Archive for Marzec, 2013

Marzec 29, 2013

Olej kokosowy – zapomniany cud natury, czyli „odbiła mi palma”

DOBRE WIEŚCI

Dziękuję Małgosiu za inspirację i za olej

fot. autor

Oleje kokosowe, których używam, fot. autor

Z półek w super i hipermarketach kuszą nas każdego dnia oferty cenowe różnych produktów spożywczych. Wybieramy zwykle te najbardziej korzystne dla kieszeni, albo te według nas najzdrowsze, albo te, które są nam polecone w mediach przez expertów.  W przypadku wyboru właściwego OLEJU do przygotowywania posiłków, sytuacja jest dość trudna, a nasza pamięć niestety zawodna, co prowadzi do sytuacji paradoksalnych. Zapominamy co mówiono o tłuszczach lata temu i znowu dajemy się nabierać. W jednej dekadzie ‘zdrowe ‘ wg expertów są tłuszcze zwierzęce, które potem okazują się ‘niezdrowe’, zaczyna się boom na ‘zdrowe’ tłuszcze roślinne, które jak się okazuje w procesie rafinacji chyba więcej tracą niż zyskują… potem w niemal każdym kwartale musimy przeorganiować kuchnię, bo ledwie do czegoś zdążyliśmy się przyzwyczaić, zaczyna być ‘niezdrowe’ a jego miejsce zajmuje następny ‘polecany’ produkt. Uhhfff, sama nie wiem, jak dajemy sobie z tym radę…

Muszę podkreślić, że przeżyłam ładnych parę lat i NIGDY żaden wysoko kształcony expert czy medyk, żadna reklama,  super czy hiper sklep nie polecił mi OLEJU KOKOSOWEGO, choć jego zbawienne kulinarne i kosmetyczne działanie jest znane od tysiącleci!. Albo więc cały świat to stado ignorantów albo… znowu, jak zwykle,  chodzi o pieniądze. Dopiero w tym roku mnie ‘oświecono’. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta, a jej nazwa brzmi KONKURENCJA, czyli konflikt interesów.

Tłuszcz kokosowy składa się prawie wyłącznie z tłuszczów nasyconych (92%), co może wydawać się bardzo niekorzystne. Przekonano nas, że wszystkie tłuszcze nasycone są złe, a nienasycone dobre. Przed wielu laty olej ten, został wrzucony do „wspólnego worka” tłuszczy szkodliwych dla zdrowia, które podnoszą poziom ‘złego cholesterolu’ we krwi. Popadł w niełaskę z powodów politycznych i ekonomicznych.

Producenci soi i kukurydzy zaczęli kategorycznie potępiać wszelkie oleje nasycone. Były to organizacje: amerykański Soybean Association (ASA), spółki Corn Products (CPS International) oraz Centrum Nauki wspierane przez United States Food and Drug Administration (FDA).

W problemie, jak można się zorientować, bierze udział również forsowanie żywności modyfikowanej genetycznie GMO.  Import oleju kokosowego do Stanów Zjednoczonych i innych krajów uprzemysłowionych został więc wstrzymany w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. Stało się to dokładnie wtedy, kiedy organizacje  amerykańskie naciskały na Europę, by stała sie otwartym rynkiem dla modyfikowanej genetycznie soi i kukurydzy na co Europa opdpowiedziała w 1998 r. zakazem sprowadzania zywności i pasz modyfikowanych genetycznie. Cudowny olej kokosowy zastąpiono rafinowanym olejem sojowym i kukurydzianym. W Indiach, na skutek takiej zmiany, trzykrotnie wrosła zachorowalność na choroby serca!

Pora więc przypomnieć sobie czym jest olej kokosowy, wyrzucić z domu wszystkie inne i wreszcie świadomie żyć zdrowo.

6

fot. internet

Palma kokosowa (Cocos nucifera) to drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby życiowe. W Malezji  jej nazwa pokok seribu guna oznacza „drzewo o tysiącu zastosowań”, w sanskrycie jej nazwa znaczy „drzewo, które daje wszystko, co w życiu potrzebne”. Jej pochodzenie nie zostało zupełnie wyjaśnione, ale wydaje się, że wywodzi się ona albo z wysp Polinezji i Indonezji, albo z Afryki Wschodniej. Już w bardzo wczesnych epokach historycznych, około 4000 lat temu, uprawa tej palmy rozpowszechniła się w wielu krajach poza jej pierwotnym zasięgiem.

Europejczycy zainteresowali się palmą kokosową dopiero w połowie XIX wieku, gdy olej kokosowy zaczęto stosować masowo do fabrykacji mydła, a następnie jako tłuszcz jadalny. Od tego czasu uprawa palmy kokosowej stała się bardzo popłatna, skąd powstało wyrażenie „kokosowy interes” czy „zarabiać kokosy”.

Olej kokosowy należy do najbardziej pożądanego tłuszczu w diecie człowieka. Dojrzałe jądro orzecha kokosowego zawiera około 50% wody, 25-35% tłuszczu, 4% białka i 8% cukrów. Jest bardzo pożywne nie tylko ze względu na wysoką kaloryczność, ale i z powodu wyjątkowej jakości zawartego w nim białka.

Utarło się mniemanie, że oprócz białka roślinnego musimy spożywać codziennie niewielkie ilości białka zwierzęcego, ale tu przychodzi nam z pomocą orzech kokosowy, bo zawarte w nim białko calkowicie zastępuje w diecie białko zwierzęce!

Twarde bielmo kokosowe, wysuszone na słońcu lub piecu, nazywa się koprą. Zawiera ona tylko 7% wody, 60-70% tłuszczu, 14% cukrów i 7% białka. To właśnie z kopry tłoczy się olej kokosowy. Tłuszcz ten w temperaturze poniżej 20-26°C ma konsystencję stałą, przypominającą masło, natomiast w temperaturze wyższej jest płynny jak olej, staje się miękki i delikatny już po chwili ogrzania w dłoniach. Dobry, świeży tłuszcz kokosowy jest czysto biały, ma łagodny smak i delikatny, swoisty zapach.  Z oleju kokosowego wytwarza się bardzo dobrej jakości mydła, zwane morskimi, które pienią się nawet w twardej  wodzie, luksusowe środki piorące, płyny kąpielowe, kremy, m.in. przyspieszające i wzmacniające efekt opalania, podobnie jak masło kakaowe.

fot. internet

fot. internet

O czym właściwie rozmawiamy?

Olej kokosowy jest jedynym tłuszczem, który nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej a wręcz przeciwnie – pobudza przemianę materii i wspomaga ubytek wagi przy nadwadze. Ma szerokie i dobroczynne zastosowanie nie tylko w kuchni, ale też w medycynie naturalnej i kosmetyce. Nie zawiera utleniających się kwasów tłuszczowych!

Najzdrowsze są oleje tłoczone na zimno. Niestety większość olejów kokosowych ogólnodostępnych na rynków zalicza się do olejów rafinowanych.

Co to jest rafinacja

Pierwszy etap – wydobycie oleju z nasion

Pierwszym etapem produkcji jest wstępne tłoczenie oleju na gorąco. Nasiona ogrzewane są do 80°C dla zwiększenia wydajności. Następnie wytłoki rozdrabnia się i poddaje procesowi ekstrakcji (wypłukiwaniu) przy użyciu benzyny ekstrakcyjnej lub heksanu. Po tym etapie rozpuszczalnik zostaje oddestylowany, a pozostałe resztki usuwa się poprzez przepuszczenie przez olej pary wodnej o bardzo wysokiej temperaturze. Fakt ten wpływa znacząco na pogorszenie jakości produktu końcowego.

Tak otrzymany olej zawiera w sobie szereg substancji obcych i nie nadaje się do spożycia.  Aby uczynić go zdatnym do spożycia, stosuje się rafinację.

Drugi etap – oczyszczanie oleju – RAFINACJA

  1. Odszlamowanie- usuwanie „śluzów” za pomocą pary wodnej. W składzie śluzu znajdują się fosfolipidy (np. lecytyna), która jest jednym z najbardziej cennych składników dla zdrowia ludzi. Na tym etapie ginie bezpowrotnie.
  2. Odkwaszanie – przemywanie oleju roztworami ługu sodowego. Powoduje to usunięciu wolnych kwasów tłuszczowych.
  3. Bielenie następuje w temperaturze 90°C przy udziale ziemi okrzemkowej. Proces ma na celu poprawę koloru produktu poprzez usunięcie barwniku zielonego (chlorofilu) i szarego, który powstał z niego podczas ekstrakcji. Na tym etapie zachodzą niepożądane zmiany NNKT: utlenianie i izomeryzacja. W wyniku tego powstają niebezpieczne dla zdrowia tłuszcze trans.
  4. Odwadnianie – przeprowadzane jest w temperaturze 240°C w warunkach obniżonego ciśnienia. Na tym etapie olej traci naturalne substancje lotne, nadające mu charakterystyczny smak i zapach.

Tak właśnie wygląda proces produkcji oleju „spożywczego”, dostępnego na sklepowych półkach. Czy tak brutalnie potraktowany chemikaliami i wysokimi temperaturami produkt spożywczy może być dla nas pożyteczny? Bardziej właściwe było by pytanie, czy aby na pewno nam nie zaszkodzi?

Większość pozytywnych opinii o oleju rafinowanym pochodzi od producentów są więc stronnicze i należałoby podchodzić do nich z… dużym dystansem. 

Olej kokosowy

Olej kokosowy zawiera dużą ilość nasyconych kwasów tłuszczowych (ok. 90%), w tym: około 44% kwasu laurynowego, do 18% kwasu mirystynowego, 11% kwasu palmitynowego, od 5 do 11% kwasu kaprylowego, od 4 do 9% kwasu kaprynowego, 6% kwasu stearynowego, około 7% kwasu oleinowego, 2% kwasu linolowego i od 0,5 do 1,5% kwasu kapronowego. Zawiera witaminy B1, B2, B3, B6, C, E, kwas foliowy, a także potas, wapń, magnez, żelazo, fosfor i cynk.

Kwas laurynowy

Prawie połowę zawartości oleju kokosowego stanowi kwas laurynowy, przekształcający się w organizmie w monolauryn. To związek chemiczny, który w dużych ilościach znajduje się tylko w dwóch produktach: oprócz kokosa zawarty jest w mleku matki, gdzie jest bardzo ważnym elementem budowania odporności rozwijającego się organizmu.

Ma on silnie bakteriobójcze i wirusobójcze właściwości, niszczy drobnoustroje pokryte otoczką lipidową (zalicza się do nich m.in. wirus HIV, wirus opryszczki HPV, przeziębienia, a także bakteria Helicobacter pylori, wywołująca wrzody żołądka i nowotwory układu pokarmowego). Inaczej niż antybiotyki, które zabijają całą florę bakteryjną organizmu – w tym także tą dobroczynną – monolauryn atakuje tylko szkodliwe wirusy i bakterie. Z kolei na powierzchni skóry antybakteryjne i antywirusowe właściwości kwasu laurynowego sprawiają, że znakomicie nadaje się do zwalczania infekcji, wysypek i egzem, a także przyczynia się do leczenia drobnych skaleczeń i mikrourazów skóry oraz łagodzi świąd i ból po ukąszeniach owadów.

Kwas kaprylowy

Kwas kaprylowy, który również cechuje się bakterio- i wirusobójczymi właściwościami. Stosowany zewnętrznie olej kokosowy zwalcza drobnoustroje na powierzchni tkanek, nie angażując układu immunologicznego do walki z nimi i dzięki temu nie obciąża organizmu. Zawarte w oleju kokosowym naturalne antyutleniacze przyczyniają się do spowolnienia procesów starzenia, zwalczając wolne rodniki. Dzięki temu skóra pozostaje jędrna i elastyczna.

Cukrzyca

Olej kokosowy jest także idealnym składnikiem odżywczym dla osób cierpiących na cukrzycę typu II. Ta forma choroby wywoływana jest m.in. przez niewłaściwy sposób odżywiania i w jej wypadku zaleca się głównie redukcję masy ciała i stosowanie odpowiedniej diety. Kokos dostarcza znakomitej jakości świetnie metabolizowanego tłuszczu, który nie zawiera przyczyniającego się do insulinoodporności cholesterolu.

Witaminy

W przypadku braku mikroelementów: witamin A, D, E i K, wapnia lub magnezu przyjmowany wraz z zawierającymi je produktami bądź suplementami olej kokosowy przyspiesza ich przyswajanie i sprawi, że niedobory zostaną szybciej uzupełnione.

Alzheimer

„Mózg bez właściwego paliwa umiera. Istnieje alternatywne źródło energii dla komórek mózgu – tłuszcze, zwane ciałem ketonowym. Organizm wytwarza ketony podczas przekształcania tłuszczów w energię. Jeśli organizm jest pozbawiony węglowodanów, wytworzy ketony naturalnie. Niestety ciężko jest wyciąć całkowicie węglowodany z diety, lecz można temu zaradzić poprzez spożywanie olejów, który mają średnio łańcuchowe glicerydy (MCT). Kiedy olej jest trawiony wątroba zmienia go w ketony. Również podczas głodówek tłuszcze są zamieniane w ketony. Mózg stanowi tylko 2% całkowitej masy ciała, ale zawiera 25% całkowitego cholesterolu. Cholesterol jest potrzebny w mózgu jako przeciwutleniacz. U ludzi z chorobą Alzheimera badania pokazują niedobór cholesterolu. Natomiast wysoki poziom cholesterolu zauważono u ludzi długowiecznych, a także lepszą ich pamięć i obniżone otępienie umysłowe. I tak, ten sam cholesterol, którego unikamy w obawie przed chorobami serca pomaga naszemu mózgowi. Wiadomo, że płynne oleje roślinne – wielonasycone są podatne na utlenianie i jełczenie, dlatego są toksyczne. Olej kokosowy to tłuszcz działający jak węglowodan będący pokarmem dla mózgu.  Olej ten zawiera ok. 66% trójglicerydów. Chorzy z ASZ powinni unikać takich olejów jak kukurydziany i sojowy, ponieważ pogarsza stan zdrowia. Kuracja olejem kokosowym pomoże w chorobie Parkinsona, Huntingtona, stwardnieniu rozsianym, w stwardnieniu zanikowym bocznym, lekoopornej padaczce, w cukrzycy typu I i II.  Jeśli chory z ASZ będzie zażywał 5 łyżek 2 x dziennie oleju kokosowego już po 60 dniach kuracji będzie widać dużą poprawę.”

fot. internet

fot. internet

STOSOWANIE OLEJU KOKOSOWEGO W MEDYCYNIE WSPÓŁCZESNEJ

1. Właściwości przeciwzakaźne:

  • zabija wirusy powodujące grypę, opryszczkę, odrę, wirusy zapalenia wątroby typu C, SARS, AIDS i inne choroby
  • zabija bakterie powodujące wrzody, infekcje gardła, infekcje dróg moczowych, choroby dziąseł, zapalenie płuc, rzeżączkę i inne choroby
  • zabija grzyby i drożdże, które powodują kandydozy, grzybice: stóp, pieluszkowe i inne infekcje
  • zabija tasiemce, wszy i inne pasożyty
  • zapobiega paradontozie i próchnicy

2. Właściwości energetyczne:

  • jest źródłem szybkiej energii, zwiększa energię i wytrzymałość
  • zwiększa fizyczne i sportowe osiągnięcia
  • wspomaga trawienie i metabolizm
  • poprawia trawienie i wchłanianie innych składników odżywczych, w tym witamin(wapno i magnez) minerałów i aminokwasów
  • zwiększa wydzielanie insuliny i wykorzystanie glukozy we krwi
  • łagodzi stres
  • zmniejsza objawy związane z zapaleniem trzustki
  • pomaga złagodzić objawy i zmniejszyć ryzyko zdrowotne związane z cukrzycą
  • zmniejsza problemy związane z zespołem złego wchłaniania i mukowiscydozy
  • wspiera rozwój mocnych kości i zębów
  • chroni przed osteoporozą
  • pomaga złagodzić problemy z woreczkiem żółciowym
  • łagodzi objawy związane z chorobą Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego oraz wrzody żołądka
  • poprawia trawienie i pracę jelit ( olej wypity 20 min. przed posiłkiem łagodzi objawy zgagi)
  • łagodzi ból i podrażnienia spowodowane przez hemoroidy

3. Wzmacnia system odpornościowy:

  • obsługuje i wzmacnia funkcje układu immunologicznego
  • zmniejsza stany zapalne
  • naprawia tkanki
  • pomaga chronić organizm przed rakiem piersi, jelita grubego i innymi nowotworami
  • pełni funkcję ochronną jako przeciwutleniacz
  • nie tworzy szkodliwych produktów ubocznych w czasie podgrzewania jak inne oleje
  • pomaga chronić organizm przed szkodliwymi rodnikami, które przyśpieszają starzenie i choroby zwyrodnieniowe
  • nie wyczerpuje rezerw przeciwutleniaczy w organizmie jak to robią inne oleje
  • poprawia wykorzystanie kwasu tłuszczowego i chroni przed przed utlenieniem
  • pomaga usunąć syndrom chronicznego zmęczenia
  • łagodzi objawy związane z łagodnym rozrostem stercza (powiększenie prostaty)

4. Wspiera serce:

  • zmniejsza ryzyko chorób serca – poprawia cholesterol
  • chroni tętnice od urazu, które są narażone na miażdżycę

5. Wspiera narządy:

  • chroni przed chorobami nerek i infekcjami pęcherza
  • rozpuszcza kamienie nerkowe
  • pomaga zapobiegać chorobom wątroby
  • wspomaga funkcje tarczycy

6. Wspiera układ nerwowy:

  • zmniejsza napady padaczkowe
  • wspomaga leczenie Alzheimera

7. Masa i waga ciała:

  • wspomaga utratę nadwagi poprzez zwiększenie tempa metabolizmu
  • jest wykorzystywany przez organizm do produkcji energii, zamiast być przechowywany jako tkanka tłuszczowa
  • pomaga zapobiegać otyłości
  • posiada mniej kalorii niż inne tłuszcze

8. Skóra i włosy:

  • stosowany miejscowo pomaga stwarzać barierę ochronną na skórze, co odwraca infekcje
  • zmniejsza objawy związane z łuszczycą, wypryskami, zapaleniem skóry
  • zmiękcza skórę i pomaga złagodzić suchość, łuszczenie się
  • zapobiega zmarszczkom, zwiotczeniu skóry i plamom starczym
  • powoduje zdrowy wygląd włosów i cery
  • zapobiega szkodliwemu działaniu promieni ultrafioletowych ze słońca
  • pomaga zwalczyć łupież.

W celach leczniczych odpowiednia dawka to 3–4 łyżki dziennie, co odpowiada dawce kwasów tłuszczowych otrzymywanej dziennie przez niemowlę z mleka matki. Najlepszym rozwiązaniem jest przyjmowanie oleju po łyżce podczas posiłków. Olej ten nie wytwarza szkodliwych produktów ubocznych podczas gotowania w normalnej temperaturze w przeciwieństwie do innych olejów roślinnych. Jest całkowicie nietoksyczny dla ludzi i nie ma szkodliwych skutków ubocznych.

Chyba wystarczy?

Polecam szczególnie ten link – należy wydrukować i oprawić w ramki, powiesić jak nabliżej… serca 🙂

http://www.tipy.pl/artykul_15650,60-sposobow-wykorzystania-oleju-kokosowego.html

fot. internet

fot. internet

Inne linki

http://www.zetiks.com.pl/palmy/palma-kokosowa

http://www.schudnijzlekarzem.pl/olej-kokosowy-tluszcz-ktory-odchudza/

http://www.olwit.pl/podstawy-o-tluszczach/podzial-kwasow-tluszczowych

http://tor-zireael.blogspot.com/2013/03/sekrety-urody-z-dalekiego-wschodu-czesc_22.html

http://mywayofeating.wordpress.com/2013/03/05/olej-kokosowy/

http://www.olwit.pl/inne/proces-rafinacji-oleju

http://harvestpublicmedia.org/article/1012/soybean-association-open-eu-markets/5

Marzec 24, 2013

Kasa rządzi!

Facebook nie jest cool – Max Kolonko Mówi jak jest

Pisanie o tym problemie jest jak wycie do Księżyca. Na świecie istnieje jednak cały tłum wykształconych i oświeconych, który święcie wierzy, że z pomocą tego portalu można zrobić… coś dobrego.

fejssbog

Tagi:
Marzec 11, 2013

Skąd się biorą „lemmingi”?

Bardzo dawno temu na świecie powstały mitologie. Nie wiadomo bliżej, kto je stworzył (wygląda na to, że jednak kosmici), przekazywano je „z ust do ust”, jako tradycję i dobro narodowe, czyli kulturę. Jedni w nie wierzyli, inni nie, ogólnie jednak można przyjąć, że lud czuł respekt przed „gromowładnymi”. Lud był ciemny i nic nie wiedział, nic wiedzieć nie powinien. Przed ludem ukrywano fakty lub odkrycia naukowe w „trosce”, by lud nie wystraszył się prawdy lub tworzono pasujące do „obrazka” teorie, by w odpowiedni sposób ludem manipulować.

Ostatnio pewien dziennikarz sportowy przyznał, że nie wie, kto jest premierem Izraela, ale wie, z kim kto w Polsce sypia… Oskarżył przy tym chyba media (system), że go ogłupiły i „jest idiotą”.

http://www.weszlo.com/news/13302-Oglupiali_mnie_dlugo_i_-_o_zgrozo_-_skutecznie_Jestem_idiota

Panie Dziennikarzu, owszem, media (system) ogłupiają, ale tylko tego, kto na to POZWALA. Rozumiem, że to odkrycie jest w pewnym sensie przenośnią, ALE. Skonstatowałam ze zdziwieniem, że nie tylko wiem, kto jest premierem Izraela, ale także nie sprawia mi większej trudności wymienienie jego kilku poprzedników. Więc jak to jest z tym ogłupianiem? Jeśli wybieram, czy zjem schabowego czy homara, to mogę chyba wybierać, czego słucham, co oglądam i w co wierzę… W tym kontekście zwierzenie Pana Dziennikarza jest niepoważne albo jego celem jest zrzucanie odpowiedzialności za swój umysłowy ”esemes” na czynniki „obiektywne”. Żeby się dowiedzieć, wystarczy chcieć.  Ignorancja nie polega na tym, że się nie wie, ale na tym, że wiedzieć się nie chce.

them_mmaa_prof_6

Mit pierwszy – CYWILIZACJA

Kiedy mówi się o cywilizacji, roztacza się przed słuchaczem/widzem wachlarz totalnej ciemoty i zagubienia, którym „światłe umysły” nadały obecny kształt. Gloryfikuje się artystów, filozofów, przywódców religijnych i świeckich, naukowców, nie pozostawiając cienia wątpliwości, iż byli WIELCY.  Ustawiamy na półkach ich dzieła i bijemy przed nimi czołem. Więcej niż pięć razy dziennie.

Starożytne ruiny informują nas nie tylko o  „wysokich kulturach”, ale także o przemocy, dzięki której w gruncie rzeczy powstały. Tego już nikt pod uwagę nie bierze. Ich twórcy, choćby byli najgorszymi kreaturami, są wynoszeni pod niebiosa, bo napisali coś, co przypadkiem przetrwało do dzisiaj lub stworzyli coś w 3D, co także przypadkiem nie zostało zburzone. Twórcy teorii są wielcy, bo wygrali z innymi twórami niekoniecznie z powodów merytorycznych czy estetycznych i nie dali sobie odebrać palmy pierwszeństwa. O ile w przeszłości tych „wybitnych” było jak na lekarstwo, o tyle obecnie nastąpił ich gwałtowny wysyp. Niestety ilość nie idzie w parze z jakością.

Jeden z przykładów (można znaleźć nieskończoną ich liczbę)

mit osiągnięć architektonicznych, czyli 11 najpiękniejszych (!) domów w Polsce

http://bryla.gazetadom.pl/bryla/56,85301,12784993,Najpiekniejsze_domy_w_Polsce.html

Za cywilizację uznajemy omyłkowo zbiorowisko teorii i materialnych artefaktów stworzonych przez człowieka (czy tylko?) i gadżety technologiczne, które wykorzystujemy na co dzień. O teoriach i artefaktach wiemy tyle, ile nam powiedziano, nie wiemy zaś tego, co ukryto, ale to nam wcale nie przeszkadza. Nie interesuje nas dochodzenie do prawdy, wolimy poczytać, kto z kim śpi. Cywilizacja to wygodny tryb życia, który wiedziemy i estetyczny design, który nas otacza.  To wszystko, co możemy kupić.

I bez względu na dziedzinę, z której pochodzi, przyjmujemy ten bełkot na wiarę, choćbyśmy byli najbardziej zatwardziałymi ateistami na świecie. To dla mnie najbardziej niezrozumiałe. Ludzie wierzący bezgranicznie.

Mądrzy ludzie rozumieją się bez słów, głupim nie wystarczą ich tysiące.
/mądrość wschodnia/

stefan-themerson 1

Stefan Themerson, źródło: internet

Nie tylko Orwell

Napisany w  latach  1942—1943 (!) „Wykład profesora Mmaa” to pierwsza powieść Stefana Themersona. Przedstawia ona społeczeństwo termitów zamieszkujące całkowicie pod ziemią, stanowiące karykaturę świata ludzkiego, funkcjonującego w niedorzecznych schematach, gdzie wiedzę zdobywa się „metodą horyzontalnego pożerania napotkanych arkuszy celulozy przy równoczesnym notowaniu w pamięci przeszkód smakowych, znajdujących się na obu powierzchniach każdego arkusza.”

Problemem niezwyklerozwiniętegospołeczeństwaspołeczeństwatermitów, oprócz innych wielu, jest nieumiejętność samodzielnego odżywiania się.

Tuż pod ich nosem rozwija się w olbrzymim tempie nauka, która krocząc swymi zaiste siedmiocentymetrowymi krokami, wyprzedziła ich o całe setki decymetrów. … Nauka, już w dzisiejszym stadium swego rozwoju, potrafiłaby zapewnić wszystkim termitom na świecie życie w szczęściu i dobrobycie. Panowie Abdomenowcy! Dzięki nauce potrafimy wkrótce po prostu odcinać nasze abdomeny od reszty ciała i sadzić je wprost w ziemi, gdzie będą rosły, kwitły i wydawały specyficzne owoce. Taka będzie prawdziwa naukowa rewolucja. Rozła-mującetermickośćzagadnienie: czy hodować protozoa w abdomenach, czy poza abdomenami – utraci wszelki sens z chwilą, w której zaczniemy hodować abdomeny poza termitami.

Potrafiłaby, ale… nie potrafi.

Wielka, prawdziwa, naukowa rewolucja stworzy z jednej strony olbrzymie plantacje abdomenów, które wykarmić potrafią nas wszystkich; z drugiej zaś strony stworzy ona nowy, wyższy typ termita, składającego się z dwóch części jedynie, mianowicie: z głowy i thoraxu!

– Przepraszam – wtrącił prof. Mmaa – czy nie sądzi pan jednak, że plantacje abdomenów stworzą potrzebę polimorficznego hodowania nowej, niewolniczej klasy termitów, specjalnie przystosowanych do podlewania i okopywania?”

Więc co to za nauka, która tworzy i propaguje tylko megalomańskie teorie?

Co to za nauka, która jest kompletnie nieprzydatna?

Młodzież po lewej stronie audytorium zdawała sobie sprawę, że powiększenie polimorficznej hodowli halabardników, nie umiejących się samodzielnie odżywiać, doprowadzi do dalszego wyciskania robotnic-mamek, wywołując niezadowolenie w tej warstwie, którą młodzież na lewicy uważa za swoją bazę; że w następstwie trzeba będzie powiększyć liczbę konstabli wewnętrznych, którzy także nie umieją odżywiać się sami, zmuszą więc znowu mamki do zwiększonej pracy, a liczebniejsi niż dotąd, jeszcze baczniejszą będą mogli uwagę zwracać na młodzież skupioną na lewicy, która bardzo tego nie lubi.

I tak w kółko, od początku do końca świata…

Uwagę pisarza skupia się w tej niezwykłej powieści na świecie myśli, idei i doktryn filozoficznych. Themerson – racjonalista i sceptyk – wyszydza systemy, których reprezentanci głoszą, że posiedli monopol na prawdę. Wyszydza doktrynerów, arogantów, nieuków.

Uwaga Drugiego Asystenta prof. Ducha o „ostatnich zarządzeniach” zaprowadziła nas na manowce, w które wleźć łatwo, ale z których wydostać się tym trudniej, im bliżej jesteśmy prawdy. Nie dlatego, by prawda była non imprimatur, lecz dlatego, iż prawdy nie ma, ponieważ, jak to odkrył przed paru pokoleniami niejaki Chegel, prawdą jest, że prawdy nie ma, ale się staje. Kto przypomina sobie bliżej stosunki panujące w Osiedlu w owych czasach, zorientuje się od razu, jakie skutki pociągnąć za sobą musiało takie twierdzenie. Wynikało z niego przecież niedwuznacznie, że jeśli prawda, to i rzeczywistość, i wiara, i ideały, administracja i wszelkie instytucje nie są absolutne, nie są ostateczne, a jedynie stają się. Nie ma królowej, składającej jaja, królowa staje się. Nie ma abdomenowców, mamek, halabardników – wszyscy oni stają się. Nie ma obiadów ze strawionej celulozy, obiady ze strawionej celulozy stają się. Stają się dzięki tym, którzy je tworzą, a więc mogą być zmienione przez tych, którzy je tworzą. I nagle antenki głowy społeczeństwa zatrzepotały niespokojnie, thorax zadrżał na swych nogach thoraxycznych i, w owym rozbiciu absolutu, jedynie abdomen poczuł pod stopami rodzaj absolutnego oparcia.

Komuś z innego świata wydać się może dziwne, że pewna spekulacja metafizyczna, że pewna kombinacja słów nie oznaczających niczego konkretnego, a wymyślonych, mogła mieć wpływ na materialne zachowanie się owych hexapoda. Ktoś z innego świata powinien dowiedzieć się zatem, że mieszkańcy Osiedla hodowali w swych głowach, thoraxach i abdomenach pewne kolonie bakterii zwanych – słusznie czy nie – bakteriami sumienia, które kazały im racjonalizować ich czyny, czyli wymyślać przyczyny po dokonaniu faktów. Gdzie zaś lepiej znaleźć można wytłumaczenie swych czynów, jeśli nie w kombinacjach słów, tworzących takie czy inne rozgrzeszające filozofie.

„Wykład profesora Mmaa” ujęty jest w konwencję powiastki filozoficznej. Podstawową kwestią staje się tu wybór między doświadczeniem naukowym i filozoficznym a zastaną rzeczywistością. Konfrontacja poglądów filozoficznych i naukowych utrwalonych w systemie z codziennością dezawuuje profesorów, doktorów, filozofów i ich zwolenników, sprowadzając efekty ich działań do rzeczy całkowicie bezużytecznej.

Jako filozoficzna groteska „Wykład” przedstawia żyjącą w kopcu termitów komiczną menażerię ludzkich odpowiedników, ziemskich spraw i wydarzeń. Termity badają homo, dokładnie tak, jak homo bada inne gatunki. Określają daty, metody badawcze, spierają się, wierzą w autorytety, przemilczają fakty. W poszukiwaniu prawdy – „błędów, fałszów i fantazji” w swojej Akademii czują na plecach oddech robotnika-constabla, uprawnionego do zrewidowania ich zawartości umysłowej. Miłość, tęsknota lub względność, wsączone w społeczeństwo, podważają autorytety i są bardziej niż niebezpieczne. „Cywilizowany”, wykształcony człowiek w obliczu zmiennej, zaskakującej, nieznanej rzeczywistości, nad którą – mimo odwiecznych marzeń i dążeń nie jest w stanie zapanować, staje się  bezsilny, a „policja myśli” to opcja niezbędna do zapanowania nad chaosem.

Społeczeństwo termitów zostało wzięte pod lupę i pokazane w wykrzywionym zwierciadle z najdrobniejszymi szczegółami, ze wszystkimi ludzkimi wadami i z całą niemocą wielowiekowego doświadczenia cywilizacji, nauki, technologii. Odnajdujemy w powieści dobrze znane nam realia – represyjny rząd, z jego reżimowymi metodami sprawowania władzy i przerażone społeczeństwo, z wyhodowanymi w swoich głowach, thoraxach (klatkach piersiowych, tułowiach), abdomenach (brzuchach) bakteriami sumienia, które „bezstronny kronikarz” uznaje za bakterie hipokryzji. Świat zaludniony funkcjonariuszami, halabardnikami, strażnikami i konstablami bez twarzy, nie jest ani przyjazny ani normalny. Jest światem kontrolowanym.

Jak pisze Themerson, rząd termitów zamyka ludzi (50 mamek) czyniąc z tego tajemnicę, o której społeczeństwo dowiaduje się z plotek. Nie wytacza procesu, prawdopodobnie z braku podstaw lub dowodów, a pobudki tegoż rządu wydają się jednoznaczne. Tajemnica jest narzędziem zastraszania, może też wynikać z obawy przed reakcją społeczną. Represje skierowane przeciw społeczeństwu są jednak oznaką słabości „Macek Rządzących”.

W tym świecie istniają najgłębsze kazamaty, „o których na samą myśl dreszcz wstrząsa thoraxem i abdomen kurczy się boleśnie”, gdzie „zamkniętych zostało na podstawie ostatniego zarządzenia pięćdziesiąt mamek.” Początkowo panował zwyczaj zamurowywania w nich buntowników z kromką celulozy, przez co umierali z powodu uduszenia. Sytuacja zmieniła się po sforsowaniu kazamatów i uwolnieniu przez buntowników skazańca, który doszedł do władzy i „ztermityzował” karę, zamieniając ją na karę zamorzenia głodem.

Themerson poruszając się po tym świecie jak Guliwer, „odkrywa” go przed nami. Jest podróżnikiem, który stawia po raz pierwszy stopę na dziewiczym lądzie. Opisuje dzikie plemiona, ilustrując swoją historię rysunkami, budzącymi w nas rozbawienie, przerażenie lub zdziwienie. Nic w tym zaskakującego, gdyby nie to, że żyjemy w tym świecie od zawsze.

Młodzież na prawicy falowała z zadowoleniem antenkami i to uspokoiło Drugiego asystenta prof. Ducha. Na młodzieży na prawicy można było polegać. Lubiła ona te zwroty o nieprzejednanych, odwiecznych, trójmilionoletnich, barbarzyńskich wrogach. Domagała się nie tylko obrony przed napastliwymi grabieżcami, ale i odwetu. Żądała nie tylko powiększenia polimorficznej hodowli żołnierzy o opancerzonych głowach, obdarzonych przepiękną atrofią instynktu samozachowawczego, co zwało się krótko: poświęceniem i pogardą śmierci; żądała więcej, żądała stworzenia nowej polimorficznej metody hodowania takich osobników, które byłyby zdolne do ataku. Młodzież na prawicy biła brawo.

To zadziwiające streszczenie procesu manipulacji społeczeństwem przez totalitaryzm, wykorzystywane do pogłębiania podziałów, podsycania nienawiści i w rezultacie prowadzenia nie kończacych się wojen Themerson ujmuje w jednym akapicie. Można je uznać za wzór któregokolwiek z „izmów”, tym bardziej przerażający, że wykorzystywany od od początków cywilizacji w nie zmienionej formie.

… zdobyliśmy paragraf zapewniający nam Wolność i Równość, zdobyliśmy ustawy dające nam Prawo do Życia, Prawo do Odżywiania Się, Prawo do Szkółki, Prawo do Śpiewu Chóralnego, Prawo do Ochrony Pracy, Prawo do Szpitala, Prawo do Śmierci Naturalnej ze Starości…

– Cóż to jest prawo do wolności, na przykład – odrzekł prof. Mmaa – bez zakazu łamania wolności? Cóż to jest prawo do szkoły bez nakazu uczenia? Cóż to jest prawo do leczenia się bez obowiązku leczenia?

Właśnie tym są „prawa”, które „zdobyliśmy”. Społeczeństwo termitów bardzo z nich dumne nie dostrzega oczywistości – to tylko kolejny element kontroli.

Drugi Asystent profesora Ducha tworzy donos, na który niecierpliwie czeka komisarz Putidus Nos. Tworzenie donosów jest według niego dbaniem o własne dobro i karierę w oczekiwaniu na awans. Zupełnie inaczej reaguje Dr Brillat-Ćwierciakiewicz, który chce zostać aresztowany, żeby stać się bohaterem i w ten sposób zapewnić sobie nieśmiertelność na kartach historii. Te postawy są karykaturami zachowań żywcem wyjętych z systemów politycznych, istnieją do dzisiaj i do dzisiaj są wykorzystywane w budowaniu życiorysów, legend, mitów lub etosów.

W rozmowie o biciu profesora Mmaa i doktora Durchfreuda dowiadujemy się, o czym marzą wykształcone termity. Otóż te nieszczęsne istoty marzą o normalności, o tym, aby nie bić i nie być bitym, żeby normalnie pracować, szukać prawdy i żyć… Profesor Mmaa wymienia nazwę kraju, który odpowiada podobnym wymaganiom i okazuje się, że jest to… Utopia.

Świat przedstawiony w „Wykładzie” jest niebezpieczny. Pozornie ułożony i znany, realnie nieprzewidywalny. Naukowa rewolucja, której tak bardzo pragniemy, przekształca się, jak wszystko, w broń obosieczną. Nie jest niestety poza „dobrem i złem”, jest jednocześnie zbawienna i destrukcyjna. Może spowodować wykształcenie społeczeństwa jeszcze bardziej podzielonego, w którym na najniższym szczeblu, jak w dawnych cywilizacjach, znajdzie się niewolnik, zaś naukowiec lub głowa państwa osiągną status Wszechwiedzącego.

Także religijność, towarzysząca ludzkości od zarania dziejów, w oczach Themersona nie wydaje się niestety najwyższym dobrem. Ponieważ Prajajo, z którego wylęgły się termity, zostało poczęte w grzechu, termit powinien być nieszczęśliwy, żeby stać się jednostką cnotliwą. Obietnica życia wiecznego za poniesione trudy i akceptacja grzechu pierworodnego czyni z termita indywiduum skazane na brak wyboru. Wiara, w wykładni termita-proroka, to dogmaty wyznaczające miejsce w szeregu. Nie ma ucieczki, a droga prowadzi tylko w jedną stronę. Do piekła.

Szanowni Państwo

Zwykle właśnie takimi słowami rozpoczyna się wykład. Profesor Mmaa, bohater powieści Themersona, jako człowiek o refleksyjnej osobowości, zadaje sobie więc pytanie, kim są owi Szanowni Państwo. Z obserwacji wynika, że mało interesują się wykładem, nie zwracają zbytniej uwagi na jego obecność, że są podzieleni, gestykulują lub zwyczajnie się kłócą. Profesor Mmaa odkrył również, że tak było zawsze.

I cóż ta Historia napisze o nas? Że w czasach, w których działy się rzeczy wielkie, że w czasach, w których działy się rzeczy decydujące, że w czasach, w których życie tworzyło sobie nowe, większe formy istnienia, że w tych czasach przełomowych dla globu ziemskiego, my, jego elita, młodzież naukowa, siedzieliśmy głusi, ślepi na powierzchni rozszalałego wulkanu i słuchaliśmy – czego? Wezwania do czynu? Do działania? Wezwania do bohaterstwa? Do walki o walkę z rozkładem? Nie! Słuchaliśmy oderwanego od żywej, dziejącej się rzeczywistości, abstrakcyjnego wykładu profesora Mmaa.

Odpowiedź na postawione pytanie nie zmierza do określenia roli społeczeństwa w antyutopijnej rzeczywistości  daje szanse, bo nie wszystkie role są z góry określone i nic nie jest przesądzone. Możliwe więc, że coś jednak zależy od nas.

Gdybyśmy z całej powieści usunęli językowe łamigłówki i filozoficzno-naukowe wywody Themersona, można by powiedzieć: „Król jest nagi”. W ubraniu pozostałby tylko Napoleon Tytus Habakkuk Mmaa. Termit nauki, termit czynu. Uparty, konsekwentny, gotowy do najwyższego poświęcenia, który „nie myślał pozwolić komukolwiek dmuchać sobie w humus”. Ale także samotny i bezradny wobec rzeczywistości. Jak my wszyscy.

Napisany 70 lat temu Wykład profesora Mmaa jest powieścią świeżą. Koncept, który wybrał Themerson jako formę przekazania prawdy o człowieku i zajmowanym przez niego miejscu we wszechświecie, bawi, ale jednocześnie skłania do zastanowienia. Tak, to nasz świat, to my. Dręczymy się wzajemnie, zajmujemy się rzeczami zbędnymi, uprawiamy sztukę dla sztuki, pozwalamy innym podejmować za nas decyzje, cierpimy na niemoc czynu i nie dostrzegamy ani swojej śmieszności, ani głupoty. Jesteśmy lemmingami. O, przepraszam, termitami. Wszystko jedno. Tworzymy reżim razem z tymi, na których chcemy się skarżyć. Z powodu wychowania, edukacji, wiary, lenistwa, przyzwyczajenia…

Zakończeniem historii jest nabój dynamitowy wetknięty w kopiec termitów.

Wykład profesora Mmaa polecam ciepło Panu Dziennikarzowi,  by mógł zabłysnąć mówiąc: „nie wiem kto jest premierem Izraela, ale wiem kim jest Profesor Mmaa”; polecam także Wszystkim, którzy nie boją się czytać,  myśleć i dociekać. 

Cytaty z „Wykładu Profesora Mmaa” Stefana Themersona w przekładzie Magdaleny Słysz

%d bloggers like this: