‘Proszę Państwa’

NIE MA TEORII – JEST RZECZYWISTOŚĆ

Wszystko zostało już powiedziane, ponieważ jednak nikt nie słucha, trzeba wciąż zaczynać od nowa. /André Gide /

charlie

Fot. internet

Człowiek, jeśli chce normalnie żyć, po ludzku, musi mieć zaspokojone podstawowe potrzeby. Trzeba więc mieć zdrowie, żeby pracować, pracę, żeby móc się utrzymać lub leczyć i dach nad głową. A jak się okazuje, dzisiaj to zadanie niełatwe. Pracy przeważnie nie ma, na leczenie nie ma co liczyć, a tanie jedzenie zdrowiu nie służy. Pensje są skrajnie niskie, koszty utrzymania bandycko wysokie, coraz trudniej mieć dach nad głową, a wiadomo, że pod mostem źle się sypia i na dodatek bezsenność powoduje halucynacje. Lepsze znikąd nie nadchodzi i pętla się zaciska.

Zaklęty krąg

Znajomy alkoholik zwierzał mi się kiedyś z tego, że ‘żona go nie rozumie’. Całkiem zagubiony w rzeczywistości, nie mogąc zrozumieć tego, co się wokół niego dzieje, zadał mi pytanie: ‘Czy ona chce odejść, bo ja piję, czy ja piję, bo ona chce odejść?’ Dobre pytanie. Żeby znaleźć na nie odpowiedź trzeba się jednak zagłębić, a nie jest to dzisiaj zajęcie zbyt popularne. Nikt się nie zagłębia. Nie ma czasu, bo pracuje, nie ma ochoty, bo jest zmęczony, może jest to zbyt trudne, wymaga poświęcenia. Lepiej ‘odpocząć’ przed tv, zagrać w najnowszą wersję jakiejkolwiek gry, wypić kawę w którejś galerii handlowych, do których podobno (tak mówią na mieście) przeniosło się życie towarzyskie.

Trawestując powyższe pytanie, można je zadać na milion bliższych współczesności sposobów: Bankrutuję, bo mam depresję, czy może mam depresję bo bankrutuję? Chcę popełnić samobójstwo, bo nie mam wyboru, czy jednak nie mam wyboru i z tego powodu chcę popełnić samobójstwo? Czy nie stać mnie na nic, bo ceny są za wysokie, czy jednak ceny są za wysokie i dlatego mnie na nic nie stać? Czy muszę żyć na kredyt z duszą na ramieniu, czy żyję z duszą na ramieniu, dlatego właśnie, że żyję na kredyt? I w ogóle, jak mam ku*wa żyć? I proszę mi nie zarzucać, że używam wyrazów, bo mam mały zasób słów. Używam wyrazów, bo jaka rzeczywistość takie wyrazy, poza tym moja cierpliwość już się skończyła. „Prawdziwy inteligent wie, kiedy rzucić k…”, napisał w Newsweeku Mariusz Cieślik. Profesor Miodek uznaje w swoim znanym wykładzie wypowiadanie tego słowa za wyrażanie emocjonalnego stosunku do rzeczywistości, a jeden z blogerów napisał, że „trafnie użyty wulgaryzm jest doskonałym instrumentem opisu świata”. Naprawdę trudno mi ciągle posługiwać się eufemizmami, być kulturalną i asertywną, stonowaną, opanowaną. Kiedy się potykam i łamię palec, głośno przeklinam. W tych okolicznościach wypowiedź: „bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek. Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy” [z wykładu prof. Miodka] wydaje się mocno nie na miejscu.

Jednak, kiedy potykam się na ulicy i łamię palec, to jest wypadek. Może on wynikać rzeczywiście z ‘nierówności chodnika’, lub mojej nieuwagi, połączenia tych czynników, jak też faktu, że ktoś zapomniał odśnieżyć albo podeszwa buta właśnie zawołała: ‘Jeść!’ Niemniej okoliczności napoczęte przeze mnie, nie są takimi, nie są przypadkowe i najmniej wynikają z mojej winy. Sytuacja, w której się znajduje większość społeczeństwa tego kraju dzisiaj i bardzo wielu społeczeństw innych krajów (może z wyjątkiem Szwecji), nie ma nic wspólnego z ‘nierównościami chodnika’ i  zbliża się raczej do wizji ‘koszmaru z ulicy wiązów’, kiedy sufit spada na głowę, ściany niebezpiecznie zbliżają się do uszu i naprawdę nie ma dokąd spie*dalać. Mieliście kiedyś taki sen?

‘Prawo do’

Oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb, człowiek ma określone konstytucyjnie prawa. Jakie? Mnóstwo i one są naprawdę dziwne… U nas wygląda to przykładowo tak:

Art. 32.

Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania

przez władze publiczne.

2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym

z jakiejkolwiek przyczyny.

Dyskryminacja w życiu społecznym – nie muszę chyba nikogo przekonywać, że zawsze wygra ‘lepszy’ – ładniejszy, młodszy, lepiej ubrany, bardziej pachnący… choćby głupszy. Nigdy nie wygra brzydszy, starszy, schludny ale biedny. Temu pierwszemu ‘diabeł dzieci kołysze’, a temu drugiemu ‘wiatr w oczy wieje’, nie wspominając nawet o międzypłciowych, międzyrasowych czy międzyetnicznych patologiach.

Art. 47.

Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego

imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Ochrona życia prywatnego w dobie internetu i wszechobecnych systemów monitoringu? Decydowanie  o swoim życiu osobistym? To pierwsze jest niestety już niemożliwe, a to drugie ma zwykle zakres wyznaczony przez koniec szczoteczki do zębów…

Art. 68.

1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.

2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają

równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków

publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

(…)

Równy dostęp do opieki zdrowotnej? Czy ja śnię? Ostatnio usłyszałam, że ‘nie ma już limitu’ i że nikt ‘z własnej kieszeni za mnie nie zapłaci’, a jak chcę ‘mogę się leczyć prywatnie’! Więc jednak nie ‘równy dostęp’, a ‘limitowany’. Zdecydowana różnica.

Analizowanie wszystkich ‘praw do’ nie ma sensu, zacytowałam te najbardziej w ostatnim czasie dyskutowane i najbardziej podstawowe. Niestety, widać jak na dłoni, że przytoczone cytaty, gdyby nie to, że pochodzą z Konstytucji RP i jest to karalne, byłyby przynajmniej do obśmiania, jeśli nie do stworzenia zarzutów, że są zwyczajnym kłamstwem. Fraza ‘prawo do’ pojawia się w Konstytucji RP ‘tylko’ 31 razy na 52 strony – średnia 1,67.

‘Sens życia’

A co z innymi potrzebami, mniej podstawowymi, i jak udowodniono niezbędnymi człowiekowi do prawidłowego funkcjonowania? Co z rozwojem? Co z optymalnymi warunkami do zycia i wzrastania?

Psychologiczna teoria A.H. Maslowa, przedstawiana graficznie w formie piramidy, wyodrębnia dwie grupy i kilka podgrup potrzeb człowieka:

I potrzeby niższego rzędu:

  1. podstawowe – fizjologiczne
  2. stabilizacji – bezpieczeństwa

II wyższego rzędu:

  1. społeczne – afiliacji (przynależności i miłości)
  2. odbioru społecznego – szacunku i uznania
  3. samorealizacji – wiedzy,  estetyki,  intelektualne

Bez kategorii – określenia sensu życia

Masłow ustalił hierarchię wyższych i niższych potrzeb, stwierdzając że wyższe potrzeby mogą powstawać tylko wtedy, gdy niższe zostaną dostatecznie zaspokojone – w sytuacjach konfliktowych niższe potrzeby zawsze dominują i biorą górę nad wyższymi. Prawidłowe zaspokajanie potrzeb biopsychicznych, odpowiednio do warunków, w jakich znajduje się człowiek, jest podstawą jego zdrowia. Niezaspokajanie lub błędy w zaspakajaniu potrzeb biologicznych prowadzą do powstania zmian chorobowych w organizmie, a nieprawidłowe zaspokajanie potrzeb psychicznych powoduje zaburzenia w zachowaniu, wyzwala mechanizmy obronne, prowadzi do konfliktów jednostki z otoczeniem, może być powodem powstawania nerwic oraz chorób psychicznych.

Wniosek nasuwa się jeden: ‘wyprodukowane’ w ostatniej dziesięciolatce niemal w 1/3 bezrobotne społeczeństwo (według badań Instytutu Gallupa realne bezrobocie [w Polsce] wśród kobiet wynosi 33 proc., a wśród mężczyzn – 30 proc. [dane z lipca 2012]) z powodu niezaspokajania lub wadliwego zaspokajania wymienionych przez Masłowa potrzeb człowieka, jest niemal całkowicie dysfunkcyjne. Wystarczy zwrócić uwagę na zaburzenie tylko jednego elementu tej piramidy – potrzeby bezpieczeństwa, nie wspominając już o niemożności określenia ‘sensu życia’, co jest możliwe tylko przy skorzystaniu z mądrości nieśmiertelnego Monthy Pythona. Konsekwencje tego procesu są widoczne gołym okiem. W jaki sposób może być zdrowy psychicznie i fizycznie menadżer w jednej z firm, żonaty, z dwójką dzieci, z kredytem hipotecznym na budowę domu, który dwa miesiące temu stracił pracę i jeszcze nie znalazł nowej? I co taki człowiek powinien zrobić? Pracy nie stracił, ponieważ ją zaniedbał, ale z powodu… redukcji etatów. Czy on powinien iść na bazary, kupić samopał i strzelić sobie w łeb, uprzednio pozbawiwszy życia małżonkę i rzeczone dziatki? Wiem, ten przykład jest ekstremalny, ale wymieniony menadżer to postać autentyczna. Niech mi więc ktoś odpowie na to pytanie, i niech nikt nie mówi, że ON może liczyć na czyjąkolwiek pomoc. Został mu wdrukowany schemat, że jeśli tak się dzieje, to ON jest temu winien. ON jest nieudacznikiem i nie umie się odnaleźć w gospodarce wolnorynkowej. Ostatnio odwiedza więc psychiatrę, który faszeruje go prochami. No pięknie, proszę Państwa, proszę Prezydenta, proszę Premiera i proszę Ministrów, proszę Urzędników. Pięknie.

‘Szklane domy’

Lekarstwem na te i inne ‘bolączki’ i odpowiedzią na zadane tutaj pytania (można zadać dowolne własne) są kursy dla tych, którzy ich nie potrzebują, lub takie, które są sztuką dla sztuki i nie wnoszą w życie kursanta żadnych zmian, konkursy, w których zawsze wygrywa figurant albo sms, zajęcia w podgrupach dla wtajemniczonych, specjalistyczne zespoły powoływane do badania spraw, zakładające drogie biura, wyposażane w najnowszy sprzęt, stowarzyszenia, panele, inicjatywy, ustalanie pilnych potrzeb, sterowane dyskusje medialne, setki tysięcy stanowisk pracy dla… obsługujących tego molocha urzędników. Bo przecież za drzwiami, do których zapukasz, kiedy na przykład stracisz pracę, musi być ktoś, kto ci powie, że nic dla ciebie nie ma… Potem zajmie się kolejnym ważnym raportem, sprawozdaniem, podsumowaniem, tygodniowym, miesięcznym, kwartalnym lub rocznym, zerując setki okienek w skomplikowanych, drogich i rzadko poprawnie działających systemach. Każdy petent będzie w nich zewidencjonowany, dokładnie opisany, włącznie z paragrafami, ustawami, uchwałami i wewnętrznymi przepisami odnośnie tego, że nic dla niego nie było. Na zakończenie jakiegoś korpo-urzędniczego cyklu towarzystwo wyjedzie do leśniczówki na imprezę integracyjną. Menadżerowi bez pracy z kredytem hipotecznym przyjdzie tylko siąść i płakać.

Miliony złotych i innych walut, wydanych na stworzenie wielozpoziomowych biurokratycznych struktur, zupełnie do niczego nieprzydatnych, są z punktu widzenia obywatela wyrzucone w błoto. Z punktu widzenia tego, kto obywatela obsługuje, dobrze rozdysponowane. Obywatel bowiem uznany został przez państwo już dawno za całkowicie niepełnosprawnego i zaistniała pilna potrzeba zaopiekowania się nim. 50% wypracowanego dochodu Obywatel oddaje więc państwu, by o niego dbało. Jak? Cóż, wszyscy wiemy… Spoza arkuszy kalkulacyjnych, korporacyjnych prezentacji i raportów na ekranach laptopów, człowieka już nie widać. Zrobił się maleńki, jak kropka na końcu tego zdania. Został wchłonięty przez system, który pączkuje i rozrasta się, a że w środowisku brak już tlenu, nadzorcy świszczą z fantazją bacikiem, by zdobyć szacunek Obywatela. Jednak szacunek Obywatela do urzędów już dawno przestał być kwestią ich kompetencji i spełniania służebnej roli wobec karmiciela, wymuszają go coraz częściej niedostępność i futurystyczny wygląd urzędowych siedzib.

‘Polska’ i ‘Polacy’ to dwa różne terminy – pierwszy to ziszczona koncepcja ‘szklanych domów’, drugi dotyczy tych, którzy nie mają do nich kluczy.

Marginalizacja dużej części społeczeństwa (dyskryminacja?), wtłaczanie ludzi w sytuacje bez wyjścia, rosnące zadłużenie, brak środków na utrzymanie, opłacanie czynszu, zmuszanie ich do zaciągania kolejnych kredytów, bez których nie ma firmy, mieszkania, domu czy samochodu, brak pracy dla młodych wchodzących w życie, żebracze emerytury, trwonienie budżetu na absurdalne posunięcia zmutowanej administracji i prywatę powoduje, że z nizin słychać coraz wyraźniej groźny pomruk. Jest on jeszcze słabo słyszalny na najwyższych piętrach wygodnych gabinetów o wytłumionych ścianach, ale powoli zaczyna do nich docierać. I już teraz trzeba potraktować go poważnie, bo kiedy zmieni się we wściekły ryk tuż za czyimś uchem, może być za późno.

PARAISÓPOLIS

Fot. internet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: