Posts tagged ‘Kuba’

Lipiec 30, 2011

Syn najemnika – życie erotyczne Fidela Castro

Znany jako jeden z czołowych psychopatów współczesnego świata. Wysoki, choć to nic pewnego. Podaje się że ma 1,89 m, ale wygląda na 1,70 m. Kiedyś uznawano go za przystojnego, ale w jego twarzy nie ma nic, co mogłoby to uzasadniać, choć o gustach się nie dyskutuje. Jego aparycja jest raczej hiszpańska, dość jasna skóra, ostre rysy twarzy. Nieopatrznie sfotografował się w 2008 roku z prezydent Argentyny (od grudnia 2007) Cristiną Fernández de Kirchner, która ma 1,60 m. W mediach kubańskich i latynoamerykańskich ta fotografia Fidela wywołała burzę domysłów. Różnica na oko tylko 10 cm. Wydaje się więc, że skoro pojawia się owe 1,89, coś jest nie tak. Może chciał uchodzić za „wyższego”? Może trauma zrodziła się z powodu bycia nieślubnym dzieckiem hiszpańskiego plantatora i pokojówki? Więc jaki jest wzrost jednego z ostatnich dyktatorów? Poważne źródła na ten temat milczą.

Fidel Castro i Cristina Fernández de Kirchner, fot. internet

Castro i Jaruzelski, fot. internet

Na tym zdjęciu też nie wygląda na giganta… Wojciech Jaruzelski  miał 1,70 m.

Fidel Alejandro Castro Ruz nie interesuje mnie jako dyktator, wiemy czym zajmował się przez całe życie – głównie mordował, niszczył swój kraj, napełniał kieszenie kasą i zapewniał dolce vita swojemu rozlicznemu potomstwu. Interesuje mnie w pewnym sensie jako człowiek, choć to miano mu się nie należy z punktu widzenia humanizmu, i odrobinę jako mężczyzna. Nie rozumiem tego całego damskiego szału na jego punkcie, tak jak nie rozumiem, dlaczego dziewczyny z pokolenia sweet fifties zrywały staniki na koncertach Beatlesów.  Rozumiem natomiast, że mogłabym się go zwyczajnie bać.

Czy wiedzieli, czyją rękę ściskają? Polski wątek z Fidelem w tle

Znany jest polski incydent z występem Fidela w roli głównej, komentowany jako „sopockie figle”. Podczas wizyty w Polsce w 1972 roku Castro podobno spał w łóżku, które zajmował przedtem podczas swojej wizyty de Gaulle, w słynnym apartamencie Hitlera w Hotelu Grand. Na ulicach rozdawał dzieciakom cukierki, ściskał dłonie partyjnych oficjeli i podobno… nieźle się bawił z polskimi „mewkami” w nielegalnym kasynie. Prawdopodobne, choć nie potwierdzone.

 „Dziennik Bałtycki” 9 czerwca 1972 donosił:

Przebywająca w Polsce kilkunastoosobowa delegacja partyjno-rządowa Republiki Kuby pod przewodnictwem I Sekretarza KC Komunistycznej Partii Kuby i premiera Rządu Rewolucyjnego Republiki – dr. Fidela Castro Ruz wczoraj o godzinie 13.30 przybyła na ziemię gdańską. Po powitaniu gości I sekretarz KW Tadeusz Bejm przedstawił Fidelowi Castro przedstawicieli władz wojewódzkich i miejskich Gdyni i Gdańska oraz członków korpusu konsularnego akredytowanych w Trójmieście. Następnie premier Republiki Kuby podszedł do studentów i stażystów kubańskich uczących się w uczelniach Trójmiasta wymieniając z nimi uściski dłoni oraz gorące słowa powitania. Następnie przeszedł wzdłuż szpaleru licznie zgromadzonych stoczniowców, dokerów, marynarzy, żołnierzy i młodzieży. Dziesiątki rąk wyciągnęło się na powitanie gościa, budzącego w mieście powszechną sympatię i podziw.

Zgroza!

Nie wszystko jednak wyglądało tak, jak chciałaby grzeczna komunistyczna prasa. W barze sopockiego Granda kilku latynoskich ochroniarzy Castro zaczepiło pewną kobietę, która, jak niesie wieść gminna, była dziennikarką. Tego wieczoru właśnie na nią padło oko pierwszego buhaja Hawany i okolic. Wywiązała się mówiąc popularnym językiem, zadyma, w której mieli podobno wziąć udział studenci. Finalnie Latynosi zostali pobici i wyrzuceni z baru.

Niewiarygodne!

Grand w owych czasach był dostępny wyłącznie dla dewizowców, „mewek”, cinkciarzy z powiązaniami i innych powiązanych… Skąd więc studenci? Latynosi zaś byli kubańskimi agentami, ochroniarzami Fidela. Wyobrażacie sobie, że mogli ich poturbować biedni chudzi studenci z lat 70.? No chyba że ci ze Szczytna…

Kto i w jakiej liczbie „obsługiwał” tej nocy zagranicznego gościa pozostanie na zawsze tajemnią…

Miłości i romanse

Miał reputację rozwiązłego macho. Lata partyzanckiej poniewierki odbijał sobie, nurzając się w rozpuście i głosząc wszem i wobec rewolucyjną czystośc seksualną. Tępił homoseksualistów, bo to takie nielatynoskie. Jak się przyznać do odmienności seksualnej w kraju machystowskim? Wszystko więc przez ten swój temperament.

Pamiętam słowa piosenki Janusza Gniatkowskiego, którą uwielbiała babcia, …Kuba wyspa jak wulkan gorąca… Nie miałam wtedy pojęcia o seksie, ale to gorąca jakoś mnie uwodziło. Zatem seks i jeszcze raz seks. Stosowany jako zabieg higieniczny, może jako czynność fizjologiczna, ucieczka przed trudnościami życia codziennego lub wreszcie jako potwierdzenie posiadania władzy. W omawianym przypadku – absolutnej.

Częste zmiany partnerów i zamiłowanie do seksu pozamałżeńskiego sprawiły, że w 1989 roku 61,2 procent dzieci na Kubie urodziło się poza formalnymi związkami. Rocznie dokonuje się 160 tysięcy aborcji, z czego jedną trzecią u nastolatek.

[Nigel Cawthorne, Życie erotyczne wielkich dyktatorów, przekład Zofia Domaniewska, wydanie polskie, 1996]

Na początku kariery Fidel broni jednak zaciekle czystości seksualnej na Kubie, nie obnosi się z kochankami, nie pokazuje się z nimi publicznie. Z dziewczynami zaczyna się spotykać dopiero na studiach. Wtedy jeszcze można wierzyć, że ceni ideały i chce się im poświęcić.

Rafael Diaz, przyjaciel i kolega z roku, przedstawił mu jego pierwszą miłość,  swoją siostrę – Mirtę Diaz Balart, studentkę filozofii, pochodzącą z jednej z najbogatszych rodzin na Kubie. Zielonooka blondynka stała się miłością Fidela i w 1948 roku jego żoną. Rodzina Mirty nigdy nie zaakceptowała zięcia-gangstera, dwukrotnie oskarżonego o morderstwo po manifestacji studenckiej zakończonej demolowaniem autobusów.

W podróż poślubną państwo Castro pojechali na Florydę (jedni twierdzą, że sfinansowała ją Mirta, inni, że ojciec Fidela), grunt, że balowali, aż skończyła im się kasa i El Macho musiał zastawić zegarek i biżuterię ukochanej, by mieć za co wrócić do domu.

Fidel i Mirta, fot. internet

Po narodzinach pierworodnego, Fidelito, kiedy sypialnia wydawała się zbyt „ciasna” dla dwóch mężczyzn, Fidel pocieszył się w ramionach Natalii Revuelty, pięknej zielonookiej blondynki, członkini Jacht Clubu w Hawanie oraz… żony dobrze zapowiadającego się kardiologa Orlando Fernandeza.

Natalia i Fidel, fot. internet

Zanim zaatakowano koszary Moncada, żeby obalić Batistę, w czym Fidel udziału nie wziął (podobno), zdążył zdradzić Mirtę z koleżanką ze studiów, ciemnoskórą pięknością Mapitą Morales, a Natalia zaszła z nim w ciążę (córka Alina).

Po nieudanym buncie Castro został skazany na 15 lat więzienia.  Zgodnie z więziennymi przepisami skazani mieli prawo do jednego listu w tygodniu, jednak Fidel, korumpował strażników by móc pisać do żony, choć pod tą przykrywką wysyłał listy do wszystkich swoich kochanek: Natalii Revuelty i Mapity Morales i nowej zdobyczy Marii Luisy Laferte.  Podobno strażnicy złośliwie zamienili listy i kiedy na mocy amnestii w maju 1953 Fidel opuszczał więzienie, Mirty i Fidelito nie było u bram. Małżeństwo z Mirtą zostało zakończone. Podobno „zanim dotarł z więzienia do domu, jego koszula była czerwona od szminki” – pisał Jules Dubois, hawański korespondent „Chicago Tribune”.

Reżim Batisty krwawo rozprawiał się z rewolucjonistami. Odcinano im genitalia i pozostawiano, by wykrwawili się na śmierć. Castro uznał, że może go spotkać to samo i z obawy o swoją męskość,  odsunąl się od działalności politycznej, rozwiódł formalnie z Mirtą. W 1956 r. wyjechał do Meksyku.

W Mexico City pocieszał się w ramionach 18-latki Lilii Vasconcelos i pisarki Teresy Casuso, Kubanki przebywającej na emigracji. Zamieszkał z nią i w jej domu urządził skład broni, a zakochana romantycznie czterdziestolatka zorganizowała 50 tys. dolarów na zakup statku Granma, którym spiskowcy mieli popłynąć na Kubę. Gdy Fidel wypłynął na podbój wyspy i kolejnych serc, Teresa trafiła do więzienia za udział w jego spisku.

Tu, w Meksyku, poznał też Castro swoją niespełnioną miłość, 16-letnią Isabel Custodio z rodziny hiszpańskich emigrantów (ojciec był dramaturgiem i szefem teatru w Hawanie, którą musieli opuścić po 4 latach z powodów politycznych). W książce „Miłość mnie rozgrzeszty” [El amor me absolverá], Custodio pisze, że znajomy fotograf Néstor Almendros, poprosił ją o towarzyszenie mu podczas fotografowania uchodźców z Kuby. Nie miała ochoty pójść, została więc w samochodzie, ale potrzeba pójścia do łazienki sprawiła, że musiła przejść przez patio baru, gdzie zgromadziło się wielu ludzi. Dostrzegła go w tłumie a ich oczy spotkały się. Kilka minut później fotograf powiedział do niej: „Nazywa się Fidel, powiedział, że cię poślubi”. Po kilku dniach ten wąsaty człowieczek zapukał do jej drzwi. Napisała o nim po 50 latach: „Traktował mnie jak księżniczkę, był tak delikatny i subtelny, jak mężczyzna być powinien”.

Isabel Custodio, fot. internet

Złotowłosa i brązowooka lolitka przyciągnęła uwagę trzydziestoletniego partyzanta na tyle, że poprosił ją o rękę. Zgodziła się. Castro wydał na nią fortunę z rewolucyjnych funduszy, obsypując dosłownie kosztownościami,  ale w trakcie przygotowań do opuszczenia Meksyku, Isabel, marząca o normalnym życiu, uciekła z byłym narzeczonym zostawiając głęboko zranionego Fidela, który podobno przestał się nawet myć z tego powodu, i mając w głębokim poważaniu perspektywę stania się w przyszłości  „pierwszą damą Kuby”.

Wersja Custodio podaje, iż to Che naciskał, by zostawiła Fidela dla dobra sprawy. Podobno miało być lepiej, żeby zajął się rewolucją a nie nowa miłością.

W grudniu 1956 Castro i jego osiemdziesięciu dwóch ludzi wylądowali na kubańskim wybrzeżu. Oczywiście zostali przyjęci przez żołnierzy Batisty i skończyło się masakrą. Resztki ocalałych schroniły się w Sierra Maestra. Natalia, mimo próśb Fidela,  jednak nie przyjechała do ukochanego, by dzielić z nim rewolucyjne trudy, mimo obietnic zostania „pierwszą damą” kubańskiej rewolucji.

Samotność była trudna, ale na szczęście nie trwała zbyt długo. Fidel spotkał Celię Sanchez, córkę lekarza z Manzanillo, która była koordynatorem działań konspiracyjnych na wschodzie kraju i rozliczała finanse rewolucji. Związek przetrwał 20 lat. Po zdobyciu Hawany Celia zajęła mieszkanie bezpośrednio pod kwaterą kochanka.

Celia Sanchez, fot. internet

Ale na  18. piętrze luksusowego hotelu Havana Hilton gdzie kwaterował El Macho wokół basenu królowały niczym u boku Hugh Hefnera zastępy lolitek w bikini, których dostarczał zmęczonej rewolucji Errol Flynn, a wśród nich wyróżniająca się 18-letnia Beverly Aadland. Fidel rozpoczął podbój światowej pościeli.

Beverly i Flynn, fot. internet

O orgiach krążyły plotki i legendy, Silvana Pampanini, ówczesna gwiazda włoskiego kina, specjalnie przyleciała, by ulżyć w cierpieniach rewolucji i oczekiwała łaskawego przyjęcia, prezentując swoje wdzięki na tarasie hotelu Cabana, pod pretekstem zagrania roli w filmie o kubańskiej rewolucji.

Na słynnym 18. piętrze znajdował się super sprzęt hi-fi, spory skład importowanych win a do łóżka Castro wchodziły coraz to nowe ciała – turystki, dziennikarki, aktorki i prostytutki…

Castro nurzał się w coraz nowych romansach, z Glorią Gaitan, znaną jako „Czarna Róża z Bogoty”, córką zamordowanego przywódcy boliwijskich rewolucjonistów Jorge Eliecera Gaitana, z którą romansował kilka lat. 17-letnią Maritą Lorenz, którą poznał na pokładzie MS Berlin. Była dziewicą, córką kapitana statku. Nie chciała zgodzić się na romans. Obiecywał jej małżeństwo, sprowadził podstępem do Hawany i zapłodnił. Marita stała się członkiem jego biura, sekretarką, tłumaczką i kochanką. Była zmęczona ciągłymi romansami Fidela, chora i wkurzona po incydentach z pijaną Avą Gardner, która oczekiwała randki z Castro. Wkrótce Marita zachorowała i w niewiadomy sposób przestała być w ciąży. Twierdzono, że dziecko umarło, ale podobno żyło i zostało jej odebrane. Nieszczęsną dziewczyną zaopiekowały sie służby specjalne USA, udało im się nawet przekonać ją, by wzięła udział w zamachu na Castro. Marita nie wywiązała się jednak z zadania. Podczas spotkania z Fidelem, kiedy miała go zastrzelić, padła mu w ramiona i dowiedziała się, że urodziła jego syna, który na zawsze już pozostanie na Kubie.

„Czarna Róża z Bogoty” - Gloria Gaitan, fot. internet

Marita Lorenz, fot. internet

Utrzymanie stosunków dyplomatycznych z  ZSRR wymagało, by Fidel wyhamował swój rozpustny tryb życia i skończył z trwonienimm rewolucyjnych funduszy. Zażądano by się ustabilizował, a dopilnowaniem sprawy zajął się młodszy brat Raúl.

W związku zawodowym zbieraczy trzciny cukrowej na początku lat 60. ujrzał pewnego dnia piękną zielonooką sekretarkę z arystokratycznej trynidadzkiej rodziny, Dalię Soto Del Valle Jorge, której ojciec, Enrique, był właścicielem dużej fabryki cygar. Postanowił się ożenić. Związek przetrwał dalsze potajemne działania Fidela na niwie erotycznej i trwa do dziś, a jego owocem jest pięciu synów.

Dalia Soto Del Valle Jorge, fot. internet

Castro nie był podobno zbyt czuły dla swoich kochanek. Mówi się, że potrafił kochać się i jednocześnie czytać albo palić, że robił to w butach, albo że był zbyt szybki… Ale dbał o „swoje” dziewczyny śląc im urodzinowe życzenia, bukiety kwiatów, a nawet drogie prezenty, zdobywane na biednym hawańskim czarnym rynku przez oddaną i wierną Celię Sanchez.

Teraz panie towarzyszące mu kiedyś w pościeli, mogą zarabiać na wydawaniu swoich licznych wspomnień o romansach z El Jefe. Z punktu widzenia marketingowego powinny być ciekawe, niekoniecznie prawdziwe, bo ważne, by je sprzedać. Zatem, kim był Fidel Castro w łóżku i w domu, na pewno się nie dowiemy. Wydaje się po pobieżnym wglądzie w życie erotyczne studenta, partyzanta, rewolucjonisty i przywódcy państwa, że szczęścia, mimo dość sporego wyboru,  raczej w tej dziedzinie nie miał.

Nietypowa biografia

Fidel Alejandro Castro Ruz  urodził się 13 sierpnia 1926 roku w rodzinie zamożnego plantatora trzciny cukrowej w okolicach Birán w prowincji Oriente, który przybył na Kubę w 1898 r. z hiszpańskiej Galicji.  Był trzecim synem Ángela Castro Argiz (ur. 1875 we wsi Láncara; najemnik w wojnie hiszpańsko-kubańskiej; po wojnie pozostał na Kubie, by tutaj zrobić majątek) i piętnastoletniej pokojówki Liny Ruz González (analfabetka przybyła do Biran w wieku 14 lat), urodzonej w 1903 w osadzie założonej w 1900 roku nad rzeką Cuyaguateje w prowincji Pinar del Río. Angel był już żonaty z wiejską nauczycielką Maríą Luisą Argote, z którą miał dwoje dzieci. Kiedy Pani Argote dowiedziała się o romansie męża z pomocą domową, Angel opuścił dom i wyniósł się z kochanką i dwojgiem dzieci z tego związku (Angelą i Ramonem) do Santiago de Cuba. Lina Ruz urodziła trzecie dziecko, Fidela, a pani Argote zagroziła rozwodem. Angel zdecydował wtedy odesłać nieślubne dzieci, w tym 4-letniego Fidela (nazywał się wtedy Fidel Hipólito Ruz), do domu swego przyjaciela, konsula Haiti w Santiago, Hyppolita Hibberta i jego żony Emercianne, którzy mieli być odtąd jego przybranymi rodzicami. Z powodu bycia nieochrzczonym bękartem, urodzonym przez matkę analfabetkę, przeżywał w szkołach wiele upokorzeń. Miał dwie rodziny, dwa domy, podwójną w pewnym sensie tożsamość, musiał dostosować się do stworzonych warunków, co powodowało głębokie rany i pozostawiło w jego psychice głębokie ślady. Postanowił wtedy pomścić w przyszłości swoje cierpienia, a żądza zemsty rozpalona w dzieciństwie trawiła jego umysł cale życie.

W wieku 8 lat Fidel został wreszcie ochrzczony, związek Angela i Liny został zalegalizowany dopiero w 1940 roku, a Fidel został uznany za prawowitego syna swego ojca mając lat 17 i odtąd mógł nosić nazwisko Fidel Alejandro Castro Ruz.

Dzięki uprzejmości dr. Eduardo Zayas-Bazán

http://www.autentico.org/oa09815.php

Lina Ruz i Angel Castro - rodzice, fot. internet

Uczęszczał do  Colegio Lasalle i Colegio Dolores w Santiago de Cuba, a w 1942 r. do Colegio Belen, należącej do jezuitów szkoły średniej w Hawanie. Tutaj zdobył tytuł najlepszego sportowca szkoły w baseballu. Od  1945 roku studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Hawanie, który ukończył pięć lat później. Po studiach wraz z dwoma partnerami otworzył kancelarię prawną i poświęcił się obronie praw biedoty.

Castro jest doktorem prawa cywilnego i licencjatem prawa dyplomatycznego. Chciał wystartować w wyborach parlamentarnych w 1952 roku, jednak generał Fulguencio Batista obalił wtedy rząd prezydenta Carlosa Prío Socarrása i odwołał wybory. Castro oskarżył wówczas przed sądem dyktatora o złamanie konstytucji. Sąd odrzucił oskarżenie.

Lipiec 29, 2011

Trinidad – „olśniewający trup”?

 ..

Miasto Trinidad, największy miejski kompleks kolonialny zachowany na Kubie, dołączyło do listy światowego dziedzictwa UNESCO w 1988 roku. Miasto bogate, którego rozwój został nagle brutalnie zahamowany w czasach zależności gospodarczej od jednego tylko towaru eksportowego. Cukru. Losy ludności i kultury tego miejsca są więc nieodłączną częścią procesu, w którym kierunek gospodarki odgrywa wiodącą rolę. Jest nie tylko najlepiej zachowanym tego rodzaju obiektem na Kubie ale także w Ameryce Łacińskiej.

Widok miasta z wieży Muzeum Miejskiego. Pośrodku dzwonnica klasztoru św. Franciszka. W tle wierzchołki Sierra del Escambray, fot. internet

Trinidad o liczbie ponad 73 tys. mieszkańców położony w południowej części Kuby, na wzgórzach nad Morzem Karaibskim, w prowincji Sancti Spiritus i jest stolicą gminy o tej samej nazwie. To najstarsza osad na Kubie po Baracoa i Bayamo. Założony w 1514 roku przez hiszpańskiego konkwistadora Diego Velázqueza de Cuéllar, jako baza do planowanej inwazji Hernána Cortésa na ówczesny Meksyk. Przeniesiony kilkanaście lat później 14 km w głąb lądu dla zabezpieczenia mieszkańców przed licznymi pirackimi grabieżami. Był trzecią w kolejności miejscowością założoną przez hiszpańską koronę na Kubie. Rozwijał się bardzo szybko, co pozwoliło mu stać się jedną z najlepiej prosperujących i największych miejscowości na Antylach, głównie dzięki przemysłowi cukrowniczemu wraz z pojawieniem się rodów Iznaga, Borrell i Brunet w połowie XIX wieku. W Valle de los Ingenios (Dolina Cukrowni) znajdują się rezydencje cukrowej oligarchii oraz 15-metrowa dzwonnica Manaca Iznaga, z której nadzorcy obserwowali niewolników.

Panorama Trinidad, fot. lohelli

Rozwój Trinidadu został pogrzebany wraz ze zmianą szlaków handlowych na początku XIX wieku. W pewien sposób winne jest temu Cienfuegos. Miejscowość położona ok. 50 km na północny zachód, którą właśnie wtedy zasiedlili osadnicy zbiegli z ogarniętej powstaniem niewolników francuskiej kolonii Santo Domingo (Haiti). [1791, największe w historii powstanie 500 tys. czarnych niewolników pod wodzą Toussaint L’Ouverture, które doprowadziło do przejęcia przez nich władzy w kraju w 1801 r.]. Ze względu na napływ nowej siły roboczej Cienfuegos zyskało w niedługim czasie znaczenie centrum handlowego środkowej Kuby. Sytuacja pogorszyła się również z powodu blokady narzuconej Hiszpanii przez Napoleona w 1806 roku, która uniemożliwiła eksport cukru do Wielkiej Brytanii.

Najważniejsze zabytki miasta skupiają się wokół centralnie położonego Plaza Mayor. Należy do nich barokowa katedra, oraz dawny klasztor świętego Franciszka (Convento San Francisco) z charakterystyczną dzwonnicą, obecną na kubańskiej monecie o nominale 25 centavos.

Plaza Mayor, Trinidad, fot. autor

Plaza Mayor, Trinidad, fot. internet

Mieszkańcy Trinidad zawieszją przy wejściach do swoich domów klatki z kanarkami, mające zapewniać szczęście i dostatek. Trinidad słynie także na Kubie z koronkarstwa. Produkuje się tam regionalny napój z miodu, rumu i soku cytrynowego, nazywany chanchanchara, cygara, skręcane na miejscu dla turystów, naszyjniki, bransoletki, instrumenty, głównie z surowców roślinnych, pestek, nasion, muszli, fragmentów rafy czy kamieni półszlachetnych, słowem wszystko, co można zaproponować jako pamiątkę.

Muzeum Historii (Muzeum Miejskie): zlokalizowane w starym Palacio Cantero, którego dawnym właścicielem był Don José Mariano Borrell y Padrón, lokalny właściciel ziemski, w 1841 r. sprzedany wdowie Iznaga, Donii Marii Montserrat Fernández de Lara y Borrell. Prezentowane są tam przedmioty  historyczne i dokumenty miasta.

Muzeum Archeologii Guamuhaya założone 15 maja 1976. W ośmiu salach prezentuje obiekty należące do rdzennej społeczności, zamieszukującej centralno-południową część Kuby w okresie prekolumbijskim, oprócz tego znajduje się tam kilka wartościowych przedmiotów z epoki kolonialnej.

Muzeum Romantyczne: czternaście pokoi odtwarza klimat typowej rezydencji kolonialnej Trynidadu z lat 1830-1860. Znajdują się tutaj meble i przedmioty rzemiosła artystycznego z XVIII i XIX wieku.

Plaza Mayor, Muzeum Romantyczne, fot. autor

Wnętrze Muzeum Romantycznego, fot. internet

Muzeum Architektury Kolonialnej: ma siedem sal wystawowych i znajduje się w byłym domu zamożnej rodziny Sánchez, przedstawia architektoniczny rozwój miasta.

Casa de la Trova w Trinidad to miejsce spotkań młodego pokolenia, znajduje się w budynku z 1777 roku, który został przywrócony do użytku. Okresowo odbywają się tu koncerty.

W mieście znajdują się różnego rodzaju Casa de la Musica, gdzie turystom proponuje się wytchnienie, drinka i muzyczny relaks w rytmie tradycyjnym, ale także afrokubańskim.

Kościół Parroquial de la Santisima, Trinidad, fot. internet

Tak o Trinidad pisze Eduardo Galeano w swojej książce „Otwarte żyły Ameryki łacińskiej” [Las venas Abiertas de America Latina]

Miasto Trinidad, dzisiaj olśniewający trup. W połowie XIX wieku Trinidad miał więcej niż czterdzieści zakładów cukrowniczych, które produkowały 700 000 funtów cukru. Ubodzy chłopi, którzy uprawiali tytoń, zostali wypraci przemocą, a na obszarze, który był również pastwiskami dla bydła i który wcześniej eksportował mięso, jedzono mięso sprowadzane z zewnątrz.

Pączkowały kolonialne pałace ze swoimi ocienionymi dla przyjemności wejściami, swoimi komnatami o wysokich sufitach, żyrandolami z deszczem kryształów, perskimi dywanami i cichymi falami menueta w powietrzu, lustrami w salonach, aby móc ujrzeć obraz rycerza w peruce i butach z klamrami.

Obecnie są świadectwem upadku, niczym wielkie mmarmurowe lub kamienne szkielety, z milczącymi dzwonnicami, powozami jeżdżącymi po pastwisku.

Trinidad mówi teraz o sobie: „miasto, którym byłem”, ponieważ jego ocalali właściciele zawsze mówią o nim jako o przodku, który miał władzę i żył w chwale. Ale przyszedł kryzys 1857 roku, ceny cukru spadły i miasto upadło wraz z nimi.  Nigdy więcej się nie podniesie.

Trinidad, fot. lohelli

Kiedy spaceruję po jego uliczkach w czterdziestostopniowym sierpniowym upale, zauważam, że strefy turystyczne są niemal pozbawione przechodniów. Znajdują się tam tylko ci, którzy z różnych powodów mogą się znaleźć, lub istnieje potrzeba, by się znaleźli. Na jednym ze zdjęć odkrywam bramy prowadzące do dzielnicy nieturystycznej, których strzeże ochrona. Może zresztą chodzić tylko o to, by do części historycznej nie wjeżdżały auta. Nie pytam. Rozdaję resztki długopisów, o które wykłócają się nie tylko dzieci, spomiędzy niskich domków przywołuje mnie pogwizdywaniem pewna kobieta. Prosi szeptem o jakieś środki czystości, ale nie mam przy sobie. Na ulicy zatrzymuje mnie dyskretnie szczupła dziewczyna i pyta o mydło. Mydła też nie mam, wyciągam z torebki błyszczyk do spękanych upałem warg i wciskam do jej dłoni. Akurat tego najmniej potrzebuje.

Trinidad śpi. Słychać jak bzyczą muchy i szeleszczą wachlarze z palmowych liści. W gęstym i nieprzejrzystym powietrzu twarze sennych mieszkańców pali słońce. Karaiby zdają się nieprzejednane.

Trinidad, fot. autor


Lipiec 27, 2011

Więźniowie sumienia

 

 

 

 

 

 

Kuba: Dysydent Fariñas rozpoczyna nowy strajk głodowy

Sobota, 4 czerwca 2011

Kubański dysydent Guillermo Fariñas rozpoczął nowy strajk głodowy aby rząd Raula Castro „osądził odpowiedzialnych” za śmierć na początku maja opozycjonisty  Juana Wilfredo Soto.

„Rozpocząlem strajk głodowy o godzinie 12:00 (16:00 GMT), aby domagać sie od  rządu postawienia przed sądem odpowiedzialnych za zabójstwo Juana i aby  zaprzestano atakowania przeciwników” powiedział Fariñas AFP.

Wilfredo Juan Soto, 46 lat, zmarł 8 maja w szpitalu w Santa Clara, trzy dni po zatrzymaniu na kilka godzin przez policję. Według kubańskich dysydentów, Soto został pobity podczas zatrzymania.

Ale rząd w Hawanie oficjalnie zaprzecza, że Soto został zaatakowany i potępił „nową kampanię oszczerstw” zorganizowaną przeciwko rewolucji kubańskiej.

W 2010 roku Guillermo Fariñas był bliski śmierci po przeprowadzeniu strajku głodowego trwającego 142 dni, który miał zwrócić uwagę na innych dysydentów więzionych na Kubie. Protest zakończył się po tym, jak kubański prezydent Raul Castro zezwolił na zwolnienie 52 dysydentów.

http://www.bbc.co.uk/mundo/ultimas_noticias/2011/06/110603_ultnot_cuba_farinas_huelga_hambre_jg.shtml

Guillermo Fariñas, tak wyglądał w 2010, źródło: reuters

Tak naprawdę Guillermo „Coco” Fariñas strajkował w 2010 roku z powodu śmierci innego dysydenta Orlando Zapaty Tamayo (ur. 15 maja 1967 w Santiago de Cuba), skazanego na 36 lat pozbawienia wolności za działalność na rzecz praw człowieka. Osadzony w więzieniu o najcięższym rygorze „Kilo 8″ w Camaguey, torturowany, podjął strajk głodowy. W lutym 2010 r., w czasie trwania strajku, władze zakazały podawania mu płynów. Zmarł z powodu zatrzymania pracy nerek 23 lutego.

Wtedy pałeczkę strajku głodowego podjął Guillermo „Coco” Fariñas, 48-letni psycholog i dziennikarz niezależny, zamieszkały w Santa Clara na Kubie. Zawiesił strajk głodowy w lipcu 2010 roku, kiedy zwolniono więźniów politycznych i wycieńczony powrócił do domu.

Jego protest obejmował zwolnienie pozostałych jeszcze w więzieniach 13 więźniów Czarnej Wiosny: José Daniel Ferrer García, jego brat Luís Enrique, Pedro Argüelles Morán, Librado Hilario García, Ángel Moya Acosta, Diosdado González Marrero, Félix Navarro Rodríguez, Iván Hernández Carrillo, Guido  Sigler Amaya, Eduardo Díaz Fleites, Héctor Maseda Gutiérrez, Arnaldo Ramos Lausurí i Oscar Elías Bicet González.

Mam wrażenie, że władze zrobią wszystko, aby uniknąć kolejnego międzynarodowego skandalu, który umieści Kubę z powrotem na arenie publicznej. Mam nadzieję, ale nie zapominam, że sprawowanie władzy przez ponad pięćdziesiąt lat tworzy poczucie arogancji,które czasami sprawia, że ci, którzy sprawują władzę w sposób absolutny, tracą poczucie rzeczywistości

– powiedział Fariñas podczas telefonicznego wywiadu 5 listopada 2010 roku niezależnemu dziennikarzowi Reinaldo Escobarowi.

el preso de conciencia znaczy  więzień sumienia

conciencia znaczy sumienie albo świadomość

Najbardziej znani opozycjoniści kubańscy

Guillermo „Coco" Fariñas, źródło: internet

Guillermo „Coco” Fariñas – 11 lat w więzieniu (żyje)

Oscar Elías Bicet González, źródło: internet

Oscar Elías Bicet González (żyje). Nominowany do Pokojowej Nagordy Nobla 2011, aresztowany w 2003 i skazany na 25 lat więzienia. Urodzony w Lawton w Hawanie, lekarz, założyciel i prezes Fundacji Praw Człowieka Lawton, uznany za więźnia sumienia. Należy do grupy 75 opozycjonistów uwięzionych na Kubie po wydarzeniach Czarnej Wiosny w roku 2003. Uwolniony 11 marca 2011 po 8 latach więzienia. Mimo tego, rząd ogłosił, że w każdej chwili może być ponownie osadzony, jak inni, którzy odmówili wyjazdu do Hiszpanii. Biscet zdecydował się pozostać na Kubie.

Po zwolnieniu Bisceta w więzieniu pozostało jeszcze trzech opozycjonistów Czarnej Wiosny: José Daniel Ferrer, Librado Linares y Félix Navarro,reszta z 75 została zwolniona, z powodu stanu zdrowia, jak równiez Dialogu pomiędzy Kościołem Katolickim, Hiszpanią i rządem Wyspy.

http://www.suite101.net/content/11-de-marzo-de-2011-liberado-en-cuba-el-doctor-biscet-a43922

Jorge Luís García Pérez „Antúnez", źródło: internet

Jorge Luís García Pérez „Antúnez” (żyje), ur. 10.10.1964, spędził w więzieniu 17 lat i 38 dni. Uwięziony 15 marca 1990, zwolniony 22 kwietnia 2007. Początkowo został skazany na pięć lat za ustny protest przeciwko obowiązującej władzy, ale kiedy uciekł z więzienia, aby zobaczyć się ze swoją umierającą matką, wyrok mu przedłużono. Pracuje w Presidio Político Cubano „Pedro Luís Boitel” – Organizacja więźniów i byłych więźniów politycznych, w tym więźniów sumienia i osób skazanych za przestępstwa z użyciem przemocy przeciwko dyktaturze, a nawet zwykłych więźniów obrońców praw człowieka informująca o sytuacji w kubańskich więzieniach.

http://liberpress.blogspot.com/2007/04/las-prisiones-cubanas-son-centros-de.html

ś.p. Juan Wilfredo Soto, źródło: internet

Juan Wilfredo Soto – zmarł 8 maja 2011 w wyniku pobicia przez policję; oficjalne źródła medyczne podają, że w wyniku ostrego zapalenia trzustki i niewydolności nerek, ponadto cierpiał oprócz cukrzycy, na nadciśnienie i kardiomiopatię rozstrzeniową.

http://baracuteycubano.blogspot.com/2011/05/muerte-de-juan-wilfredo-soto-garcia-el.html

ś.p. Orlando Zapata Tamayo, źródło: internet

Orlando Zapata Tamayo – 1967- 2010

jeden z blogerów 9 maja 2010 roku pisze tak:

Raul, wyślij dzisiaj akt zgonu Reynie Luisie (matka Orlando Zapata Tamayo). Ponieważ zabiłeś jej syna, to jest najlepszym prezentem, jaki możesz jej dać. Daj jej, o co prosi. Nie bądź okrutny. Daj jej, niech ma ten kawałek papieru, ku pamięci swojego syna, 42-letniego czarnego murarza, odważnego, który nieustannie powtarzał: „Czy pan mnie rozumie?”, poniewaz go zabiłeś, pokonując go podczas strajku głodowego.

Proszę, skurwysynu, pomyśl o Linie Ruz (matka Fidela Castro) czy podobałoby się jej, gdyby zrobili to z tobą.

http://pedrorholax.blogspot.com/2010_04_10_archive.html

lista więzień na kubie

http://balancecubano.blogspot.com/2010/12/cuba-la-isla-carcel.html

Nie opublikuję zdjęć z kubańskich więzień, są dostępne i kto chce, znajdzie. Nie nadają się zresztą do oglądania, tak jak nie nadają się do opisywania wspomnienia ex-więźniów. To, że ludzie są torturowani, chłodzeni, głodzeni, że amputuje się im kończyny bez znieczulenia, zamyka w karcerach rodem z XIX-wiecznych powieści, że ich ciała i umysły po wielu latach, są zdegenerowane… Wrażliwsi oskarżyliby mnie (albo autorów, których przytaczam) o manipulację, mniej wrażliwi o cynizm. Zastanawiać mnie więc może tylko to, w jakim świecie żyjemy? Wszyscy.

Rok Pański 2011, 52 lata po objęciu rządów przez Fidela Castro, adwokata

El sicopata asesino jugando con una sub-ametralladora checa en 1963, źródło: internet (podpis oryginalny)

%d bloggers like this: