„Krew na moich rękach” *

* Wyjaśnienie tytułu: codzienne używanie przeze mnie telefonu komórkowego, mp3, komputera, które mogą być wyprodukowane z użyciem minerałów konfliktu, czyni mnie również odpowiedzialną za opisane w tekście wydarzenia. Cudzysłów został zastosowany nie po, to by zaznaczyć cytat, ale dlatego, że zostałam tą odpowiedzialnością obciążona. Kiedy stawałam się nabywcą tych produktów, nikt nie przedstawił mi właściwych certyfikatów, bym mogła mieć pewność, że ich wytworzenie nie kosztowało czyjegoś życia. W tej chwili zastanawiam się bardzo poważnie, czy nie przedstawić tej sprawy powołanym do tego organom. Moja ‚komórka’ równie dobrze może uratować czyjeś życie, kiedy zaistnieje nagły przypadek, ale może też być obciążona czyimś życiem. Do tej pory żyłam w świadomości, że nikt i nigdy z mojego powodu nie stracił życia, teraz zaczynam w to wątpić.

NIE POSIADAM TEORII / PO PROSTU NIE SPOSÓB UWIERZYĆ…

W lutym 2012 firma Ericsson podała, że na świecie działa 6 mld telefonów komórkowych (tylko w IV kwartale 2011 roku na świecie przybyło 180 mln użytkowników), konsola PlayStation firmy Sony sprzedaje się w setkach milionów egzemplarzy, ITU podaje, że liczba użytkowników internetu przekroczyła w 2012 roku 2,3 miliarda, w Japonii nowy model ‘komórki’ pojawia się na rynku co cztery dni.

Film dokumentalny „Krew w twoim telefonie” (Blood in the Mobile, 2010) został zrealizowany w koprodukcji Danii i Niemiec. Frank Piasechi Poulsen, reżyser, przez trzy lata gromadził materiał, który jest próbą wyjaśnienia, czy producenci elektronicznych gadżetów, tacy jak m.in. Apple, LG Electronics, Motorola, Nokia, Samsung, Sony Ericsson… wiedzą, skąd pochodzą surowce do produkcji ich wyrobów. Poulsen przez rok (!) usiłował umówić się na spotkanie z kimkolwiek kompetentnym do rozmowy na ten temat w Nokii. Wreszcie mu się udało, ale po obejrzeniu filmu można stracić nadzieję, że ta sprawa znajdzie kiedykolwiek pozytywny finał.

Krew w twoim telefonie

Film porusza sprawę tak zwanych minerałów konfliktu. Ten rzadko używany w mediach termin dotyczy minerałów wydobywanych w warunkach konfliktu zbrojnego i łamania praw człowieka. Proceder ma miejsce głównie we wschodnich prowincjach Demokratycznej Republiki Konga, z udziałem kongijskiej Armii Narodowej i różnych zbrojnych grup rebeliantów, łącznie z Demokratycznymi Siłami na rzecz Wyzwolenia Rwandy (FDLR) i Narodowym Kongresem Obrony Ludu (CNDP), przedstawicielami milicji w Rwandzie. Znajduje się tam prawdopodobnie ponad 200 (?) kopalń, w których pracują dziesiątki, a może setki tysięcy ludzi.

Do najczęściej wydobywanych na tych terenach  minerałów zalicza się kasyteryt, wolframit, koltan i złoto, które po wydobyciu górnicy sprzedają w kantorach na danym terenie, w ciągu dalszym następuje ich skup przez dużych pośredników i w efekcie surowce trafiają do międzynarodowych koncernów elektronicznych. Minerały te są niezbędne do produkcji wielu różnych urządzeń, w tym urządzeń elektronicznych, takich jak telefony komórkowe, laptopy oraz odtwarzacze mp3. Większość złóż zlokalizowanych jest w prowincji Kiwu Północne. Wydobywanie kruszcu jest jednak nielegalne, w 2002 r. oficjalnie zabroniła tego ONZ z powodu trwającej od sierpnia 1998 roku w Kongo wojny domowej. Szacuje się, że w wyniku konfliktu śmierć poniosło już blisko 5,5 mln ludzi.

Winowajcy

 Koltan

minerali_coltan

źródło: internet

Złoża koltanu (mieszanina kolumbitu i tantalitu, rud tantalu) występują tylko w Afryce (80% światowych zasobów) oraz w Australii. Ocenia się, że cztery piąte afrykańskich złóż koltanu znajduje się we wschodniej części DRK, przede wszystkim we wzgórzach i pod rzekami prowincji Północne i Południowe Kiwu. Po wydobyciu koltan wypłukuje się ze skał, jak niegdyś złoto, dzięki barwie i analogii nazywany jest również „czarnym zlotem”. Wskutek przetopu z koltanu uzyskuje się tantal, pierwiastek niezwykle odporny na wysokie temperatury (temp. topnienia 3017 °C, wrzenia 5458 °C), wykorzystywany w układach naprowadzania rakiet wojskowych, przy produkcji pancerzy czołgowych, w poszyciach promów kosmicznych i rakiet międzykontynentalnych. Rząd USA już w 1975 r. (!) uznał koltan za surowiec strategiczny, co spowodowało znaczny wzrost jego cen. W elektronice umożliwia on produkcję bardzo małych kondensatorów, niezbędnych do działania telefonów komórkowych, iPhone’ów, odtwarzaczy mp3, laptopów, czy konsoli do gier komputerowych. W ciągu ostatnich 10 lat jego wartość wzrosła ponad tysiąckrotnie – w 2000 r., kiedy na rynki trafiła konsola do gier Playstation 2, cena koltanu wzrosła czterokrotnie, do 480 dol. za kg.

Kasyteryt

cassiterita

źródło: internet

Kasyteryt (SnO2, dwutlenek cyny, zwany popularnie kamieniem cynowym lub cyniakiem) jest krystaliczną rudą zawierającą prawie 80 procent cyny – znacznie więcej niż jakakolwiek inna ruda. Cyna ma szerokie zastosowanie w przemyśle hutniczym, metalurgicznym, samochodowym, lotniczym, precyzyjnym, elektronicznym, do produkcji środków grzybobójczych i przeciwpróchniczych – jako dodatek do past do zębów, a ze względu na doskonałe przewodnictwo elektryczne wykorzystuje się ją przede wszystkim do lutowania płyt głównych w urządzeniach mobilnych, takich jak telefony komórkowe i tablety.

„Łańcuch pokarmowy”

Z kopalni w Kongo droga minerałów konfliktu do ‘cywilizacji’ jest nieco skomplikowana. Pośrednicy skupują koltan i kasyteryt od miejscowej ludności w cenie 3 USD/kg. Transport worków z minerałami odbywa się samolotem do większych miast, jak Bukavu i Goma, skąd wysyłane są statkami w świat, ale także przemycane są do Rwandy. Im dalej od Afryki, tym ich cena jest wyższa, w Europie, Ameryce czy Azji kilogram kosztuje już 400-600 USD! Wydobyte rudy w kraju docelowym trafiają do rafinerii, gdzie są przetapiane, aby pozyskać z nich tantal (także niob, stosowany w technice jądrowej) i cynę. Ostatnim krokiem jest sprzedaż metali firmom związanym z przemysłem elektronicznym. Kim są odbiorcy? Odpowiedź jest prosta: wszyscy, którzy produkują wymienione wcześniej mniejsze i większe gadżety. W ich ultranowoczesnych fabrykach Trzeciego Świata współcześni niewolnicy w ochronnych maseczkach mozolnie wytwarzają układy scalone do naszych telefonów komórkowych, tabletów i płyt głównych…

Kopalnie we wschodnim Kongo są zlokalizowane z dala od bardziej zaludnionych obszarów, w regionach szczególnie niebezpiecznych ze względu na działania wojenne. Większość kopalń jest kontrolowana przez rebeliantów, którzy są tak skuteczni, że to właśnie z nimi a nie z rządem współpracują zachodnie koncerny. Bojówkarze kongijscy i rwandyjscy mogą być właścicielami nawet ponad 50 proc. wyrobisk, dowódcy oddziałów i grup zbrojnych nierzadko tworzą na eksploatowanych terenach własne niezależne „królestwa”, a na wydobyciu minerałów konfliktu zarabiają kilkakrotnie więcej niż na złocie czy diamentach. Mówienie o ‘wydobyciu minerałów na terenach konfliktu’ to jednak tylko eufemizm. Zdanie to byłoby prawdziwe, gdyby wojna domowa toczyła się niezależnie od eksploatacji złóż. Ale tak nie jest, bo wojna od samego początku toczy się właśnie o te zasoby, co podsyca i przedłuża konflikt, z którego nikt nie ma ochoty rezygnować. Kontrolowanie terenów objętych działaniami wojennymi jest o wiele łatwiejsze, w zamieszaniu każdy może zarobić krocie. Świetnie zarobią państwo, rebelianci, handlarze z Europy, Dalekiego Wschodu czy Ameryki Południowej, rafinerie, koncerny elektroniczne i sieci telefonii komórkowej – długi łańcuch pokarmowy, będący drogą wyzysku, przemocy i śmierci, którego pierwszym ogniwem są oni.

Koltan to współczesny kauczuk, ‘czarne złoto’, surowiec cenniejszy od diamentów. Kiedy ponad 100 lat temu John Dunlop opatentował oponę samochodową i w Europie ruszyła masowa produkcja ogumienia, właśnie Kongo było głównym dostawcą kauczuku. Ten przebogaty kraj, wtedy noszący nazwę Zair,  w latach 1971-1997 eksportował na Zachód: 50-60 proc. kobaltu, ponad 60 proc. diamentów, 14 proc. berylu, 8 proc. miedzi i 5 proc. manganu. Jego znaczenie wzrosło jednak maksymalnie dopiero po 1945 r., w związku z zapotrzebowaniem na uran, wykorzystywany do produkcji broni jądrowej. Z rudy uranu wydobytej w południowej prowincji DRK Katanga wyprodukowane zostały pierwsze amerykańskie bomby atomowe, w tym i te zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki.

Sztolnie są ciasne i duszne, niczym nie zabezpieczone, z tak wąskimi korytarzami, że często mogą w nich pracować tylko dzieci. Pod ziemią panują temperatury przekraczające 50 stopni, utrudnione jest oddychanie, w każdej chwili może nastąpić zawalenie. Dużą część dochodów z wydobycia minerałów konfliktu inkasują rebelianci. Zarabiają zarówno na ściągniu haraczu z górników (podobnie jak kongijskia Armia Narodowa, która pobiera oficjalne podatki), jak też na niskich kosztach wydobycia.  Niektórzy górnicy, zwabieni obietnicami dobrobytu, pracują w kopalniach dobrowolnie, inni są porywani i zastraszani, z lufą karabinu przyłożoną do głowy stają się niewolnikami. Ich wynagrodzenia są niewspółmiernie niskie, lub nie ma ich wcale, a kto nie chce płacić haraczu, ginie. Rząd w Kinszasie jest oddalony ponad 2000 kilometrów od ‘biedaszybów’ i jak wiele afrykańskich rządów nie ma większego wpływu na to, co dzieje się w państwie. Czasami ludność usiłuje protestować przeciw wyzyskowi, zawsze jednak kończy się to krwawą jatką. Masakrowanie ludności ludności cywilnej prowadzone jest systematycznie zarówno przez wojska rządowe, które teoretycznie powinny ją ochraniać, jak i rebeliantów. Wioski są pacyfikowane, ludność torturowana i bestialsko mordowana. Gwałcone są setki kobiet i dzieci, ale również mężczyzn, którzy coraz częściej stają się ofiarami przemocy seksualnej. Ludzie, którzy z powodu upału, głodu czy braku wody są tak wyczerpani, że nie mają sił pracować, najczęściej są rozstrzeliwani albo zarzynani. Gwałty są brutalne i prowadzą do ciężkich uszkodzeń ciała, kobietom strzela się w waginy, mężczyznom w odbyt. Dr Denis Mukwege ze szpitala w Bukavu opowiada: „Co dziesiątej zgwałconej kobiecie strzelono w waginę. Próbujemy rekonstruować waginy, odbyty, wnętrzności ofiar. To bardzo długi proces”.

Ta wojna nigdy się nie skończy. Jej tragizm polega na tym, że przez cały czas finansuje się sama, a pieniędzmi z wydobycia minerałów konfliktu państwo opłaca oficjalny żołd, kupuje za nie również umundurowanie i broń. Rebelianci  też ludzie, muszą mieć się w co ubrać i co zjeść, ale przede wszystkim muszą mieć czym zabijać. To zamknięty krwiobieg. Zresztą, co nam do Konga. Ano nic. poza tym, że każdy z nas ma jakiś komputer, jakiegoś laptopa, jakąś komórkę, jakiś tablet, jakiegoś smartfona, jakąś konsolę…

Absurdy

Niemal wszyscy odpowiedzialni za dystrybucję, skup, sprawdzanie certyfikatów pochodzenia, produkcję urządzeń elektronicznych z wykorzystaniem minerałów konfliktu twierdzą, że problem ‚krwawych rud’ w DRK znany im jest od 11 (?!) lat, mimo tego kraj ten wciąż zaliczany jest do największych dostawców koltanu i kasyterytu. Zapewne ‚odpowiedzialnym’ trudno zaakceptować fakt, że kiedy po dniu korporacyjnej harówy korzystają z dobrodziejstw bogini technologii i jej ostatnich krzyków mody, spomiędzy ich palców, czule oplatających nowoczesny gadżet, ścieka… krew.

Na obszarze DRK, drugiego pod względem wielkości państwa w Afryce i 11 na świecie o powierzchni 3.344.858 km kw. , ludność cywilną usiłuje ochraniać od 1999 roku 17.000 członków oenzetowskiej misji MONUSCO (United Nations Organization Stabilization Mission in the Democratic Republic of the Congo – Stabilizacyjna Misja ONZ w Demokratycznej Republice Konga)

W przeciwieństwie do kopalni w państwach, gdzie stosuje się środki bezpieczeństwa (Australia, Brazylia, Kanada), wydobycie minerałów konfliktu w DRK jest o wiele tańsze. Presja na obniżanie cen przez ‘legalne’ firmy skutkuje zamykaniem nierentownych kopalń, jak np. kopalnia Wodinga w Australii, jedno z największych miejsc wydobycia koltanu na świecie, zamknięta w 2008 r. z przyczyn ekonomicznych.

Producenci mają obowiązek przedstawiania certyfikatów legalności pochodzenia koltanu i kasyterytu, w żadnym razie minerały te nie mogą pochodzić z terenów DRK. To bardzo drażliwy temat i niemal żaden z nich się z tego nie wywiązuje, twierdząc, że ustalenie ich pochodzenia jest… niemożliwe.

  • Nokia: sprawdza źródła pochodzenia metali, ale z powodu „obowiązujących deklaracji poufności” nie publikuje list dostawców i wymaganych certyfikatów.
  • Apple: „Długi łańcuch zaopatrzeniowy sprawia, że trudno jest prześledzić drogę metalu aż do kopalni”.
  • HTC, LG i Motorola:  brak dokładniejszych informacji.
  • Samsung: „regularne kontrole dostawców”, nie upublicznia jednak ich wyników. Ujawnia, tylko, że kupuje rudy w USA, Rosji i Tajlandii.
  • Sony Ericsson i Samsung zapowiedziały wzrost produkcji telefonów z kondenstatorami z ceramiki, zamiast z tantalu.

Wiosną 2011 roku w USA weszła w życie ustawa, zgodnie z którą wszystkie notowane na Wall Street przedsiębiorstwa w rocznym raporcie będą musiały ujawnić, jakie minerały kupują w DRK. Import koltanu i kasyterytu ze środkowoafrykańskiego państwa nie zostanie wprawdzie zabroniony, jednak żaden renomowany producent nie narazi się na publiczne przypięcie łatki mecenasa krwawego konfliktu.

Pytanie: jeśli import minerałów z DRK nie jest prawnie zabroniony, jeśli nie ma obowiązku publikowania certyfikatów bo PRAWO chroni firmy ‘klauzulą tajności’ przed konkurencją, a droższe kopalnie są zamykane, to skąd producenci będą sprowadzać koltan i kasyteryt? Z Marsa?

4 października 2010 roku Parlament Europejski uchwalił rezolucję, w której deputowani żądają ustawy obejmującej całą Unię Europejską, dotyczącej jawności pochodzenia surowców użytych w urządzeniach mobilnych. Unia Europejska w swojej rezolucji z 7 lipca 2011 r. w sprawie Demokratycznej Republiki Konga i masowych gwałtów w prowincji Południowego Kiwu, wyraża… zaniepokojenie.

Treść rezolucji

Wyjaśnienie pochodzenia minerałów konfliktu – możliwe, ale zbyt kosztowne?

Producenci koltanu i ich dostawcy już teraz mogliby wyjaśnić pochodzenie metalu w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości. Zajmujący się surowcami eksperci z BGR opracowali chemiczną procedurę analizy pochodzenia. – Rudy zawierają charakterystyczne pierwiastki śladowe, różne dla każdej kopalni – mówi geolog Dirk Küster. W ten sposób firmy zaopatrujące producentów komórek mogłyby sprawdzać, z której kopalni pochodzą rudy. W praktyce oznacza to, że kopalnie z Konga niekontrolowane przez rebeliantów i zapewniające uczciwe warunki pracy powinny otrzymać certyfikat. – Analiza wykaże, czy koltan pochodzi z certyfikowanej kopalni – mówi Küster. – Wtedy można go kupować. Trwa opracowanie procedury certyfikacyjnej – rząd Niemiec wsparł ją sumą 3,2 miliona euro: w obszarach konfliktu musi zapanować pokój, kopalnie należy regularnie kontrolować i wyjaśnić kwestię kosztów, wynoszących aż 1000 euro za jedną próbę. Dlatego póki co nikt nie liczy na rozpoczęcie projektu przed rokiem 2012.

Wywiad z filmowcem Frankiem Poulsenem

Przez trzy lata pracował nad swoim poruszającym filmem dokumentalnym „Blood in the Mobile” (Krew w komórce) i podróżował bezpośrednio do kopalń w Kongu. W wywiadzie opowiada o swoich wrażeniach i niebezpieczeństwach podczas kręcenia filmu.

* W Bisie odwiedził pan jedną z największych kopalń w Kongu, pracuje tam nawet 25 000 ludzi. Jakie są warunki pracy?

– Bardzo złe. Ci ludzie pracują bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Przez wiele godzin pracują bez przerwy, czasami przez całe dnie pozostając pod ziemią. Często grozi się im bronią.

* Jacy ludzie pracują w kopalniach?

– Dużo nastolatków i młodych mężczyzn, kobietom nie wolno tego robić. Mieszkańcy wiosek trafiają do kopalń, bo marzą o wielkich pieniądzach. Wierzą, że jeśli trochę tam popracują, to za osiągnięte dochody będą mogli rozpocząć nowe życie. Jednak rebelianci wymuszają tak wysokie haracze, że robotnikom nic nie zostaje. Trzeba zapłacić nawet za zgodę na opuszczenie kopalni. Wielu nie mogło zapłacić nawet tego, dlatego zostali uwięzieni na obszarze kopalni.

* Czy zabija się tam ludzi? Dlaczego armia nie pomaga?

– Tydzień przed moim przyjazdem do kopalni Bisie rozstrzelano 18 robotników kopalni. 32 innych mężczyzn zmarło później wskutek ran postrzałowych. Część armii sama zachowuje się jak rebelianci. Żołnierze plądrują wioski, gwałcą, zabijają.

* Czy praca nad filmem była dla pana niebezpieczna?

– Kiedy spędzasz noc głęboko w dżungli, uświadamiasz sobie, że jeśli ktoś zechce, abyś zniknął, to nigdy nie zostaniesz odnaleziony – nieprzyjemne uczucie. Ale staraliśmy się postępować tak ostrożnie, jak to możliwe. Odwiedzaliśmy zawsze oficera dowodzącego regionem i prosiliśmy o zgodę na kontynuowanie podróży. W społeczeństwie takim jak w Kongu oficjalne pieczątki wzbudzają duży respekt.

* Jakie wrażenie wywarły na panu oddziały ONZ w Kongu?

– ONZ bardzo stara się, aby nie popełnić żadnego błędu. Chociaż żołnierze mają zezwolenie na używanie broni w celu ochrony ludności cywilnej, to zdają się robić to raczej rzadko. Oprócz tego Kongo to olbrzymi kraj. 17 000 żołnierzy ONZ to jak kropla w morzu dżungli.

* Po powrocie próbował pan nawiązać kontakt z Nokią…

– Nikt nie zareagował na moje e-maile, telefony również były bezskuteczne. Oficjalni rzecznicy nie odbierali telefonów, prośby o oddzwonienie ignorowano. W pewnym momencie miałem dość: poleciałem do Finlandii do centrali Nokii. Wynik można zobaczyć w filmie.

http://www.komputerswiat.pl/jak-to-dziala/2011/02/krew-w-komorce.aspx

Polski ‘folklor’ w sprawie minerałów konfliktu

Swego czasu chrapkę na afrykańskie bogactwa miała też KGHM. W 1997 roku spółka kupiła prawa do eksploatacji złoża miedzi w Kimpe w południowo-wschodnim Kongu. Ale wycofała się z powodu unieważnienia w 2007 roku przez kongijski rząd umowy dzierżawy. Po zmianie ekipy rządowej wymuszono renegocjacje umów z firmami zagranicznymi, części z nich podziękowano, powołując się na luki prawne w kontraktach.

Do czego potrzebujemy komórki?

– Halo? Krysia? Co robisz?

– Smażę kotleciki.

– Aaa, to nie przeszkadzam. Zadzwonię później.

– Ok, kochana, papa. Tylko zadzwoń koniecznie!

Linki

http://mobtech.interia.pl/news-elektronika-skapana-we-krwi-kongo,nId,707166
http://pl.heavenhomefoundation.com/5-Krwawy-koltan.htm

http://m.onet.pl/gadzety/technowinki,8nbrx

http://www.komputerswiat.pl/jak-to-dziala/2011/02/krew-w-komorce.aspx

http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/koltan-splywa-krwia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: