, popłynęli na drugi brzeg i zanocowali; indianie, którzy ich odwiedzili, zakomunkowali, że torba jest do odebrania we wsi u Segundo (najważniejszy w wiosce); rankiem odebrali więc torbę, postawili piwo Segundo i odpłynęli… „Tak zakonczyla sie nasza wizyta w Indigena Comunidad czyli wioskowej indianskiej wspolnocie „Nueva Italia – Rioia” plemienia Yine – Ashininka. Celinka i Jarek” [wpis datowany 26 maja]

http://blog.kajak.org.pl/wloczykije/

Drugi wpis też z datą 26 maja o podholowaniu do Atalaya przez indiańską motorową pirogę… i trzeci wpis również z 26 maja o wypłynięciu z Atalaya do Pucallpa. I potem cisza….

[jak na mocno zajętych podróżą sporo czasu na uzupełnianie bloga]

Według bloga, Celinka ćwiczyła hiszpański i coś tam jednak indianom potrafiła wyjaśnić, więc to nieprawda, że nie znali języka…

%d bloggers like this: