Posts tagged ‘absurdy’

Kwiecień 13, 2013

Świat nie jest prosty, czyli syndrom drwala

Stare przysłowie mówi: „Im dalej w las, tym więcej drzew”. I to prawda. Powiedzenie nie wartościuje jednak drzew. Co z tego, że więcej, skoro ich jakość mocno wątpliwa. Z biegiem lat i nabywanym doświadczeniem wobec pojawiających się ciągle „drzew” można przyjąć jedynie postawę ograniczonego zaufania – jak do innego kierowcy na drodze. Sprawdzić, o ile się da, jego wiarygodność i albo zostawić „drzewo”, żeby rosło, albo wyciąć!

Sprawdzanie wiarygodności jest ciekawe z wielu powodów. Przynosi intrygujące doświadczenia, na wiele spraw otwiera oczy, pozwala się dziwić albo powoduje, że od odkrywanych informacji puchnie głowa, a „las” znacznie się przerzedza. W końcu okazuje się, że człowiek znajduje się na polanie pełnej pniaków i suchych karp. W oddali, na bezdrożach majaczy drzewo, biegniemy pełni nadziei i niestety… znowu łapiemy za siekierę. Sytuacja ta, bez względu na dziedzinę, dotyczy jedynie pewnej części ludzkości, ponieważ druga część pląsa w uniesieniu po lesie wierząc, że jest on zielony, spokojny i radosny jak w programach przyrodniczych. Nic bardziej błędnego.

Konstrukcja psychiczna człowieka wymaga zaspokojenia podstawowych potrzeb i potrzeb wyższych. Dlatego od wieków istota żyjąca na Ziemi nie zadowala się zastanym porządkiem, ale zadaje pytania i usiłuje rozwiązać zagadki dotyczące różnych spraw. Kim jesteśmy, po co żyjemy, dlaczego umieramy… Będąc osobnikiem społecznym, żyjącym w stadzie, człowiek uczy się więc od najbliższych, bliższych, dalszych lub całkiem dalekich tego, czego oni sami się nauczyli i realizuje swój własny plan.

Mając kilka lat człowiek posiada już parę drzew – rodzinę, kolegów, nauczycieli, zainteresowania, religię… Potrafi rozróżnić także podstawowe pojęcia abstrakcyjne jak: miłość, nienawiść, dobro czy zło.  Nie ma więc żadnego problemu, kiedy las funkcjonuje zgodnie z zasadami i wszyscy ich przestrzegają, cenione i szanowane są wysokie wartości moralne, etyczne czy religijne. Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy rodzina żyje w niezgodzie, ojciec bije matkę, wujek dotyka intymnych miejsc, kolega z podwórka zastraszając inne dzieci wyłudza od nich pieniądze, nauczyciel zdradza żonę, a wychowawca religijny, głosząc ubóstwo, jeździ luksusowym autem.

No to co jest nie tak? Uczą mnie zupełnie czego innego i postępują inaczej? Hej! Widzę was! Dlaczego mam być inny niż wy? Dlaczego mam być lepszy? Uczyć się dobrze, zachowywać się dobrze, stać prosto i  udawać, że jestem ślepy?!

Potem jest już tylko gorzej. Drzew przybywa, las staje się gęsty, splątany, ciemny i straszny.

Syndrom drwala

lumberjack_chopping_at_tree_hg_clr

Szukamy więc wyjścia. Jeśli nie funkcjonuje rodzina, uciekamy do grupy rówieśników, jeśli tam jest kiepsko, staramy się szukać pomocy w organizacjach duchowych, jak trafimy na kłamstwo, sfrustrowani szukamy dalej, gdzie indziej… Przerabiamy katolicyzm czy buddyzm, inne organizacje duchowe, idziemy do Hare Kriszna, Zielonoświątkowców, Wieczerników, Świadków Jehowy, Scjentologów albo samodzielnych proroków. Wyjeżdżamy do indyjskich guru, uczestniczymy w zebraniach, mszach, medytacjach,  dawnych i współczesnych organizacji duchowych… Nie, to nie to, więc trzeba iść dalej. Łapiemy się za racjonalizm, albo systemy filozoficzne, starsze i nowsze, sprawdzamy fizykę kwantową, świętą geometrię albo satanizm, New Age, hunę, kalendarz Majów, towarzystwa psychotroniczne, tarota, astrologię, TAO, runy, jasnowidzenie, OBE, NLP, channelingi, różdżkarstwo, metodę Silvy, rebirthing…. Cokolwiek i w dowolnej kolejności.

Po latach jesteśmy zdruzgotani, zamęt w umyśle jest większy niż można by się spodziewać i nadajemy się jedynie do leczenia psychiatrycznego. STOP! Wcale nie trzeba się leczyć.Wystarczy wyciągnąć wnioski.

Otóż… Wszędzie chodzi TYLKO o „rząd dusz”. Jednak nie dla duszy jesteśmy potrzebni naszym przewodnikom, kimkolwiek by byli. Jesteśmy potrzebni jako uzależnieni i ogłupieni niewolnicy, do pracy i płacenia haraczu, który był kiedyś dziesięciną, ale w miarę rozwoju ‘cywilizacji’ skoczył do jakichś 60-70%. Jesteśmy niezbędni jako głosiciele wybranego systemu, żeby zwiększać jego popularność. I cała ta sytuacja nie ma nic wspólnego z tym, żeby nam dać „coś dobrego”, żeby nam pomóc, czegoś wartościowego nauczyć, żeby było nam lepiej…

W obliczu takiego postrzegania „lasu” nie mamy praktycznie żadnej możliwości, by być ludźmi wolnymi i za cokolwiek odpowiadać. Całe to „uwolnienie” od niewiedzy na temat zasad obowiązujących w lesie jest więc stanem sprawiającym tylko kłopot i uwierającym jak kamień w bucie. Prowadzi nieubłaganie do wniosku, że nie ma lekarstwa ani pocieszenia, a samotne życie na polanie z siekierą w ręku to nie to, o czym marzyliśmy.

Co można zrobić?

Niewłaściwe pytanie. Należałoby rozpocząć od „Czy można coś zrobić?” a „co” pozostaje do rozstrzygnięcia w drugiej kolejności.

Odpowiedź na pierwsze pytanie zasadnicze brzmi: można, a na drugie, pozostaje kwestią wyboru. Ja  wybrałam dowiadywanie się i łączenie faktów. Dowiadywanie się nie jest jednak wiedzą sensu stricte i nie jest sprawą łatwą. Wiedza bowiem to pewien dawno ułożony obrazek, który nie dopuszcza świeżego powietrza w obawie przed jego szkodliwym działaniem. Broni schematu i odrzuca wszystko, co do obrazka nie pasuje. Dowiadywanie się zaś stanowi proces ciągły i nieustający, zakłada ono również, że to, co wiem dzisiaj, jutro może już być nieaktualne.

Nikomu niczego nie zamierzam udowadniać, nikogo do niczego przekonywać, wydaje się jednak dość naciągane, by wierzyć w pewne teorie, jak na przykład, że pewien osobnik rodzaju męskiego nazywany różne, ale przeważnie Bogiem, w ciągu siedmiu dni stworzył świat. Bardziej skłonna jestem „uwierzyć”, że stworzył człowieka „na obraz i podobieństwo swoje”, mocno niedoskonałego, z całym zestawem wad, z którymi musi się zmagać przez całe życie, nie potrafiącego nawet tak prostej rzeczy, jak zrozumienie, by nie czynić drugiemu, co jemu samemu niemiłe.

Każdy jednak może wybrać, co mu pasuje.

Opcje do wyboru

Niemal od pierwszej chwili, kiedy w szkole zaczęto uczyć mnie historii, geografii i biologii, a potem, kiedy zakres nauczania rozszerzył się, wydawało mi się niepokojące, że nie istnieje żadna zbieżność z tym, czego próbowano nauczać mnie na lekcjach religii. Z czasem te trzy dziedziny stały mi się bardzo bliskie, najbardziej jednak pasjonujące okazały się historia starożytna i archeologia. Jak gąbka wchłaniałam wszystko z zakresu tego tematu, który był o wiele ciekawszy od religii, choć tak samo bajkowy i odległy.

creation of earth

źródło: internet

Właśnie! Czy nikt z religijnych nauczycieli nie zauważył, że przez wieki ludzie zmienili się tak bardzo, że należałoby tę dziedzinę nieco uatrakcyjnić? Oddaję ten pomysł za darmo – skorzystajcie, bo inaczej cały tłum wiernych wyślizgnie wam się z rąk i odfrunie bezpowrotnie, jak stada gęsi znad Dunaju.

Nie jestem filozofem ani teologiem i nie zamierzam tracić czasu na bajdurzenie o ideach. Żyję wystarczająco długo, żeby z całym przekonaniem stwierdzić, że nikt taki jak religijny Bóg nie istnieje. Nie podam dowodów na jego nieistnienie, tak samo jak nikt na świecie nie będzie w stanie podać mi dowodów na jego istnienie. Chyba że zaczniemy rozmawiać o „cudach”, które w rzeczywistości są również tylko kwestią wiary.

Jest rok 2013, a w kościołach wielu wyznań nadal modlą się ludzie, nadal oddają tam część swoich dochodów, spowiadają się, biją w piersi, całują po rękach duchownych, doznają ekstaz i opętań, w imię religii zabijali, palili na stosach i nadal gotowi są to robić… Zgrabnie wymyślone.

Według Biblii mamy teraz rok 5774 od stworzenia świata!

Przepraszam, ale to chyba żart?

Datę stworzenia Świata próbowali ustalić zarówno żydzi, jak i chrześcijanie. Z obliczeń chrześcijańskich i żydowskich badaczy Biblii wynikało, że Ziemia została stworzona około 4000 r. p.n.e., przy czym podawano różne daty. Według zgodnych obliczeń żydowskich autorytetów religijnych wydarzenie to nastąpiło w 3761 r. p.n.e. (od tej daty liczą się lata w kalendarzu żydowskim), natomiast chrześcijańscy uczeni nie byli w tej materii jednomyślni i podawali rozmaite daty tego wydarzenia. Jedną z popularniejszych wersji był rok np. 4004 r. p.n.e., ustalony przez anglikańskiego arcybiskupa Jamesa Usshera. Inną, wcześniejszą i jakoby dokładniejszą datą, jest rok 4173 r. p.n.e. Bizantyjczycy, a w ślad za nimi m.in. Rusini, przyjmowali za datę stworzenia świata rok 5509 r. p.n.e., który stał się datą początkową rachuby lat w kalendarzu bizantyjskim. Wyznający własną wersję judaizmu Samarytanie za datę stworzenia świata przyjmują rok 4439 p.n.e…

Z danych wynika więc, że istniejemy mniej więcej około 6 do 7,5 tysiąca lat, ale nawet w średniowieczu rabin Izaak z Akko, czołowy trzynastowieczny kabalista, oceniał wiek wszechświata na ok. 15 miliardów lat! Zupełnie tak samo jak nauka współczesna…

Ostatnie odkrycia na ten temat pochodzą z Europejskiej Agencji Kosmicznej, która opublikowała wyniki badań Misji Planck. Brian Green profesor fizyki z Uniwersytetu Columbia w NY powiedział, że satelita przez kilka lat mierzył promieniowanie powstałe w wyniku Wielkiego Wybuchu. Dzięki danym można było sporządzić coś na kształt fotografii bardzo młodego wszechświata. Z analizy danych wynika że wszechświat jest starszy o około 80 milionów lat niż zakładano. Wielki Wybuch miał miejsce 13 mld 810 mln lat temu i jest to najbardziej prawdopodobny początek wszechświata. Dzięki satelicie udało się uzyskać najbardziej precyzyjną mapę promieniowania elektromagnetycznego we wszechświecie – powiedział Green.

Planet-Forming Disk Around a Baby Star

źródło: internet

Około 4 mld lat temu pojawiły się pierwsze organizmy jednokomórkowe

Około milarda lat temu powstały organizmy wielokomórkowe

Około 525 mln lat temu rosła już roślinność

Około 250 mln lat temu pojawiły się dinozaury

Około 50 milionów lat temu powstały Himalaje

Około 6 milionów lat temu powstał Wielki Kanion

Około 250 tys. lat temu pojawił się człowiek

Około 40 tys. lat temu Aborygeni zasiedlili Australię

Około 14 tys. lat temu zakończyła się ostatnia epoka lodowcowa

Około 4,5 tys. lat temu zbudowano egipskie piramidy (źródła podają różny czas powstania Wielkiej Piramidy – oficjalnie powstała w 2551 r p.n.e. ale nieoficjalnie nawet 7,5 tys. lat wcześniej)

Egipt „przed powstaniem świata”?

Według Biblii Egipt predynastyczny ok. 6000–3100 p.n.e. musiałby w zasadzie zostać stworzony razem ze światem, a nawet nieco wcześniej. A inne cywilizacje, które zgodnie z naukami kościołów są po prostu źle datowane? To naprawdę może wkurzyć.

Nie wiadomo dokładnie, kiedy pierwsi ludzie zasiedlili Dolinę Nilu, ani ile czasu to trwało. Nie zajmę się nudnym wymienianiem okresów i kultur żyjących na terenie Egiptu około 100 tys. lat temu i ich datowaniem. Postaram się przedstawić ich z perspektywy ludzkiej.

Początki cywilizacji Doliny Nilu
okres 700.000-6000 r. p.n.e

Na początku zasiedlano tereny wzdłuż rzeki. Ludzie byli myśliwymi i rolnikami, posługiwali się łukiem, który wynaleźli, polowali na zwierzęta, poławiali ryby, uprawiali ziemię, zbudowali pierwszą łódź – z pęku trzciny usztywnionej i związanej w formie spłaszczonego snopa. Około 10.000 lat p.n.e. uprawiano głównie jęczmień, ale też pszenicę, powstały narzędzia do spulchniania gleby, znano sposoby przechowywania wody pitnej.

Neolit
10.000-6000 lat p.n.e

W tym okresie rozwijało się rolnictwo i hodowla – kozy, owce, świnie i bydło rogate, powstały pierwsze techniki tkackie i garncarskie z czasem udoskonalane z elementami barwienia, jak również plecionkarstwo wiklinowe. W wykopaliskach są groty strzał z polerowanego krzemienia, kościane harpuny do połowu ryb. Znano sposoby przechowywania zbóż w silosach, zaczęto tkać len i obrabiać skóry. Pochówki stopniowo oddalają się od osad. Zmarły chowany jest w pozycji skurczonej na boku. Otrzymuje też na ostatnią drogę ofiary z żywności, broń i przedmioty codziennego użytku. Na północy (Fajum i okolice Kairu) odkryto wyższe techniki obróbki kamienia, broni krzemiennej, jak i naczyń kamiennych, Południe zaś specjalizowało się w ceramice inkrustowanej i barwionej. Społeczeństwo składało się z kast, ale wojownicy nie zajmowali się ani uprawą roli, ani hodowlą.

Wczesny okres predynastyczny
6000-4500 lat p.n.e

nabta-playa-calendar

źródło: internet

Megality z Nabta Playa – najstarszy na świecie kamienny kalendarz słoneczny (ok. 5500-4500 p.n.e) służący do oznaczania północy i wschodu słońca w dniu przesilenia letniego (obecnie przeniesiony do muzeum w Asuanie), jest to krąg o średnicy ok. 5 m utworzony z niewielkich głazów. Wiele elementów sakralnych Nabta Playa wskazuje, że właśnie tu rodziła się najwcześniejsza religia starożytnego Egiptu. Zmarli przykrywani są  do pochówku skórami zwierzęcymi, a ich groby coraz bardziej przypominają budynki. W odżywianiu nadal dominuje łowiectwo i rybołówstwo, choć wyraźniej już można zaobserwować wpływ rolnictwa. Oprócz zbóż rozwija się uprawa warzyw. Rozwój rękodzielnictwa i rzemiosła – wyroby z kości (również słoniowej) – grzebienie, spinki do włosów z kości, drewna i miedzi, mamy polerowane noże, kultowe figurki z wyraźnie podkreślonymi cechami płciowymi. Pojawia się pierwsza biżuteria – klejnoty, bransolety i zdobione amulety, jak również ozdobna ceramika naścienna. Na Płaskowyżu Libijskim powierzchniowo wydobywa się wapień. Istnieją też wyraźne ślady używania drewna, które jednak w Dolinie Nilu niemal nie występuje, co oznacza, że mógł rozwijać się także handel z plemionami południa i Synaju. Powstają pierwsze kanały nawadniające pola i prawdopodobnie pierwsze próby przewidywania wylewów Nilu. Wskazuje na to grafika nagrobna z tego okresu. Niewątpliwie istnieje w tym czasie już kasta kapłanów, którzy posiadali wiedzę z zakresu astronomii, inżynierii i medycyny.

Starszy okres predynastyczny
4500-3500 lat p.n.e

W tym okresie nie zanotowano gwałtownych zmian kulturowych, w dalszym ciągu rozwija się produkcja ceramiki zdobionej motywami zwierzęcymi i roślinnymi, malowanymi lub rytymi. Niektóre naczynia przybierają kształty zwierząt. Kamień jest wykorzystywany do dekoracji – początki rzeźby – pojawiają się figurki kobiecie – muzeum w Brooklynie posiada egzemplarz tancerki o wzniesionych ramionach wykonany z malowanej terkoty.

PredynasticFemaleFigurine_BrooklynMuseum

źródło: internet

Rozwija się handel. Z Nubii sprowadza się miedź i złoto, znad Morza Czerwonego ołów, cynę, niewielkie ilości złota, także szmaragdy, z Synaju kamienie półszlachetne – turkus, malachit, jaspis, z terenów na południe od Esna – piaskowiec, a w Fajum rozpoczęto wydobycie alabastru. Powstają też budynki i miasta z nie wypalanej cegły. Doskonalone są techniki nawadniania pól i przechowywania plonów.

waza-nagada-kaczka

źródło: internet

Okres Gerzeński
3500-3150 lat. p.n.e

Jest to czas bezpośrednio poprzedzający zjednoczenie Egiptu, nazwany okresem gerzeńskim od nazwy kultury z El-Grzela. Rozwój ceramiki – pojawiają się palety do rozcierania szminek i barwników do ciała, również tatuażu. Ceramika zdobiona jest motywami geometrycznymi, zwierzęcymi i roślinnymi – strusie, gazele, antylopy, rzeczne barki, postacie ludzi, sceny myśliwskie. Artyści nie skupiali się jednak na logice czy perspektywie. Na jednym z odkrytych naczyń gazele skaczą po dachach „kabin” łodzi, a palmy wyrastają z ich dna. Zaspokojenie potrzeb żywieniowych w dalszym ciągu należało do myślistwa i rolnictwa, udoskonalono przechowywania plonów, wprowadzając spichlerze budowane z gliny. Ciała zmarłych składano w wiklinowych trumnach, z bogatszym wyposażeniem w przedmioty osobistego użytku. W grobach można znaleźć amulety lub figurki zwierząt – lwy, hipopotamy, sokoły, byki, a więc wizerunki bogów.

Istnieją silne dowody na kontakt z Mezopotamią. Kamienny nóż z Gebel el-Arak (przechowywany w Luwrze), którego mezopotamska dekoracja jest przedstawia człowieka ubranego w mezopotamski strój poskramiającego dwa lwy. Poniżej widnieją sceny polowania.

400px-gebel_el-arak_knife_mp3h8783

źródło: internet

Wydaje się, że w tym okresie powstało pismo. Jest ono początkowo piktograficzne – rysunek  przedstawia konkretny element rzeczywistości – symbolizuje przedmiot, zwierzę, osobę. Metoda ta jednak uniemożliwiała zapis czynności czy imion i dlatego pismo to uległo przekształceniu w pismo ideograficzne – hieroglify. Pismo piktograficzne było w Egipcie stosowane do rycia w kamieniu, znajdujemy je jako napisy świątynne, na wotach i ścianach budowli, pismo hieroglificzne służyło natomiast do pisania atramentem na drewnianych sarkofagach i papirusach grobowych. Mogło powstać w Mezopotamii, do której prowadzi większość śladów, lub w Egipcie. Prawdopodobnie przenoszone ono było między cywilizacjami przez kapłanów, którzy znając pismo gromadzili wiedzę, a zatem posiadali władzę. Kapłani egipscy z okresu gerzeńskiego potrafili przewidzieć wylewy Nilu, znali astronomię, medycynę również w zakresie chirurgii. Najstarsze przykłady pisanego języka egipskiego pochodzą z 3250 r. p.n.e. Język ten skończył swój żywot wraz z cywilizacją egipską i został zastąpiony w Egipcie językiem arabskim.

Po zjednoczeniu Górnego i Dolnego Egiptu w roku 3150 p.n.e. mamy już do czynienia z silnie rozwiniętym gospodarczo i sprawnym administracyjnie państwem.

Wszystko działo się wtedy, kiedy według ustaleń religijnych właśnie został stworzony świat, a nawet nieco wcześniej…

Program nauczania historii w liceum i technikum
KSZTAŁCENIE W ZAKRESIE PODSTAWOWYM
(fragment)

Treści kształcenia i wychowania

Wprowadzenie: historia – periodyzacja, źródła. Pojęcia „historia” i „prehistoria”. Podział dziejów na epoki. Źródła historyczne i ich badanie.

I Pradzieje i powstanie cywilizacji starożytnego Wschodu
1. Najdawniejsze dzieje człowieka
Pochodzenie człowieka. Osiągnięcia epoki paleolitu. Początki hodowli i rolnictwa. Życie ludzi w epoce neolitu. Podziały językowe (ludy semickie i indoeuropejskie).

2. Starożytna cywilizacja Mezopotamii i pierwsze imperia
Narodziny cywilizacji: Sumerowie – miasto i pismo. Przeobrażenia polityczne na Bliskim Wschodzie – główne ośrodki państwowe i pierwsze imperia (do połowy VI w. p.n.e.). Osiągnięcia kulturowe Mezopotamii. Imperium perskie.

3. Egipt faraonów
Położenie i warunki naturalne. Egipt faraonów jako przykład despocji teokratycznej. Podziały społeczne a wierzenia i kultura Egiptu.

4. Starożytny Izrael
Najdawniejsze dzieje Izraela. Królestwo Dawida i dalsze losy Żydów (do podboju rzymskiego). Diaspora. Religia Izraela. Biblia – język, etapy powstawania, struktura, znaczenie.

5. Starożytne cywilizacje Indii i Chin
Najstarsza cywilizacja doliny Indusu. Ariowie w Indiach i ich cywilizacja. Religie starożytnych Indii. Narodziny chińskiej państwowości. Cywilizacja starożytnych Chin – pismo, systemy etyczne. Europa a Wschód w starożytności.

Zastanawia mnie, jak to możliwe, żeby w jednych drzwiach uczyć czego innego, a w drugich zupełnie czego innego. Młodzież idąca z lekcji historii na lekcję religii musi czuć się sfrustrowana takimi rewelacjami. Jeśli w szkołach uczy się o epoce paleolitu, która rozpoczęła się mniej więcej 2,5 mln lat temu, co zrobić z religijnymi kwiatkami o powstaniu świata w roku 3761, 4004, 4173, czy nawet 5509 p.n.e. Sytuacja jest mocno niezręczna i szczerze współczuję, jednocześnie nie posiadam się z radości, że ukończyłam edukację w czasach znacznie mniej absurdalnych.

Reklamy
Styczeń 19, 2013

‘Proszę Państwa’

NIE MA TEORII – JEST RZECZYWISTOŚĆ

Wszystko zostało już powiedziane, ponieważ jednak nikt nie słucha, trzeba wciąż zaczynać od nowa. /André Gide /

charlie

Fot. internet

Człowiek, jeśli chce normalnie żyć, po ludzku, musi mieć zaspokojone podstawowe potrzeby. Trzeba więc mieć zdrowie, żeby pracować, pracę, żeby móc się utrzymać lub leczyć i dach nad głową. A jak się okazuje, dzisiaj to zadanie niełatwe. Pracy przeważnie nie ma, na leczenie nie ma co liczyć, a tanie jedzenie zdrowiu nie służy. Pensje są skrajnie niskie, koszty utrzymania bandycko wysokie, coraz trudniej mieć dach nad głową, a wiadomo, że pod mostem źle się sypia i na dodatek bezsenność powoduje halucynacje. Lepsze znikąd nie nadchodzi i pętla się zaciska.

Zaklęty krąg

Znajomy alkoholik zwierzał mi się kiedyś z tego, że ‘żona go nie rozumie’. Całkiem zagubiony w rzeczywistości, nie mogąc zrozumieć tego, co się wokół niego dzieje, zadał mi pytanie: ‘Czy ona chce odejść, bo ja piję, czy ja piję, bo ona chce odejść?’ Dobre pytanie. Żeby znaleźć na nie odpowiedź trzeba się jednak zagłębić, a nie jest to dzisiaj zajęcie zbyt popularne. Nikt się nie zagłębia. Nie ma czasu, bo pracuje, nie ma ochoty, bo jest zmęczony, może jest to zbyt trudne, wymaga poświęcenia. Lepiej ‘odpocząć’ przed tv, zagrać w najnowszą wersję jakiejkolwiek gry, wypić kawę w którejś galerii handlowych, do których podobno (tak mówią na mieście) przeniosło się życie towarzyskie.

Trawestując powyższe pytanie, można je zadać na milion bliższych współczesności sposobów: Bankrutuję, bo mam depresję, czy może mam depresję bo bankrutuję? Chcę popełnić samobójstwo, bo nie mam wyboru, czy jednak nie mam wyboru i z tego powodu chcę popełnić samobójstwo? Czy nie stać mnie na nic, bo ceny są za wysokie, czy jednak ceny są za wysokie i dlatego mnie na nic nie stać? Czy muszę żyć na kredyt z duszą na ramieniu, czy żyję z duszą na ramieniu, dlatego właśnie, że żyję na kredyt? I w ogóle, jak mam ku*wa żyć? I proszę mi nie zarzucać, że używam wyrazów, bo mam mały zasób słów. Używam wyrazów, bo jaka rzeczywistość takie wyrazy, poza tym moja cierpliwość już się skończyła. „Prawdziwy inteligent wie, kiedy rzucić k…”, napisał w Newsweeku Mariusz Cieślik. Profesor Miodek uznaje w swoim znanym wykładzie wypowiadanie tego słowa za wyrażanie emocjonalnego stosunku do rzeczywistości, a jeden z blogerów napisał, że „trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata”. Naprawdę trudno mi ciągle posługiwać się eufemizmami, być kulturalną i asertywną, stonowaną, opanowaną. Kiedy się potykam i łamię palec, głośno przeklinam. W tych okolicznościach wypowiedź: „bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy” [z wykładu prof. Miodka] wydaje się mocno nie na miejscu.

Jednak, kiedy potykam się na ulicy i łamię palec, to jest wypadek. Może on wynikać rzeczywiście z ‘nierówności chodnika’, lub mojej nieuwagi, połączenia tych czynników, jak też faktu, że ktoś zapomniał odśnieżyć albo podeszwa buta właśnie zawołała: ‘Jeść!’ Niemniej okoliczności napoczęte przeze mnie, nie są takimi, nie są przypadkowe i najmniej wynikają z mojej winy. Sytuacja, w której się znajduje większość społeczeństwa tego kraju dzisiaj i bardzo wielu społeczeństw innych krajów (może z wyjątkiem Szwecji), nie ma nic wspólnego z ‘nierównościami chodnika’ i  zbliża się raczej do wizji ‘koszmaru z ulicy wiązów’, kiedy sufit spada na głowę, ściany niebezpiecznie zbliżają się do uszu i naprawdę nie ma dokąd spie*dalać. Mieliście kiedyś taki sen?

‘Prawo do’

Oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb, człowiek ma określone konstytucyjnie prawa. Jakie? Mnóstwo i one są naprawdę dziwne… U nas wygląda to przykładowo tak:

Art. 32.

Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania

przez władze publiczne.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym

z jakiejkolwiek przyczyny.

Dyskryminacja w życiu społecznym – nie muszę chyba nikogo przekonywać, że zawsze wygra ‘lepszy’ – ładniejszy, młodszy, lepiej ubrany, bardziej pachnący… choćby głupszy. Nigdy nie wygra brzydszy, starszy, schludny ale biedny. Temu pierwszemu ‘diabeł dzieci kołysze’, a temu drugiemu ‘wiatr w oczy wieje’, nie wspominając nawet o międzypłciowych, międzyrasowych czy międzyetnicznych patologiach.

Art. 47.

Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego

imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Ochrona życia prywatnego w dobie internetu i wszechobecnych systemów monitoringu? Decydowanie  o swoim życiu osobistym? To pierwsze jest niestety już niemożliwe, a to drugie ma zwykle zakres wyznaczony przez koniec szczoteczki do zębów…

Art. 68.

1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.

2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają

równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków

publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

(…)

Równy dostęp do opieki zdrowotnej? Czy ja śnię? Ostatnio usłyszałam, że ‘nie ma już limitu’ i że nikt ‘z własnej kieszeni za mnie nie zapłaci’, a jak chcę ‘mogę się leczyć prywatnie’! Więc jednak nie ‘równy dostęp’, a ‘limitowany’. Zdecydowana różnica.

Analizowanie wszystkich ‘praw do’ nie ma sensu, zacytowałam te najbardziej w ostatnim czasie dyskutowane i najbardziej podstawowe. Niestety, widać jak na dłoni, że przytoczone cytaty, gdyby nie to, że pochodzą z Konstytucji RP i jest to karalne, byłyby przynajmniej do obśmiania, jeśli nie do stworzenia zarzutów, że są zwyczajnym kłamstwem. Fraza ‘prawo do’ pojawia się w Konstytucji RP ‘tylko’ 31 razy na 52 strony – średnia 1,67.

‘Sens życia’

A co z innymi potrzebami, mniej podstawowymi, i jak udowodniono niezbędnymi człowiekowi do prawidłowego funkcjonowania? Co z rozwojem? Co z optymalnymi warunkami do zycia i wzrastania?

Psychologiczna teoria A.H. Maslowa, przedstawiana graficznie w formie piramidy, wyodrębnia dwie grupy i kilka podgrup potrzeb człowieka:

I potrzeby niższego rzędu:

  1. podstawowe – fizjologiczne
  2. stabilizacji – bezpieczeństwa

II wyższego rzędu:

  1. społeczne – afiliacji (przynależności i miłości)
  2. odbioru społecznego – szacunku i uznania
  3. samorealizacji – wiedzy,  estetyki,  intelektualne

Bez kategorii – określenia sensu życia

Masłow ustalił hierarchię wyższych i niższych potrzeb, stwierdzając że wyższe potrzeby mogą powstawać tylko wtedy, gdy niższe zostaną dostatecznie zaspokojone – w sytuacjach konfliktowych niższe potrzeby zawsze dominują i biorą górę nad wyższymi. Prawidłowe zaspokajanie potrzeb biopsychicznych, odpowiednio do warunków, w jakich znajduje się człowiek, jest podstawą jego zdrowia. Niezaspokajanie lub błędy w zaspakajaniu potrzeb biologicznych prowadzą do powstania zmian chorobowych w organizmie, a nieprawidłowe zaspokajanie potrzeb psychicznych powoduje zaburzenia w zachowaniu, wyzwala mechanizmy obronne, prowadzi do konfliktów jednostki z otoczeniem, może być powodem powstawania nerwic oraz chorób psychicznych.

Wniosek nasuwa się jeden: ‘wyprodukowane’ w ostatniej dziesięciolatce niemal w 1/3 bezrobotne społeczeństwo (według badań Instytutu Gallupa realne bezrobocie [w Polsce] wśród kobiet wynosi 33 proc., a wśród mężczyzn – 30 proc. [dane z lipca 2012]) z powodu niezaspokajania lub wadliwego zaspokajania wymienionych przez Masłowa potrzeb człowieka, jest niemal całkowicie dysfunkcyjne. Wystarczy zwrócić uwagę na zaburzenie tylko jednego elementu tej piramidy – potrzeby bezpieczeństwa, nie wspominając już o niemożności określenia ‘sensu życia’, co jest możliwe tylko przy skorzystaniu z mądrości nieśmiertelnego Monthy Pythona. Konsekwencje tego procesu są widoczne gołym okiem. W jaki sposób może być zdrowy psychicznie i fizycznie menadżer w jednej z firm, żonaty, z dwójką dzieci, z kredytem hipotecznym na budowę domu, który dwa miesiące temu stracił pracę i jeszcze nie znalazł nowej? I co taki człowiek powinien zrobić? Pracy nie stracił, ponieważ ją zaniedbał, ale z powodu… redukcji etatów. Czy on powinien iść na bazary, kupić samopał i strzelić sobie w łeb, uprzednio pozbawiwszy życia małżonkę i rzeczone dziatki? Wiem, ten przykład jest ekstremalny, ale wymieniony menadżer to postać autentyczna. Niech mi więc ktoś odpowie na to pytanie, i niech nikt nie mówi, że ON może liczyć na czyjąkolwiek pomoc. Został mu wdrukowany schemat, że jeśli tak się dzieje, to ON jest temu winien. ON jest nieudacznikiem i nie umie się odnaleźć w gospodarce wolnorynkowej. Ostatnio odwiedza więc psychiatrę, który faszeruje go prochami. No pięknie, proszę Państwa, proszę Prezydenta, proszę Premiera i proszę Ministrów, proszę Urzędników. Pięknie.

‘Szklane domy’

Lekarstwem na te i inne ‘bolączki’ i odpowiedzią na zadane tutaj pytania (można zadać dowolne własne) są kursy dla tych, którzy ich nie potrzebują, lub takie, które są sztuką dla sztuki i nie wnoszą w życie kursanta żadnych zmian, konkursy, w których zawsze wygrywa figurant albo sms, zajęcia w podgrupach dla wtajemniczonych, specjalistyczne zespoły powoływane do badania spraw, zakładające drogie biura, wyposażane w najnowszy sprzęt, stowarzyszenia, panele, inicjatywy, ustalanie pilnych potrzeb, sterowane dyskusje medialne, setki tysięcy stanowisk pracy dla… obsługujących tego molocha urzędników. Bo przecież za drzwiami, do których zapukasz, kiedy na przykład stracisz pracę, musi być ktoś, kto ci powie, że nic dla ciebie nie ma… Potem zajmie się kolejnym ważnym raportem, sprawozdaniem, podsumowaniem, tygodniowym, miesięcznym, kwartalnym lub rocznym, zerując setki okienek w skomplikowanych, drogich i rzadko poprawnie działających systemach. Każdy petent będzie w nich zewidencjonowany, dokładnie opisany, włącznie z paragrafami, ustawami, uchwałami i wewnętrznymi przepisami odnośnie tego, że nic dla niego nie było. Na zakończenie jakiegoś korpo-urzędniczego cyklu towarzystwo wyjedzie do leśniczówki na imprezę integracyjną. Menadżerowi bez pracy z kredytem hipotecznym przyjdzie tylko siąść i płakać.

Miliony złotych i innych walut, wydanych na stworzenie wielozpoziomowych biurokratycznych struktur, zupełnie do niczego nieprzydatnych, są z punktu widzenia obywatela wyrzucone w błoto. Z punktu widzenia tego, kto obywatela obsługuje, dobrze rozdysponowane. Obywatel bowiem uznany został przez państwo już dawno za całkowicie niepełnosprawnego i zaistniała pilna potrzeba zaopiekowania się nim. 50% wypracowanego dochodu Obywatel oddaje więc państwu, by o niego dbało. Jak? Cóż, wszyscy wiemy… Spoza arkuszy kalkulacyjnych, korporacyjnych prezentacji i raportów na ekranach laptopów, człowieka już nie widać. Zrobił się maleńki, jak kropka na końcu tego zdania. Został wchłonięty przez system, który pączkuje i rozrasta się, a że w środowisku brak już tlenu, nadzorcy świszczą z fantazją bacikiem, by zdobyć szacunek Obywatela. Jednak szacunek Obywatela do urzędów już dawno przestał być kwestią ich kompetencji i spełniania służebnej roli wobec karmiciela, wymuszają go coraz częściej niedostępność i futurystyczny wygląd urzędowych siedzib.

‘Polska’ i ‘Polacy’ to dwa różne terminy – pierwszy to ziszczona koncepcja ‘szklanych domów’, drugi dotyczy tych, którzy nie mają do nich kluczy.

Marginalizacja dużej części społeczeństwa (dyskryminacja?), wtłaczanie ludzi w sytuacje bez wyjścia, rosnące zadłużenie, brak środków na utrzymanie, opłacanie czynszu, zmuszanie ich do zaciągania kolejnych kredytów, bez których nie ma firmy, mieszkania, domu czy samochodu, brak pracy dla młodych wchodzących w życie, żebracze emerytury, trwonienie budżetu na absurdalne posunięcia zmutowanej administracji i prywatę powoduje, że z nizin słychać coraz wyraźniej groźny pomruk. Jest on jeszcze słabo słyszalny na najwyższych piętrach wygodnych gabinetów o wytłumionych ścianach, ale powoli zaczyna do nich docierać. I już teraz trzeba potraktować go poważnie, bo kiedy zmieni się we wściekły ryk tuż za czyimś uchem, może być za późno.

PARAISÓPOLIS

Fot. internet

%d blogerów lubi to: