Cuda na wordpressie

NIE POSIADAM TEORII / JESTEM ROZBAWIONA

Po raz pierwszy kieruję prośbę do czytelników tego bloga

o powielanie tego posta i rozsyłanie

jak największej liczbie użytkowników – dziękuję.

—————————————————————————————————————————-

Ślepa wiara

sakayayallah | August 7, 2011 at 7:00 am | Tags: Andrzej Leppersamobójstwo | Categories: Polityka |

To nagłówek posta w sprawie śmierci A.L., który zniknął z mojego bloga. Napisany został 8 miesięcy temu o tym, o czym wszyscy powszechnie wiedzą, po prostu wyparował. Nie istnieje nigdzie poza moją skrzynką mailową, do której wordpress wysyła opublikowane posty. Dowód na jego istnienie jest niezaprzeczalny.

Jak to się stało? Cóż, skoro pod odnośnikiem (zdjęcie A.L. na prawym bocznym pasku) widnieje komunikat: Error 404 – Not Found, adres posta wyświetla się w przeglądarce jako https://sakayayallah.wordpress.com/2011/08/07/slepa-wiara/, pomyślałam, że może jest w postach, a jego nieodnalezienie przez przeglądarkę dotyczy w rzeczywistości jakiegoś bliżej nieokreślonego błędu… Jakież było moje zdziwienie, kiedy w publikowanych materiałach jak również w szkicach go nie znalazłam.

Możliwość usunięcia go przeze mnie jest równa zeru, musiał więc zostać usunięty przez osoby trzecie. Ktoś poznał moje hasło, zalogował się do bloga (włamał się?) i wykasował post. Tak to widzę. Kto to zrobił i dlaczego, nie wiadomo. Nie otrzymałam żadnej informacji z wordpressa o złamaniu jakichkolwiek zasad publikowania (takie bez przerwy wysyła youtube, choćby nawet istniał cień podejrzenia w sprawie naruszania).

Post zawierał moje własne przemyślenia na wyżej wymieniony temat, których nie zrzynałam znikąd, do nie swoich opinii podałam grzecznie linki…

Inwigilacja jest dzisiaj normalnością i nikt się temu ani nie dziwi, ani nie przeciwstawia. Bo kimże są internetowi pisarze, żeby się nimi przejmować… Ale może „grzebanie” w blogach i usuwanie postów ma jakiś głębszy sens? Dla kogoś? Może faktycznie poruszana tematyka, czy publikowane zdjęcia są jakimś zagrożeniem? Więc znikają zdjęcia, znikają teksty, znikają blogi. Pół biedy, kiedy piszemy o sukienkach, bucikach, robótkach ręcznych czy seksie w formie light… no, ale kiedy ktokolwiek zadaje pytania, zastanawia się nad cięższym kalibrem spraw różnych, wtedy jest inaczej. Mimo, że nie obraża nikogo, stara się o obiektywizm i delikatność, chce zrozumieć czy uporządkować informacje, które do niego docierają w formie odzielenia ziarna od plew. Bo dla nikogo już nie jest tajemnicą, że plewy zasypują ziarno i ledwie je spod nich widać.

Póki co w internecie jest jeszcze maleńkie światełko, widoczne po drugiej stronie tunelu, ale niestety, jak się okazuje, już niedługo. Niebawem po drugiej stronie będzie tylko mrok. Ciemno, jak to w tunelu, a wyjście zniknie, zostanie zasypane. I nie uczynią tego przepisy, zakazy, nakazy, którym trzeba się będzie podporządkować, ale „Siły Ciemności”. CIENIE.

To też nic nowego. Tylko czy kiedykolwiek kogoś z CIENI zastanowiło, że to nie jest rozwiązanie? Że może ograniczanie spowoduje daleko bardziej nieprzewidziane reperkusje? Popularnie uznaje się pisarzy internetowych za niepełnosprawnych umysłowo głupków, którzy nie mają pojęcia, że w ich zapiskach trwają poszukiwania, że Oko Wielkiego Brata bacznie im się przygląda, że próbuje się ich wpakować do jednego worka z przestępcami i oskarżyć o zbrodnię myślenia (jakiś paragraf na to się znajdzie), ale nie bierze się pod uwagę, że oni głupkami nie są i mają pełną świadomość tego wszystkiego, co się właśnie dzieje.

Czym mogą być nieprzewidziane reperkusje? Otóż należałoby sięgnąć po podręczniki historii, i niekoniecznie tej prawdziwej, wystarczy wersja oficjalna, żeby mieć po drugiej stronie lustra obraz wydarzeń, do których prowadzą podobne działania. Jak świat światem, zawsze w opozycji do działań oficjalnych istniały działania nieoficjalne: szare strefy, czarne rynki, opozycje polityczne, rządy na uchodźstwie, alternatywne kino, drugi obieg literatury… Więc teraz też nie będzie inaczej. Oczywiście po drodze, po obu stronach barykady, zmieniły się narzędzia, ale schemat funkcjonowania w momencie zagrożenia pozostaje ten sam. Komórkę i internet jak najbardziej można wykorzystać „za” ale dzięki Bogu także i „przeciw”. Do zabijania/obrony służy nie tylko broń, używana zgodnie z jej przenaczeniem, można pozbawić kogoś życia albo obronić się zwykłym… ołówkiem. To chyba wystarczy, by wyobraźnia podsunęła nam możliwe scenariusze, których aż strach się bać.

Era „Dobrego Pasterza” i jego pokornej trzódki dawno już odeszła w zapomnienie, a wielość form manipulacji jest dzisiaj powszechnie rozpoznawalna. Niedostrzeganie tej oczywistości może sprowadzić na manowce, a poczucie omnipotencji jest tak samo złudne, jak mniemanie, że „jednostka zerem”. Tak naprawdę bowiem w blogach internetowych nie ma niczego, co nie istniałoby również w umysłach. O ile lobotomia internetowa przybiera na sile, o tyle do globalnej pozostało jeszcze trochę czasu. Pozostawiam pod rozwagę, choć, jak sądzę, nie mogę oczekiwać zbyt wiele.

Z przyczyn oczywistych nie umieszczę tego wykasowanego posta z powrotem. O nie. A jak się mogę bronić w przyszłości przed podobnymi działaniami?

Otóż, bardzo prosto. Wszystkie posty są zarchiwizowane. Jakikolwiek usunięty, czy ten o którym piszę, czy inne, które mogą zniknąć  ewentualnie w przyszłości, są zabezpieczone. Na niezliczonej liczbie pendrive’ów, dysków zewnętrznych i komputerów moich i innych. Nie stanowi problemu usuwanie blogów i również nie stanowi problemu ponowne ich zakładanie. No, może jest odrobinę czasochłonne, ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Więc jaki jest sens kasowania po kryjomu, cichcem i bez uprzedniego przesłania powiedzmy prośby o usunięcie posta? Może to byłoby rozwiązaniem nieco bardziej kulturalnym i właściwym? Zachowanie zaprezentowane w powyższym przypadku uznaję zaś za śmieszne, ponieważ z osoby myślącej i zadającej pytania, nagle zmieniłam się w zagrożenie, przeciwko któremu została przeprowadzona tajna akcja.

Uprzejmie informuję wordpress, że proszę o kontakt w sprawie usuwania moich postów. W przypadku dalszego ich znikania, lub jakichkolwiek restrykcji mojego bloga, będę dochodzić swoich praw do konstytucyjnej wolności wypowiedzi na drodze sądowej.

żródło: internet

2 komentarzy to “Cuda na wordpressie”

  1. Sakayayallah – napisz do wordpressa, opisz, co się stało i poproś, żeby przywrócili. Takie „cuda” czasem się zdarzają i niekoniecznie muszą być związane z „teoriami spiskowymi”😉

    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: