Archive for Marzec, 2012

Marzec 31, 2012

Relatywizm, czyli liczyć do pięciu

Dziesięć Przykazań, dziesięć micwot jakie nakazano Synom Izraela przestrzegać pod Górą Synaj i które zostały wyryte na dwóch Tablicach Przymierza.

1. Ja jestem Pan, twój Bóg

2. Nie będziesz miał cudzych Bogów  przede mną

3. Nie będziesz wzywał imienia pana, Boga twego nadaremno

4. Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić

5. Szanuj ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył

6. Nie zabijaj.

7. Nie cudzołóż.

8. Nie kradnij.

9. Nie mów przeciw bliźniemu swemu kłamstwa, jako świadek.

10. Nie pożądaj

Przyjęto dzielić je na pięć pierwszych (o stosunku naszym do Boga) i na pięć następnych, zajmujących się głównie stosunkami międzyludzkimi.

http://www.chabad.org.pl/templates/articlecco_cdo/aid/909761/jewish/Dziesi-Przykaza.htm

Najpierw pojawiły się przykazania, a później problemy. Stworzyli je ludzie, którzy nie zrozumieli ich jednoznacznego przesłania. Znaleźli się więc mądrzejsi, którzy przetłumaczyli przykazania, dostosowując je do sytuacji. I tak powstał relatywizm.

Relatywizm – pogląd filozoficzny, wedle którego prawdziwość wypowiedzi można oceniać wyłącznie w kontekście systemu, w którym są one wypowiadane. Tym samym relatywizm stwierdza, że nie istnieją zdania niosące absolutną treść, których ocena byłaby identyczna i niezależna od jej kontekstu. Prawdziwość dowolnego sądu zależy od przyjętych założeń, poglądów czy podstaw kulturowych.

Relatywizm poznawczy oznacza stwierdzenie, że badając inną kulturę badamy ją za pomocą kategorii poznawczych wyniesionych z kultury własnej, a zatem badamy własną relację do badanej kultury.

Relatywizm etyczny głosi, że wartości i związane z nimi normy i oceny mają charakter względny, zmieniają się w czasie, są zależne od miejsca, i od oceniającego.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Relatywizm

Aby zacząć ten temat, trzeba poczytać. I to całkiem sporo. Trzeba się też uważnie rozglądać. Czujnie. Nie wpadając w paranoję i oserwując sytuację dokładnie taką jaka jest. Podczas tego procesu, w moim przypadku ponaddziesięcioletniego, opada wiele zasłon, pod którymi zostaje tylko chude, nagie ciało, czasami pozbawione nawet skóry. Skrórę zżera trąd, kawałki ciała odpadają z bandażami. Zaczyna się widzieć realny obraz, przy którym Sąd Ostateczny Memlinga jest relaksującą historią do poduszki.

Sąd Ostateczny, tryptyk Hansa Memlinga fot. internet

Pojęcia wiążace się z poruszanym tematem, są skomplikowane, dodatkowo dzięki zamazywaniu ich znaczenia i celowym dążeniom zmierzającym ku ich gmatwaniu. Nawet jeśli przeszkolisz się niemal jak podczas doktoratu, a potem wyrazisz opinię, możesz usłyszeć, że to zupełnie nie tak, że inaczej, a w rezultacie to nie masz o tym pojęcia, bo zajmują się tym uczeni w mowie i piśmie. Mędrcy.

Nie będę więc zagłębiać się w wiedzę ukrytą, by nie rzec wręcz tajemną, bo artykuł mógłby się nigdy nie skończyć. Skoncentruję się na ustaleniu pewnych podstawowych pojęć i zadaniu kilku związanych z nimi pytań, które najprawdopowdobniej pozostaną bez odpowiedzi. Popływam po powierzchni.

-IZMY hasłowo

Semityzm

1. w językoznawstwie: wyraz zapożyczony z języków semickich;

2. rzadko: ogół poglądów, w ramach których aprobuje się obecność, kulturę itp. narodu żydowskiego

http://www.sjp.pl/semityzm

A semickie pochodzenie Arabów??? http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludy_semickie

Czyżby więc internetowy słownik języka polskiego nie mówi prawdy?

Semita w innym źródle wygląda już nieco inaczej

Człowiek należący do jednego z pokrewnych etnicznie ludów zamieszkujących Azję południowo-zachodnią, których pierwotną siedzibą była prawdopodobnie pustynia syryjsko-arabska: Wędrówka Semitów na zachód. Polityka dyskryminacyjna skierowana przeciwko Semitom.

łac. Sem od hebrajskiego imienia Szem, noszonego przez biblijnego protoplastę, jednego z trzech synów Noego, którego potomkiem był Abraham.

http://slowniki.gazeta.pl/pl/Semita

zobacz także: semicki

przym. Imn, -ccy

dotyczący ludów, zamieszkujących pierwotnie pustynię syryjsko-arabską, ich dziejów, kultury, języka

http://slowniki.gazeta.pl/pl/semicki

Coś znacznie bliższego prawdy.

Niespodzianka natomiast spotyka mnie w portalu Wiedzy PWN Wyników wyszukiwania brak !!!

zrzut ekranu

O co chodzi? Poprawność polityczna czy usuwanie ze świadomości pojęć niekoniecznie dobrze brzmiących, o które toczy się bitwa?

Pojęcia semityzm wikipedia nie znajduje. To też może nieco dziwić. Cóż takiego ono zawiera, że popularne źródło wiedzy nie zamieszcza jego definicji?

Znajduję za to antysemityzm.

Antysemityzm – postawa wyrażająca uprzedzenie, niechęć, wrogość i dyskryminację Żydów oraz osób pochodzenia żydowskiego, postrzeganych jako grupa religijna, etniczna lub rasowa, z powodów religijnych, gospodarczych lub politycznych. Ekstremalny antysemityzm głosiła ideologia niemieckiego nazizmu, doprowadzając do próby wyniszczenia narodu żydowskiego w okupowanej Europie. itd…

http://pl.wikipedia.org/wiki/Antysemityzm

No i co wobec tego z innymi narodami semickimi, o których możemy przeczytać, że istnieją i do których odniesiemy się z uprzedzeniami ??? Czy wygląda na to, że jeden naród zawłaszczył pojęcie, które przynależy również innym???

Syjonizm

Syjonizm (od nazwy wzgórza Syjon w Jerozolimie, na którym stała Świątynia Jerozolimska) – ruch polityczny i społeczny, dążący do stworzenia żydowskiej siedziby narodowej na terenie Palestyny.

Syjonizm doprowadził do powstania Państwa Izrael w 1948 r.; współcześnie jego celem jest także utrzymanie jedności narodu żydowskiego żyjącego w rozproszeniu i jego więzi z Izraelem. Ruch zapoczątkowany w końcu XIX wieku miał wiele nurtów i postaci; powszechnie utożsamiany z syjonizmem politycznym, interpretowanym w różny sposób: jako nacjonalizm żydowski, jako ruch kolonialny i rasistowski, jako ruch narodowowyzwoleńczy, wreszcie jako ruch religijny.

Poza syjonizmem politycznym mówiono o syjonizmie duchowym, którego celem była nowa tożsamość żydowska (Ahad ha-Am), odrodzenie języka hebrajskiego (Eliezer ben-Yehuda) i powstanie literatury i kultury w tym języku.

Syjonizm od początku był przedmiotem krytyki zarówno ze strony innych ruchów żydowskich, jak i nieżydowskich. Zasadniczy konflikt, nierozstrzygnięty do dziś trwa między syjonizmem a palestyńskim ruchem narodowym, nacjonalizmem arabskim oraz fundamentalizmem islamskim. itd…

http://pl.wikipedia.org/wiki/Syjonizm

Antysyjonizm

Antysyjonizm – postawa sprzeciwu wobec ideologii i praktyki syjonizmu niekiedy prowadząca do sprzeciwu wobec samego faktu istnienia państwa Izrael.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Antysyjonizm

Z pływania po powierzchni wynikają dość zaskakujące wnioski

1. semityzm to kultura

2. antysemityzm to dyskryminacja osób pochodzenia żydowskiego

3. syjonizm to ruch polityczny – istotnie ciekawy i nawet nacjonalistyczny !

4. antysyjonizm to postawa sprzeciwu wobec ideologii syjonizmu – więc jakby nic nagannego, skoro przeciwna nacjonalizmowi ?

Usiłuję zrozumieć znaczenie tych pojęć w kontekście tego, co codziennie wokół mnie się dzieje. Szczerze mówiąc, nie kwalifikuję siebie jako osoby będącej w najmniejszym stopniu zwolennikiem lub przeciwnikiem któregokolwiek z „izmów”. Niemniej co do antysyjonizmu, mogłabym się zastanawiać, gdyby było mi to do czegokolwiek potrzebne. Jednakże w myśl zasady, „nie moja małpa, nie mój cyrk”, kwalifikować się nigdzie nie będę.

Nauczyłam się kiedyś myśleć samodzielnie i wyciągać wnioski, o co starało się kilku profesorów, ale w tym temacie czuję się zdecydownie zagubiona. Wnioskuję więc do bliżej nieokreślonych sił, żeby uporządkowały ten znaczeniowy bełkot i określiły jasno, co jest czym i kto jest kim.

Można by też spytać bliżej nieokreślone siły o kilka rzeczy i ustalić wreszcie raz na zawsze prawdziwą wersję – nie oficjalną i nie aktualną, czy obowiązującą, ale jak najbardziej prawdziwą. Bo albo coś jest albo nie ma, albo było i są na to dowody (i wtedy trzeba je pokazać) albo to tylko pogłoski i wtedy won do kosza!

6 pytań + 4 inne (z przyczyn obiektywnych trudno zadać wszystkie)

1. Czy wykłady z tzw. „Protokołów Mędrców Syjonu” to hit czy kit?

Bo jeśli są one, jak podaje wikipedia, „dokumentem opisującym rzekome plany osiągnięcia przez Żydów globalnej dominacji” http://pl.wikipedia.org/wiki/Protoko%C5%82y_M%C4%99drc%C3%B3w_Syjonu i ukazały się w świetle dziennym w 1912 w książce Siergieja Nilusa [tamże] to znaczy dość dawno, a potem tylko wydawano opinie a: fałsz, b: prawda, to zwykłemu śmiertelnikowi pozostaje załamać ręce i podejść do tematu jak do niepokalanego poczęcia – uwierzyć albo nie.

Jednakże zwykły śmiertelnik tak został uwarunkowany, że jak widzi dwie rozbieżne opinie, to zawsze zacznie się przynajmniej zastanawiać, która jest prawdziwa a która fałszywa, jeśli nie będzie chciał opowiedzieć się koniecznie po jednej ze stron.

Zaś informacje zawarte wewnątrz tego „rzekomego” dokumentu są o tyle ciekawe, że współcześnie obserwujemy opisane w nim działania, a wrażenie jest takie, jakbyśmy czytali proroctwo spełniające się w najdrobniejszych szczegółach.

„Każda z wymienionych słabości ludzkich, wzięta oddzielnie, zdolna jest zabić wszelką inicjatywę, oddając wolę ludzi do dyspozycji nabywcy ich działalności.”

[Protokoły Mędrców Syjonu czyli wykłady mędrca syjońskiego wtajemniczonego w plany podboju świata przez Żydów, opracował Bolesław Rudzki, ISBN 83-86449-11-X, par. 24 Wychowanie psychologiczne, Wykład I, str. 30]

2. Czy Boaz Evron, lewicowy dziennikarz izraelski i krytyk syjonizmu

http://en.wikipedia.org/wiki/Boaz_Evron

mówiąc o tzw. świadomości holokaustu, że jest niczym innym jak „oficjalną, propagandową indoktrynacją oraz produkcją sloganów i fałszywego wizerunku świata”, a jej prawdziwym celem „wcale nie jest zrozumienie przeszłości, lecz manipulowanie teraźniejszością”.

mówi prawdę czy kłamie?

3. Czy Izrael Szahak – publicysta, krytyk judaizmu i szowinizmu żydowskiego, obrońca praw człowieka

http://pl.wikipedia.org/wiki/Izrael_Szahak

opisując w swojej książce pewien skandaliczny fakt, kłamie czy mówi prawdę?

„Książka ta, mimo iż pisana oryginalnie w języku angielskim i adresowana do ludzi żyjących poza terytorium Izraela, jest w pewnym sensie kontynuacją mojej działalności politycznej jako izraelskiego żyda. Działalność tę rozpocząłem na przełomie roku 1965 i 1996 od protestu, który wywołał poważny jak na owe czasy skandal: otóż byłem w Jerozolimie świadkiem pewnego zdarzenia, gdy w czasie szabatu ultraortodoksyjny żyd nie pozwolił skorzystać ze swego telefonu w celu wezwania pomocy do nie-żyda, który akurat zasłabł w pobliżu jego domu.

Zamiast zwyczajnie opisać to wszystko w prasie, poprosiłem o spotkanie z przedstawicielami jerozolimskiego Sądu Rabinackiego, składającego się z rabinów mianowanych przez Państwo Izrael.

Spytałem ich, czy takie postępowanie jest zgodne z zasadami religii żydowskiej. W odpowiedzi usłyszałem, że ów żyd, odmawiając dostępu do telefonu, zachował się nie tylko pobożnie, ale i prawidłowo.

Na poparcie swego werdyktu sędziowie odesłali mnie do zredagowanego współcześnie i uznawanego za miarodajne kompendium praw talmudycznych. Zrelacjonowałem ten incydent na łamach głównego dziennika ukazującego się w języku hebrajskim, „Haaretz”, wywołując swoją publikacją swoisty skandal prasowy.

Skutki tego skandalu były dla mnie raczej przykre. Ani izraelskie, ani diasporyczne władze rabiniczne nie zmieniły stanowiska Sądu Rabinackiego, podtrzymując, że żydowi nie wolno naruszać zakazów szabatu, nawet w celu ratowania życia goja.

Dodano do tego bardzo „świątobliwy” wywód, z którego wynikało, że gdyby konsekwencją odmowy było narażenie żydów na niebezpieczeństwo, wówczas profanacja szabatu (właśnie z uwagi na dobro żydów) byłaby dozwolona.”

[Izrael Szahak, Żydowskie dzieje i religia ŻYDZI I GOJE – XXX WIEKÓW HISTORII, Copyright wydania polskiego FIJORR PUBLISHING WARSZAWA-CHICAGO 1997, str. 5]

Jeśli kłamie, to pod sąd, a jeśli mówi prawdę, to wypadałoby zapytać, czy w taki sposób są i będą traktowani wszyscy nie należący do społeczności? Jeśli odpowiedź byłaby przecząca, to w porządku, jeśli zaś twierdząca, to ja dziękuję za egzystencję wśród takiej społeczności. I mam do tego prawo. Tu więc zaczyna się mój relatywizm poznawczy, bo z punktu widzenia mojej kultury, takie zachowanie jest niedopuszczalne.

W sobotę wyznawcy judaizmu mają obowiązek zaprzestania większości codziennych obowiązków, a zwłaszcza powstrzymania się od szczególnych czynności określonych mianem melachot. Zakazana jest praca zarobkowa, sprzątanie, rozniecanie ognia (i używanie elektryczności), a także podróżowanie na większe odległości. Nie wolno też nakłaniać innych (zwłaszcza żydów) do wykonywania tych obowiązków zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio. Jednak w wypadku zagrożenia życia ludzkiego (pikuach nefesz) dla ratowania osoby w niebezpieczeństwie każdą z tych reguł wolno, a nawet należy złamać.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szabat

4. Czy Jerzy Robert Nowak – polski historyk, publicysta, doktor habilitowany nauk politycznych

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Robert_Nowak

w swojej książce mówi prawdę czy kłamie?

„Bardzo duża część Polaków dotąd nie wie o tym, że dzieje Izraela obciąża szereg okrutnych masakr bezbronnej, cywilnej ludności arabskiej, począwszy od największej z nich – w Deir Yassin w czasie wojny w 1948 r. 9 kwietnia 1948 r. żydowscy terroryści z Irgunu, dowodzonego przez Menachema Begina, wymordowali w arabskiej wiosce Deir Yassin 254 osoby, głównie kobiety, dzieci i starców. Przez dwa kolejne dni terroryści żydowscy zabijali w najokrutniejszy sposób swoje ofiary, niektórym z nich odcinając głowy. Według oficjalnego raportu głównego przedstawiciela Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Jerozolimie dr. Jacquesa de Reyniera zamordowano 52 dzieci i rozcięto brzuchy 25 ciężarnych kobiet. licznym Arabom, masakrując ich, obcięto genitalia. jacques de Reynier z obrzydzeniem wspominał, jak izraelska dziewczyna pyszniła się swum nożem, ociekającym krwią (por. „The GLobe an Mail” z 2 maja 1998 r. Zob. również opisy masakry w książce D.A. Mc Gowana i M.H. Ellisa „Remembering Deir Yassin”, New York 1998, s. 48, 49, 51).

Oficjalne władze izraelskie formalnie odcięły się od rzezi w Deir Yssin. Premier Izraela Ben Gurion publicznie nazwał Begina „Menachemem Hitlerem”.

[Jerzy Robert Nowak, Kogo muszą przeprosić Żydzi, Wydawnictwo Maron, str. 24]

Jeśli J.R. Nowak mówi prawdę, to dlaczego u licha Menachem Wolfowicz Begin został premierem Izraela w latach 1977–1983? skoro „Jest obarczany odpowiedzialnością za masakrę ludności palestyńskiej w Deir Jassin w dniach 9–11 kwietnia 1948, gdzie zginęło między 107 a 120 Palestyńczyków” i dlaczego – tego nie rozumiem najbardziej – jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla za rok 1978?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Menachem_Begin

Z kalendarza wynika, że 9 kwietnia 1948 roku to piątek, więc dwa następujące po nim dni – 10 i 11 to sobota i niedziela – masakra w Deir Yassin miała miejsca w szabas!

http://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Deir_Jassin

Nie sugeruję tym stwierdzeniem, że Menachem i jego bojówki Irgunu i Lechi mogli poczekać do poniedziałku. Niemniej jest dla mnie dość niezrozumiałe, czego w szabas nie wolno, a co jest dopuszczalne. *

Jak na razie można mieć wrażenie, że wersji historii jest tyle, ile komu aktualnie pasuje, jak również wiele jest wersji prawa, więc jeśli J.R. Nowak w swojej książce kłamie, to trzeba by zweryfikować jego osiągnięcia naukowe i tytuły, jak również postarać się o wydanie oficjanego komunikatu zaprzeczającego, jakoby…

5. Czym u licha był pogrom kielecki 1946 ???

Czy przez 50 lat nie da się ustalić faktycznej wersji wydarzeń?

„Jak wiadomo, cała prowokacja kielecka zaczęła się od puszczenia pogłosek o porwaniu przez Żydów małego Henryka Błaszczyka, który – jak głoszono – przypuszczalnie padł ofiarą mordu rytualnego. W rzeczywistości mały Henryk był ukrywany w jakimś nieznanym miejscu.”

[H. Błaszczyk, syn ubeka w: Prawda o Kielcach 1946 r. Część I Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 04.07.2002]

A oto jak wyglądał przebieg zbrodniczych zajść kieleckich 4 lipca 1946 roku.

„Pod pretekstem szukania rzekomo zaginionego chłopca, Henryka Błaszczyka, do domu na Plantach, w którym mieszkała liczna grupa Żydów, dwukrotnie wchodzili w różnych fazach milicjanci, wojsko, KBW, oficerowie wywiadu wojskowego i sześciu współdziałających z nimi cywilów. Innych osób nie wpuszczano, umundurowani chcieli bowiem sami obrabować upatrzone ofiary.

Krzysztof Kąkolewski na dowód premedytacji, z jaką przeprowadzono całą zbrodniczą akcję, podaje fakt, że Żydzi byli wyraźnie mordowani wybiórczo. W pierwszej kolejności zastrzelono trzy osoby: rabina Kahande, najbogatszego kieleckiego kupca, pragnącego reaktywować w mieście działalność handlową (a więc ożywić „kapitalizm” w Kielcach), i adwokata, upominającego się o żydowskie mienie zagrabione w czasie wojny. Rabina zastrzelił niezidentyfikowany oficer. Wszystkie zabójstwa zostały popełnione przez wojsko, milicję i wspomnianych sześciu cywilów, prawdopodobnie należących do specjalnych oddziałów, powołanych przez wojsko dla celów dywersyjnych. [tamże]

Raport biskupa

Pierwszą i nieocenioną wprost demaskacją fałszów procesu domniemanych sprawców zbrodni kieleckiej był tajny raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, przygotowany już w dwa miesiące po zajściach antyżydowskich w lipcu 1946 roku. Raport ten nieznany przez dziesięciolecia w Polsce szybko dotarł do adresata, którego ks. biskup Kaczmarek uznał za szczególnie cennego z punktu widzenia walki o prawdziwy obraz wydarzeń w Polsce – ówczesnego amerykańskiego ambasadora w komunistycznej Polsce Artura Bliss-Lane.

Był on autentycznym przyjacielem Polski i z ogromnym rozgoryczeniem patrzył na to, jak Zachód porzucił Polskę na łaskę i niełaskę nowych sowieckich okupantów. Przygotowany przez ks. biskupa Kaczmarka tajny raport o zbrodni kieleckiej w oparciu o pieczołowicie zebrane fakty jednoznacznie odsłaniał całą istotę pokazowego procesu zmontowanego przez komunistyczne władze.

Według raportu: „(…) Piętą achillesową urzędowego przedstawienia wypadków kieleckich jest niewątpliwie proces sądowy w tej sprawie.

Rzuca on cień na szczerość tych, którzy go prowadzili i zdradza ich istotne tendencje. Do odpowiedzialności pociągnięto 12 osób, w tym tylko 8 spośród tych, którzy brali udział w zajściach. Jeśli się zwróci uwagę na to, że zamordowanych było 39 osób, a rannych 40, to liczba oskarżonych jest wysoce niewspółmierna do liczby zabitych i rannych. Prokurator rządowy jednak inaczej postąpić nie mógł, gdyż istotnie spośród osób cywilnych zabijających było niewielu, 2/3 Żydów wymordowali i poranili milicjanci, żołnierze i robotnicy, a tych jako ludzi rządowych do odpowiedzialności prokurator pociągnąć nie chciał. (…) [tamże]

Jeśli sprawa pokrótce wygląda tak, jak przedstawia ją J.R. Nowak, to dlaczego na tablicy upamiętniającej to zajście na jednym z budynków w mieście Kielce widnieje napis: „Pamięci 42 Żydów zamordowanych 4 lipca 1946 r. podczas rozruchów antysemickich”?

Tablica umieszczona na kamienicy przy ul. Planty 7 w Kielcach fot. internet

Jeśli kłamią Jerzy Robert Nowak, H. Błaszczyk, syn ubeka i biskup kielecki Czesław Kaczmarek, to na tablicy jest dobrze, bo „rozruchy” oznaczają masówkę, która ogarnia szaleństwem całe miasto, jeśli zaś mówią prawdę, to słowo jest wyraźnie nieadekwatne, rzuca bowiem odium na miasto i wszystkich ówczesnych jego mieszkańców, jak również ich potomków – niestety od ponad 50 lat. Wydaje się więc,  że powinno być raczej użyte słowo „prowokacja”.

Ale to jest najmniejszy problem. Konsekwencje idą znacznie dalej. Proszę uważnie przeczytać to zdanie:

Pogrom kielecki wzburzył opinię publiczną w Polsce i za granicą, wzmógł emigrację Żydów z Polski i innych krajów europejskich, i przyczynił się do rozpowszechnienia w świecie stereotypu Polaka-antysemity.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Pogrom_kielecki

6.  Czy to prawda, że wolno…?

„Żydowski dziennikarz i bloger, Yossi Gurvitz przypomina wypowiedź rabina Eyal Qarim, który służąc w Armii Izraelskiej (IDF) w randze pułkownika jako kapelan wojskowy, na pytanie: „jak wygląda w świetle Tory sprawa gwałtów dokonywanych przez żołnierzy podczas wojny”, odpowiedział, że „podczas wojny wszelkie zakazy przeciwko moralności są unieważnione”.

(…)

Mając nadzieję, że słowa wypowiedziane przez rabina Qarim zostały potępione, Gurvitz wysłał list do dowództwa armii izralskiej,  z czterema pytaniami czy:

„Gwałt na kobiecie podczas wojny jest zgodny z Kodem Etyki Armii Izraelskiej?”

„Jeśli nie, to dlaczego prominentny wojskowy rabin promował je?”

„Jeśli nie, to czy IDF ma zamiar przenieść do cywila pułkownika Qarim, lub postawić mu zarzuty?”

„Jak rzecznik prasowy IDF ma zamiar wyjaśnić możliwy do zaistnienia uszczerbek wizerunku na arenie międzynarodowej, wynikły z nauczania pułkownika Qarim?”

Ku swemu zaskoczeniu, Gurvitz uzyskał odpowiedź. Była ona jednak krótka i nie odpowiadała na zadane pytania, co świadczy, że dowództwo armii izraelskiej jest w pełni świadome obranej doktryny wojennej, tak dobitnie wyszczególnionej przez rabina Qarim. IDF w liście odpowiedziało, że „Qarim pisząc swoje słowa nie był oficerem w służbie czynnej”,  a do reszty konkretnych pytań Yossi Gurvitza nie ustosunkowano się, ponieważ  „są one pozbawione szacunku do IDF, państwa Izrael i żydowskiej religii”.

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/03/31/rabin-armii-izraelskiej-w-czasie-wojny-wolno-zolnierzom-gwalcic-kobiety/

Czego nie wolno podczas szabatu

Cytaty podaję w całości, od początku do końca, by uniknąć posądzenia o naruszanie kontekstu.

Cytat 1

Pytanie: Czy mogliby Państwo podać listę 39 czynności zakazanych w Szabat? Czy te zakazane czynności znajdują się w Torze? Jeżeli tak, to prosiłbym o wskazanie, gdzie mam szukać.

Odpowiedź: Popularny pogląd głosi, że w Szabat zabronione jest wykonywanie wszelkiej pracy. Jest to przeświadczenie błędne, ponieważ zakazane jest na przykład wyjście na ulicę z igłą w kieszeni, a dozwolone przesunięcie w domu ciężkiej szafy pod inną ścianę.  Widać więc wyraźnie, że kryterium wysiłku wkładanego w wykonywaną czynność (które przesądza, czy czynność tę nazywamy pracą) nie obowiązuje w przypadku ograniczeń związanych z Szabatem.

Uzasadnienie zakazu wykonywanych w Szabat czynności jest inne. W Torze – w Księdze Wyjścia (Szemot), znajduje się wydane Mojżeszowi przez Boga polecenie zbudowania na pustyni Namiotu Wyznaczonych Czasów (inaczej: Miszkan, czyli Przybytek), w którym miała zostać umieszczona Arka. Nakazując budowę tej przenośnej świątyni, Bóg polecił jednocześnie Mojżeszowi: „A ty powiedz synom Izraela: Ale przestrzegajcie Moich Szabatów. Bo to jest znak między Mną a wami na wasze pokolenia, abyście wiedzieli, że Ja jestem Bogiem, który was uświęca” (Ks. Wyjścia 31:13). Nieco dalej w tekście Tory znów pojawia się nakaz przestrzegania Szabatu i znów powiązany z budową Namiotu. Na podstawie tych dwóch fragmentów Tory wyprowadzony został wniosek, że czynności zabronione w Szabat, to czynności wykonywane właśnie przy budowie Namiotu Wyznaczonych Czasów. Ponieważ opis konstruowania i wyglądu Namiotu jest bardzo szczegółowy, można było te czynności dokładnie wyliczyć i zdefiniować.

Jest ich 39 rodzajów i nazywają się melachot (liczba pojedyncza: melacha). Istnieją także inne czynności zabronione, które zostały wywnioskowane z tych 39 kategorii. Te nazywają się toladot (potomkowie). Nie są to czynności wykonywane przy budowie Miszkanu, ale są to działania prowadzące do tego samego lub podobnego skutku. W Szabat nie wolno wykonywać prac należących do obu tych kategorii.  Wszystkie je łączy jedna wspólna cecha: polegają na działaniach twórczych – kreujących rzecz nową, przetwarzających coś.

Melachot dzielą się na sześć grup według rodzaju czynności. Pierwsza grupa (1-11) obejmuje prace rolnicze związane z uzyskiwaniem chleba do Miszkanu i substancji organicznych do farbowania zasłon. Druga (12-24) – czynności konieczne do wytworzenia zasłon z materiału. Trzecia (25-31) – zasłon ze skóry. Czwarta (32-33) – czynności niezbędne do stawiania belek (kruszim) Miszkanu. Piąta (34-35) – do ustawiania ścian Miszkanu. Szósta grupa (36-39) obejmuje działania końcowe przy stawianiu Namiotu. Wymienia je Talmud w Traktacie Szabat 7:2 i w wersji poprawionej w Traktacie Szabat 75b.

Spójrzmy na ich listę. Na pierwszym miejscu wymieniamy czynność z kategorii melachot; następne szczegółowe prace i działania (wybrane przykładowo, bo nie są tu wymienione wszystkie!) należą do kategorii toladot:

1. Obsiewanie pola zbożem – rzucanie jakichkolwiek nasion na ziemię w miejscu, w którym mogą zakiełkować, sadzenie roślin, ich podlewanie, wlewanie wody do wazonu, wyrywanie chwastów.

2. Oranie pola – kopanie, zamiatanie powierzchni ziemi, robienie bruzd w ziemi, nawożenie, osuszanie gleby.

3. Zbieranie plonów – zrywanie owoców, koszenie trawy, piłowanie gałęzi drzew, zrywanie kwiatów, zbieranie jagód, grzybów; ogólnie: oddzielanie jakichkolwiek roślin od źródła ich życia; także przenoszenie roślin.

4. Wiązanie snopów zboża – zbieranie opadłych owoców, robienie wieńców, zbieranie chrustu. Zakaz dotyczy wyłącznie produktów natury, a nie przedmiotów wytworzonych przez człowieka.

5. Młócenie ziarna – wyciskanie soku z owoców, wyjmowanie nasion ze strąków, dojenie zwierząt.

6. Przewiewanie ziarna – rozdzielanie przedmiotów przez rozdmuchiwanie ich.

7. Wybieranie – rozdzielanie, sortowanie przedmiotów, cedzenie płynów, moczenie warzyw tak, aby zanieczyszczenia wypłynęły na powierzchnię lub opadły na dno naczynia.

8. Mielenie – mielenie kawy, pieprzu, piłowanie metalu, krojenie owoców lub warzyw.

9.  Przesiewanie przez sito – oddzielanie niepotrzebnych składników od pokarmu.

10. Wyrabianie ciasta – mieszanie drobnych substancji spożywczych z jakimkolwiek płynem.

11. Pieczenie – gotowanie, smażenie, topienie wosku, metalu.

12. Strzyżenie – wyrywanie piór, obcinanie paznokci.

13. Wybielanie (czyszczenie) – moczenie tkanin, wytrząsanie kurzu z ubrań, czyszczenie plam, rozwieszanie prania.

14. Czesanie surowej wełny – młócenie lnu, czesanie peruki.

15. Farbowanie – malowanie przedmiotów, robienie makijażu, także używanie lakieru do paznokci.

16. Przędzenie nici – wyrabianie lin, naprawianie uszkodzonych.

17. Przygotowywanie krosna do tkania.

18. Robienie pętli.

19. Tkanie – robienie na drutach, plecenie koszy.

20. Rozdzielanie na pojedyncze nici – prucie, usuwanie nici z ubrania.

21 i 22. Zawiązywanie i rozwiązywanie węzłów.

23. Szycie – klejenie kawałków papieru, używanie zszywaczy do papieru.

24. Rozdzieranie – papieru, materiału, oddzielanie przedmiotów sklejonych.

25. Chwytanie zwierzęcia w pułapkę – zaganianie w miejsce zamknięte, zamykanie okna, aby ptak nie wyfrunął.

26. Zarzynanie – jakiekolwiek zabijanie, zadawanie ran, siniaków.

27. Obdzieranie zwierzęcia ze skóry.

28. Solenie/garbowanie skóry – marynowanie, solenie mięsa, stosowanie roztworów chemicznych w celu przeróbki jakiegokolwiek materiału.

29. Zaznaczanie linii – malowanie farbą, rysowanie atramentem, tuszem, zaznaczanie czymkolwiek na powierzchni przedmiotu, aby podzielić lub pociąć przedmiot na mniejsze części.

30. Obcinanie zbędnych kawałków – rozsmarowywanie kremów na skórze, używanie mydła w kostce, zdrapywanie błota z butów, używanie papieru ściernego.

31. Wycinanie właściwych kształtów – przycinanie skóry, tkaniny, papieru, ostrzenie ołówka.

32. Pisanie – stawianie liter, wyszywanie, grawerowanie, drukowanie, pieczętowanie.

33. Wymazywanie napisów – zdrapywanie, wycieranie, usuwanie chemiczne liter.

34. Budowanie – kopanie ziemi, aby postawić fundament, wbijanie gwoździ, wiercenie, wylewanie cementu, naprawianie narzędzi, używanie parasola.

35. Burzenie –  rozbiórka czegokolwiek zbudowanego, jakakolwiek czynność odwrotna wobec działań budowania (patrz: punkt 34): np. wyciąganie gwoździ.

36. Gaszenie ognia – zmniejszanie płomienia.

37. Rozpalanie ognia – zapalanie zapałki, zapalniczki, dokładanie do ognia już płonącego.

38. „Ostatnie uderzenie młotem” – wszystkie czynności, które mają za zadanie zakończenie wytwarzania jakiegokolwiek produktu: nadawanie połysku, ostrzenie noża, wygładzanie, przymocowanie uchwytu.

39. Przenoszenie przedmiotów – pomiędzy strefami: prywatną a publiczną i transport czegokolwiek w przestrzeni publicznej na odległość większą niż 4 amot (około 2 metrów).

http://the614thcs.com/25.496.0.0.1.0.phtml

Cytat 2

Pytanie: Chciałabym się dowiedzieć, czy w Szabat mogę korzystać z windy? Mieszkam na siódmym piętrze i staram się schodzić po schodach, ale wejście sprawia mi kłopot z powodu przewlekłej choroby.

Odpowiedź: Zakaz uruchomiania (a nie używania!) windy w Szabat obowiązuje wszystkich, z wyjątkiem osób, dla których wchodzenie po schodach stanowi poważne zagrożenie życia i zdrowia. Przez „poważne” rozumie się tu zagrożenie bezpośrednie.

Oczywiście, mówimy tu o rozstrzygnięciach halachicznych, które obowiązują przede wszystkim Żydów ortodoksyjnych. Zakaz obsługiwania windy jest jednym z punktów ogólnego zakazu włączania i wyłączania jakichkolwiek urządzeń elektrycznych. Ten z kolei zakaz ma swoją podstawę przede wszystkim w melasze zakazu zapalania i gaszenia ognia, choć uzasadnienia szczegółowe są nieco bardziej skomplikowane.

W Izraelu funkcjonują tzw. „windy szabatowe”, które są zaprogramowane w ten sposób, że zatrzymują się automatycznie same, bez dotykania przez ich pasażerów jakichkolwiek przycisków, na wszystkich piętrach, umożliwiając ludziom wsiadanie i wysiadanie. Jednak nawet wobec tego pomysłu opinie interpretatorów halachy są podzielone.

W Pani sytuacji istnieje jednak pewne rozwiązanie problemu.

Zakaz nie jest bowiem de facto zakazem używania windy, ale zakazem jej włączania przez naciśnięcie przycisku wzywającego windę i przycisku w kabinie windy (wtedy następuje przesłanie impulsu elektrycznego – i to jest właśnie zakazane). Radzimy więc po prostu poczekać na kogoś, kto będzie jechał windą i pozwolić mu nacisnąć przycisk. Aby być w 100% w zgodzie z halachą, nie powinien on wzywać windy specjalnie dla Pani, ale Pani powinna skorzystać z faktu, że ta osoba i tak jedzie windą.

Wyjaśnienie dla osób zdziwionych taką skomplikowaną procedurą w tak – pozornie – błahej sprawie:

Szabat ma być dniem z założenia różniącym się od dnia powszedniego. Uzyskaniu tej inności, tej wyjątkowości Szabatu służą prawa halachiczne. Prawa te wytyczają pewne sztywne granice: co wolno, a czego nie wolno. Niezależnie gdzie byłyby te granice, w każdym prawie muszą one istnieć. Bez nich nie ma prawa. Co w tym przypadku oznaczałoby, że również Szabat przestałby istnieć.

Warto też zaznaczyć, że absolutnie wszystkie prawa szabatowe przestają obowiązywać, gdy zagrożone jest ludzkie życie.

http://the614thcs.com/25.496.0.0.1.0.phtml

Marzec 29, 2012

„Niefortunny objazd”, czyli papież na Kubie

To zdjęcie było podpisywane „Bóg i Diabeł na Ziemi Słońca”
źródło: internet

Opinie kubańskich blogerów

Berta Soler, liderka Dam w Bieli

Jesteśmy pokojowo nastawionymi kobietami i tutaj [na Kubie] potrzebujemy tego przesłania, która przyniesie Ojciec Święty, przesłania miłości, pokoju, wiary i wolności. Mieszkańcy Kuby potrzebują wolności. Ale wolności nie przyniesie papież, wolność zależy od Kubańczyków. Ale dobrze, żeby papież znał sytuację, a my Damy w Bieli chciałybyśmy mieć chwilę z Ojcem Świętym, żeby wiedział, że tutaj są więźniowie polityczni i łamane są prawa człowieka, że kobiety są zepchnięte na margines, wyparte przez rząd kastrystowski do roli uczestniczek niedzielnych mszy. A jeśli można będzie dać mu listę więźniów politycznych na Kubie, damy ją.

Co ciekawe mąż Soler, Angel Moya Acosta, opozycjonista, został aresztowany w weekend, kiedy powtórzył swoje wezwanie do Papieża, aby spotkał się z członkami kubańskiej opozycji. Angel Moya potwierdził, że wizyta papieża Benedykta XVI w terminie 26-28 marca będzie manipulowana przez reżim kubański i to, czy spotka się on z opozycją czy nie, zależy od kardynała Jaime Ortegi, „najwyższego autorytetu religijnego na Kubie”.

Nic z tego. Płonne były nadzieje Kubańczyków. Papież, nie miał czasu czy też woli spotkać się z opozycją kubańską, która została  oficjalnie powstrzymana aresztowaniami przed kontaktem z duchownym.

W innym poście bloger (dosadnie sarkastycznym tonem) podał listę wszystkich sposobów, w jaki „reżim Castro rozesłał po wyspie swoje znaczne zasoby, aby przygotować się do papieskiej wizyty i do zapewnienia, żeby zaplanowane wydarzenia można było przeprowadzić bez wstydliwych / kłopotliwych problemów”:

Marta Beatriz Roque, obrońca praw człowieka jest obecnie uwięziona we własnym domu z kubańską policją polityczną otaczającą jej dom.

Juan Carlos Vazquez Osoria, pokojowy działacz na rzecz praw człowieka, został aresztowany przez kubański Urząd Ochrony Państwa w miejscu pracy swojej żony w Holguin, na Kubie.

Ponad stu działaczy demokratycznych aresztowano we wschodniej prowincji Kuby – Granma, gdzie wyszli na ulice w pokojowym proteście.

Berta Soler informuje, że jej mąż, były więzień sumienia Angel Moya, nadal pozostaje zaginiony od czasu aresztowania przez Urząd Ochrony Państwa w ostatnią niedzielę.

Karina Quintana Hernandez, członkini Dam w Bieli, donosi, że ona i inni członkowie grupy zostali schwytani i deportowani z Hawany, zostali odesłani do ich rodzimych miejscowości przez agentów Urzędu Ochrony Państwa.

Tymczasem Armando Chaguaceda, który jest blogerem / dziennikarzem portalu Havana Times, powiedział:

„Zajmowanie” [1] kościelnych budynków i przygotowania do papieskiej wizyty na Kubie były w każdych wiadomościach w ostatnich dniach, te zjawiska spowodowały konieczność moich trudnych kontaktów z moimi katolickimi przyjaciółmi.

Zajęcia budynków kościelnych nie mają nic wspólnego z osobami ubiegającymi się o azyl lub schronienie przed prześladowaniami, jak to często miało miejsce w Ameryce Środkowej podczas wojen domowych w 1980 roku. To rozpaczliwa taktyka, która ma przyciągnąć uwagę przywódcy Kościoła Katolickiego i światowej opinii publicznej do sytuacji politycznej opozycji tutaj na Wyspie.

Osobiście uważam, że są to działania nietrafione. Wydarzenia te doprowadziły do ujemnego salda dla Kościoła Katolickiego, który zaciąga dług wdzięczności u rządu w zamian za siłę, której potrzebuje, do „uprzątnięcia” świątyń.

Należy przypomnieć, że katolicyzm na Kubie nie jest kulturą czy religią narodową… Nasza religijność ma afrykańskie korzenie i jest zakotwiczona w społeczności, co jest systematycznie ignorowane i dyskryminowane.

W międzyczasie pojawiają się prawdziwe problemy – i są załatwiane – wśród elit: polityków i wojskowych, wspólnoty kościelnej z Wyspy i Watykanu, polityków i biznesmenów na wygnaniu.

Zwykli ludzie, jak ja, moja rodzina i przyjaciele, musimy jeszcze trochę poczekać.

[1] Przed wizytą papieża wielu opozycjonistów kubańskich usiłowalo zajmować kościoły, żeby zwrócić uwagę papieża na prawdziwe problemy Kuby; usuwano ich stamtąd przy użyciu sił policji.

http://es.globalvoicesonline.org/2012/03/26/cuba-bloggers-siguen-hablando-acerca-de-la-visita-del-papa/

Cesar Gonzalez Calero

Ortodoksyjni komuniści, świeżo upieczeni dysydenci, gramscianijni (Gramsci) intelektualiści, chłopi z maczetami u pasa, wschodzący biznesmeni, uliczni śpiewacy, a nawet wybitni agenci bezpieczeństwa państwa. Nie ma Kubańczyka, który nie ma w swoim domu ołtarza Yoruba, aby modlić się do Oshun i Yemayá lub innych afrokubańskich bóstw (Orishas), które łagodzą ból.

Około 80% Kubańczyków praktykuje Santerię, ale babalaos / babalawos (kapłani) czują się marginalizowani przez katolicką hierarchię. Wiedzą, że papież Benedykt XVI nie przyjmie ich w czasie swojego pobytu na Kubie. Watykan, skarżą się, przegna nas.

Strach jest zasadny. Papież nie przewiduje spotkania z kapłanami Yoruba. Przede wszystkim wazny jest tu precedens z wizyty Jana Pawła II na wyspie w 1998 roku, kiedy także nie było żadnego spotkania. W tym czasie Karol Wojtyła skrytykował tych, którzy porównują synkretyczne kulty z Kościołem Katolickim.

Dla Natalii Bolivar, jednej z najbardziej znanych antropologów na Kubie, stanowisko polskiego papieża było „prawdziwym błędem”. „Ponieważ Jan Paweł II postanowił nie spotkać się z santeros, wydaje się, że obecny papież zrobi tak samo, to znaczy, zignoruje większość Kubańczyków, przez co okaże wielką niewdzięczność dla tożsamości kultury afrokubańskiej. Jeśli papież ich nie przyjmie, zaneguje specyficzny charakter Wyspy; religię i zwyczaje afrykańskie, które są obecne we wszystkich aspektach kultury kubańskiej” – mówi Bolivar w rozmowie telefonicznej z Hawany.

W podobnych słowach wyraża się Lazaro Cuesta, weteran babalawo, członek Komisji Listu Roku [2] Miguela Padrona, jednego z bractw najbardziej prestiżowych santeros na Wyspie. „Zaprzeczając istnieniu religii Yoruba zaprzecza się naszemu dziedzictwu narodowemu; tę religię przywieźli ci ludzie, którzy przybyli na Kubę jako niewolnicy spętani łańcuchami i byli tymi, którzy tworzyli później narodowość” – zapewnia Cuesta; Komisja informuje co roku o przepowiedniach Orishas (bóstw) na Kubie. „Poprzedni papież nie uznał za stosowne spotkać się z nami, mam nadzieję, że obecny papież znajdzie miejsce, aby Kubańczycy Yoruba mogli się z nim spotkać” – dodaje.

Kubańskie religie pochodzenia afrykańskiego (Obrządek Ochá lub Santeria, Palo Monte i Tajne Stowarzyszenie Abakuá, itp.) są wynikiem transkulturacji lub synkretyzmu. Afrykańscy niewolnicy wysyłani na Wyspę od XVI wieku utrzymywali kult Orishas, którzy przekształcili się w katolickich świętych z powodu przymusowej ewangelizacji. (!!!) Od tego czasu Oshun lub Orisha miłości i płodności, stała się „lustrem” virgen de la Caridad del Cobre – Matki Bożej Miłosierdzia z Cobre, patronki Kuby, a Yemayá, bogini wód, chroniąca wszystko, co znajduje się w morzu, jest katolickim odpowiednikiem la virgen de Regla – Dziewicy z Regli.

Mimo etnologów takiego formatu jak Fernando Ortiz i Lydia Cabrera, w różnych epokach, systematyzujących kulty i dających im spójność socjologiczną, władza i hierarcha katolicka zawsze patrzyły krzywo na Santerię.

Santera Cubana foto AP / La Nación
źródło: http://alejandrofrigerio.blogspot.com/

Bębnienie w Guanabacoa, Hawana (fot. Alejandro Ernesto / EFE)
źródło: http://alejandrofrigerio.blogspot.com/

Ale, jak zauważa Natalia Bolivar, na Wyspie nigdy nie porzucono wierzeń o afrykańskich korzeniach. „Kiedy Kubańczyka uciska but, spojrzy na układ wróżby albo założy kwiat na głowę, ponieważ tak jest uwarunkowany” – przypomina ekspert, autorka książki „Los Orishas en Cuba” (Orishas na Kubie).

Pojednanie

Według różnych badań antropologów i etnologów kubańskich, ośmiu na dziesięciu Kubańczyków praktykuje którąś z religii  afrokubańskich. Znacznie większa jest liczba praktykujących katolików, „bardzo niewielki odsetek w porównaniu do liczby katolików w Meksyku i innych krajów Ameryki Łacińskiej” – mówi Orlando Marquez, rzecznik Archidiecezji w Hawanie. Kościół Katolicki zdobył również w ostatnich latach ziemię ewangelików różnych wyznań, coraz bardziej wpływowych na Wyspie.

Dla Carlosa Moore’a, kubańskiego etnologa mieszkającego w Brazylii, Santeria jest tak zakorzeniona na wyspie, że można ją zdefiniować jako jedyną rdzenną religię na Kubie. „Jeśli papież chce pojednania wszystkich religii, nie jest zrozumiałe, dlaczego z tego dialogu ma być wyłączona najważniejsza religia na Kubie: byłoby to przejawem braku demokracji, rasizmu, oraz przeciwieństwem współistnienia religii” – mówi badacz z Salvador de Bahia.

Moore, który walczył przez wiele lat z kastryzmem, oskarżając go o nieusunięcie instytucjonalnego rasizmu i dyskryminację czarnych ludzi na wyspie, atakuje także Watykan za poparcie dla państwa: „Rzym i jego papieże zawsze wspierali państwo, zarówno w czasach kolonialnych, w czasie dyktatury jak i systemu narzuconego przez Castro.”

Nie będzie więc „grania na bębnach” yoruba podczas wizyty Benedykta XVI na Kubie, bo wielu z asystentów uczestniczy w mszach papieskich w Santiago de Cuba i Hawanie, choćby byli funkcjonariuszami reżimu; opozycjoniści, prywatni właściciele, uliczni grajkowie, przyjdą później lub wcześniej na „rytualne bębnienie”, święto, gdzie czci się Orishas a przez babalawo poproszą o radę i ochronę Obatalá.

http://alejandrofrigerio.blogspot.com/

[2] Letra del Año (dosłownie: List Rroku ) jest to coroczne ogłoszenie prognoz i porad wydawanych przez babalawo Santerii na nadchodzący rok, zazwyczaj ukazuje się 31 grudnia.

http://en.wikipedia.org/wiki/Letra_del_a%C3%B1o

Trasa

Żeby znaleźć się w pięknej dzielnicy Miramar (na zachodzie Hawany), gdzie nocował, papież musiał odbyć dwie 18-kilometrowe podróże z lotniska i powrotną na lotnisko i oczywiście pojeździć po stolicy Kuby. Na trasie osoby duchownej znalazła się więc dawna ulica Jesús del Monte – dzisiaj 10 de Octubre, niezwykle malownicza z powodu… totalnego zrujnowania. Nikt nie uznał, że należałoby choć troszkę ją podreperować.

Jeden z blogerów / dziennikarz portalu Havana Times Alfredo Fernandez wysnuł takie wnioski

Kardynał Jaime Ortega, z tą ogromną zręcznością, którą posiada, aby dogadywać się ze wszystkimi, zrozumieć swój kościół, rząd i dysydentów – choć nie zawsze to osiąga – może także napomknąć władzom kubańskim, jaki jest powód nielogicznej trasy przejazdu:

„Nasz Papież jest ofiarą psychologicznego zaburzenia, odziedziczonego z czasów, kiedy należał do przeciwlotniczych sił SS [3] – co uniemożliwia mu przejazd przez otwarte przestrzenie, może on to uczynić tylko w obszarach miejskich”

Takie uzasadnienie mogłoby otworzyć drzwi do naprawy – choćby kosmetycznej – tej szczególnej hawańskiej drogi, która od ponad pięćdziesiciu lat jest w rękach rządu, który – przyzwyczajony do „sprzątania tam, gdzie patrzy teściowa” – zapomniał o jednej z najważniejszych arterii narodowej architektury.

http://www.havanatimes.org/sp/?p=60530

Gdyby tylko papież mógł zrobić objazd
źródło: http://www.havanatimes.org/sp/?p=60530

Ulica 10 Października
źródło: http://www.havanatimes.org/sp/?p=60530

[3] – Służba wojskowa (1943-1945) w Luftwaffenhelfer

http://pl.wikipedia.org/wiki/Benedykt_XVI#S.C5.82u.C5.BCba_wojskowa_.281943-1945.29

Skandal

Kubańczycy nie rozumieją też, dlaczego papież spotyka się z reżimowym rządem, a im posyła jedynie przesłanie miłości i nadziei, jakby nie miał zielonego pojęcia o kilku ważnych sprawach związanych z Kubą – m.in. przepełnionymi kubańskimi więzieniami, torturowanymi i głodzonymi więźniami, represjami politycznymi, łamaniem praw człowieka…  Musieli stawić się tłumnie na papieskich mszach i machać chorągiewkami; dano im dzień wolny od pracy – gdyby nie przyszli, nie zapłacono by im i możliwe, że byłaby to najmniejsza represja…

Czy przesłaniem miłości można nakarmić dziecko?

Spektakl wygląda tak, jakby papież przyjechał na inną Kubę, tę z turystycznych folderów, która nie istnieje…

Lista aresztowanych i oblężonych w swoich domach na czas (?) wizyty papieża

http://elcubanocafe.blogspot.com/

Precz z komunizmem! krzyczał chłopak podczas mszy papieskiej na placu Antonio Maceo w Santiago de Cuba 26 marca 2012 r.
źródło: internet

Kobiety protestują na schodach do Capitolu w Hawanie
źródło: internet

Na tablicy napisano: „WOLNOŚĆ, SPRAWIEDLIWOŚĆ I DEMOKRACJA; WSPIERAMY KOBIETY W CZERNI [4] ; ŻĄDAMY MOŻLIWOŚCI WOLNEGO PODRÓŻOWANIA; PRECZ Z DYKTATURĄ; WOLNOŚĆ DLA WIĘŹNIÓW POLITYCZNYCH”

[4] – Damas de Negro, ruch kobiet kubańskich noszących żałobę od lat 50. Organizują protesty i marsze przeciwko dyktaturze i embargo, walczą o prawa i pamięć.

Marzec 27, 2012

„Aventura Mexicana”… czyli wizyta

NIE MAM TEORII / JESTEM ZAŻENOWANA

Źródło: http://www.siempre.com.mx/2012/03/el-papa-intenta-imponer-su-agenda-politica/

Papież stara się narzucić swój program polityczny

Wywiad z Roberto Blancarte, dyrektorem Centrum Studiów Socjologicznych w El Colegio w Meksyku

Irma Ortiz

Wizyta papieża Benedykta XVI w Meksyku wywołała szereg spekulacji na temat jej celów. Przybycie papieża zdarzyło się w kontekście początku kampanii do wyborów prezydenckich i kampanii strachu między partiami, w której Acción Nacional (centroprawicowa Partia Akcji Narodowej) używa papieskiej wizyty w celach wyborczych. Nuncjusz Apostolski Christophe Pierre zatwierdził z kolei wizytę Biskupa Rzymu tylko jako „wizytę duszpasterską”.

Na koniec agencje – w czwartek 22 – potwierdziły udział  prezydenckich kandydatów głównych partii w mszach, które będzie celebrował Benedykt XVI, chociaż nie przeprowadzi rozmów z żadnym z nich.

Zarówno Enrique Peña Nieto z PRI (Partido Revolucionario Institucional) – Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna, jak Andres Manuel López Obrador z lewicowego sojuszu [*] i Josefina Vázquez Mota z PAN (Partido Acción Nacional ) potwierdzili swoje uczestnictwo w ceremonii religijnej, która odbędzie się w Parque Bicentenario de Silao, u podnóża Góry Cubilete.

Prawdą jest, że Watykan, jak zauważył Roberto Blancarte, dyrektor Centrum Badań Socjologicznych, Centro de Estudios Sociológicos de El Colegio de México (prestiżowy meksykański Instytut Szkolnictwa Wyższego, specjalizującay się w nauczaniu i badaniach naukowych w dziedzinie nauk społecznych i humanistycznych), nie ustąpi bez sandałów (nie da niczego bez otrzymania czegoś w zamian) i wykorzysta moment słabości politycznej do wprowadzenia i narzucenia swoich planów politycznych. Ma na oku zwiększenie własnego pojęcia wolności religijnej, wprowadzenie tego, co uważa za swoje prawa i formalnego ich ustanowienia.

Oznacza to, że reformy artykułów 24 i 40 Konstytucji, które są w debacie konstytucyjnej w Kongresie – Congreso General de los Estados Unidos Mexicano (władza ustawodawcza rzadu Meksyku), co w opinii Blancarte jest  „początkiem długiej dyskusji nie tylko o tym, co oznacza pojęcie wolności religijnej, wolności świadomości i przede wszystkim treści, które rozumiemy jako republikę świecką”.

Wizyta wyborcza?

Przyjazd papieża do Meksyku występuje w kontekście ostatnich reform konstytucyjnych artykułu 24, który uważany jest za dar dla Kościoła.

Reformy są w toku, jeszcze nie są zatwierdzone. To, co zostało zatwierdzone w komisji konstytucyjnej, to była przede wszystkim poprawka artykułu 40, który sygnalizuje, że od teraz wolą narodu meksykańskiego jest stać się republiką federalną, reprezentatywną, i świecką. Jesteśmy republiką świecką i w taki sposób przyjmujemy papieża, ta wiadomość jest bardzo ważna.

Druga reforma jest powiązana, ponieważ wprowadza zmiany do artykułu 24 i zamiast wolności wyznania, którą wciąż zapewnia, wprowadza pojęcie wolności przekonań etycznych, sumienia i wyznania.

Oczywiście wzbudziło to wiele dyskusji i nadal będzie, bo w rzeczywistości są to reformy, w których preambule stwierdza się, że nie ma innego zakresu, np. w temacie świeckiej edukaji publicznej, i nie ma innego celu dla reformy innych artykułów Konstytucji, jak ich pierwotne przeznaczenie.

Uzasadnieniem w Senacie jest prezentacja przygotowana przez obie Izby, która znacznie poprawia brzmienie, szczególnie tło, które może mieć wpływ na tę reformę, i mogłoby być pozytywne w tym sensie, że jest częścią reformy państwa świeckiego. Jeśli tak to rozumieć, to myślę, że byłoby to bardzo pozytywne.

Problem, o którym wszyscy wiemy, to że to dopiero początek długiej debaty, polemiki, nie tylko o tym, co oznacza pojęcie wolności religijnej w kontekście wolności sumienia ale przede wszystkim o tym, co rozumiemy jako republika świecka.

Istnieje wiele spekulacji, że wizyta papieska będzie promować Partido Acción Nacional.

Wspomniano o tym wiele i faktycznie nie można było wybrać lepszego terminu; oczywiście Watykan, Rzym, Stolica Apostolska, jak mówimy w Meksyku, nie ustępują bez sandałów. Jest jasne, wszystko, co robią ma specyficzną symbolikę, wiedzieli i bardzo dobrze wiedzą, że przyjadą w połowie procesu wyborczego i rząd meksykański także wiedział, że zaproszenie było „kiełbasą wyborczą” dla elektoratu.

Mogli przybyć kilka miesięcy później, ale postanowili to zrobić w taki sposób; a to jedna z rzeczy, które zawsze wyglądają podejrzanie, ponieważ w rzeczywistości Watykan ma swój program polityczny i pojawia się w momencie, kiedy meksykańska klasa polityczna jest bardzo słaba, krucha i łatwo nią manipulować. To trudny czas, a Watykan to wykorzystuje.

Strategia polityczna Watykanu skupia się na promowaniu własnego pojęcia wolności religijnej, nakłania swoją argumentacją do tego pojęcia, logiczne więc, że jest szereg praw, o które Kościół się upomina i chce formalnie ustanowić. Chce, aby było jasne dla opinii publicznej, że wszyscy kandydaci na prezydenta republiki są obecni i usłyszą jego wiadomość, to jest program Watykanu.

Należy pamiętać, że Watykan, chociaż mówi, że przybywa z wizytami duszpasterskimi, nie mogą być one  oderwane od tego, czym są wizyty polityczne. Dlaczego? Ponieważ od wieku I, kiedy Św. Paweł przybył głosić do Grecji i obwieszczał chrześcijanom tę religię, mówił o polityce, jak powinni odnosić się do władz, co musieli zrobić w społeczeństwie, ponieważ to nie są tylko sprawy ściśle duchowe, ale mają też związek z polityką.

Jak interpretować, że papież odwiedził tylko Guanajuato?

Jest wiele interpretacji, jedna z możliwych to, że przybył w momencie, kiedy istnieje również upadek katolicyzmu nie tylko w Meksyku, ale w całej Ameryce Łacińskiej. Przybył do twierdzy meksykańskiego katolicyzmu, ale nie jakiegokolwiek katolicyzmu tylko najbardziej klerykalnego. W Meksyku i Ameryce Łacińskiej istnieje wiele katolicyzmów, ale klerykalny jest ten, który jest dokładnie w strefie Bajio, zwłaszcza w Guanajuato. Można tak interpretować jego przybycie do tej twierdzy, ponieważ w innych miejscach prawdopodobnie nie miałby takiego samego poklasku.

Presja programu

Papież zachęca do swojego własnego programu, ale jest biskupem Rzymu z wieloma problemami w Kurii Rzymskiej, wspiera klasę polityczną, w kontekście Ameryki Łacińskiej, która straciła wielką liczbę wiernych.

Należy zważyć, że jest to papież, który kończy 85 lat w przyszłym miesiącu, jest chorowity, co zmniejsza jego energię, jego siłę; ma 78 lat, co nie jest wielką różnicą, ale ma już siedem lat więcej.

To, co się dzieje w wielu biurokratycznych procedurach, jest to, że na pewno skończy się zamknięciem kogoś, kto ma władzę absolutną, jak w monarchii absolutnej, jako papież.

To, co widzimy w ostatnich miesiącach lub latach, jest coraz bardziej ograniczone w zdolności do robienia prawdziwych rzeczy, ponieważ istnieją pewne bardzo konserwatywne sektory w Kurii Papieskiej, które naciskają pewne kwestie, które nie zawsze są konieczne, tak jak konieczność pobytu papieża tutaj.

Podam przykład, problem pedofilii zniknął z porządku obrad, podczas gdy powinien być zasadniczy w Meksyku, zwłaszcza z powodu przypadku  Marciala Maciela i Legionistów Chrystusa. Jednak zniknął i jest absolutnie niesamowite, że papież nie był w stanie poświęcić mu uwagi w innych krajach oraz w Ameryce Łacińskiej, co wygląda jakby to nie był problem.

To jest tak samo, jak stało się w Hiszpanii.

Istnieją naciski w Kurii Rzymskiej, aby papież nie poświęcał uwagi niektórym problemom, które nie są priorytetowe, i to jest skandal w Meksyku. Naprawdę nie rozumiem, jak papież mógł pozwolić, żeby na takie sprawy nie została skierowana uwaga, kiedy sam był jednym z tych, którzy najwyraźniej dawali impuls potępienia Marciala Maciela [**]. Milczenie w tym przypadku będzie bardzo ciężkie.

Nie zakończy debaty.

Zauważa się, że w dniach papieskiej pielgrzymki do Meksyku ukazała się książka ofiar ks. Marciala Maciela Degollado, zaprezentowana przez nie w mieście Leon, gdzie przebywa Benedykt XVI. Były ksiądz Alberto Athie oraz ofiary wykorzystywania Jose Barba i Francisco Gonzalez w książce „La Voluntad de no Saber” (Wola, by nie wiedzieć) opublikowali 200 dokumentów, relacji i skarg, jakie przez lata kierowano do Watykanu i które według nich pozostawały bez odpowiedzi przy całkowitym milczeniu episkopatu Meksyku. 

http://www.rp.pl/artykul/2,849406-Dlaczego-papiez-nie-spotka-sie-z-ofiarami-ks–Maciela.html

Jakie są możliwości reformy artykułu 24, tego, który został zatwierdzony?

Powiem, że to nie zmieni wiele, ponieważ artykuł 24, choć do tej pory nie został zreformowany, gwarantuje wolność wyznania, i reformę, jeżeli zostanie on przyjęty na posiedzeniu, prawdopodobnie w najbliższy wtorek, a następnie w różnych stanach republiki, to ustanowi (zatwierdzi), że gwarantuje się wolność przekonań etycznych, sumienia i wyznania.

Dodano więcej niż dwie rzeczy i dołączono element, w którym wyraźnie zaznaczono, że ta wolność nie może mieć wpływu na prozelityzm [***] polityczny. Usuwa się każdy element polityczny reformy.

Jaka jest różnica? Powoduje to, że po prostu wprowadza sie dwa elementy – przekonania etyczne dla tych, którzy nie są religijni i wolność sumienia, co jest bardzo ważne, np. dla feministek, ponieważ teraz one, jeśli to zostanie wprowadzome, będą mogły decydować o własnym ciele, aby móc przerywać ciążę.

To jest to, co mam na myśli, kiedy mówię, że reformy te nie są zakończoną debatą, lecz początkiem dyskusji, a od teraz będzie wiele rzeczy, które my jako społeczeństwo musimy zdefiniować, co oznacza to dla każdego z nas.

Jakie są implikacje wizyty papieża w Meksyku? Czy większe umocnienie Kościoła? Czy pozwoli to rządowi liczyć na wsparcie w wojnie z handlem narkotykami i tak wieloma równoległymi zniszczeniami?

To może się zdarzyć, ale co mnie martwi najbardziej, to właśnie umocnienie idei braku rozwiąznia między tym, co publiczne i tym, co prywatne. Fakt, że wszyscy kandydaci uczestniczyli w ceremonii religijnej.

Martwię się najbardziej, ponieważ to właśnie Watykan chce, aby osobiste przekonania kandydatów  stały się częścią ich funkcji publicznej, gdy którykolwiek z nich obejmie urzędowanie, podczas gdy to, przeciwko czemu walczymy od stuleci, to właśnie dokładnie to, aby osobiste przekonania kandydatów lub funkcjonariuszy publicznych nie stały się obowiązujące. Nikt nie ma prawa narzucać swoich osobistych przekonań reszcie obywateli poprzez politykę publiczną.

Kilka tygodni temu napisałem: „Zobaczę kandydatów klęczących siedzących, słuchających papieża, mówiącego im, rzucającego linę, jak powinno być i jak powinni się zachowywać; bo oczywiście to, co mówi się do nas, to polityka nałożona na obywateli i że należy martwić się o 20 milionów Meksykanów, którzy nie są katolikami, a oni muszą martwić się o katolików, którzy nie zawsze będą zgadzać się na rzeczy, jakie planuje dla nich episkopat.

[*] PRD (Partido de la Revolución Democrática, socialismo democrático) Partia Demokratycznej Rewolucji – socjalistyczno-demokratyczna; PT (Partido del Trabajo) Partia Robotnicza (Pracy) – marksizm, socjalistyczno-demokratyczna; Movimiento Ciudadanosocialdemocracia – Obywatelski Ruch Socjaldemokratyczny (Społeczny)

[**] http://www.rp.pl/artykul/2,849406-Dlaczego-papiez-nie-spotka-sie-z-ofiarami-ks–Maciela.html

[***] http://pl.wikipedia.org/wiki/Prozelityzm

——————————

W polskich (i nie tylko) mediach wizyta papieża w Meksyku i na Kubie przedstawiana była jak fiesta. „Aventura Mexicana” i wielkie święto w kraju katolickim. A to… guzik prawda. Spektakl był precyzyjnie wyreżyserowany, zadbano o najdrobniejsze szczegóły, przede wszystkim odpowiednie miejsce i czas. Zdjęć z protestów przeciwko papieżowi w oficjalnych mediach nie zobaczy nikt, bo miało być radośnie. Powitania, msze, chłopczyk w przebraniu papieża, kwiaty i rozmodlone twarze w podzięce, że taka persona interesuje się trzecim światem i jego problemami. Ciekawe, co zrobi papież dla Meksyku? Chyba nigdy się tego nie dowiemy. Jakoś nie spodziewam się walki Watykanu z narkokartelami, a to byłoby Coś.

„Ładnie”

„Nieładnie”

Protest przeciwko wizycie papieża w okolicy kolumny Anioła Niepodległości (kolumna Zwycięstwa) na rondzie Paseo de la Reforma w centrum Mexico City.
Źródło: internet
All rights reserved by Producciones y Milagros Archivo Feminista
http://www.flickr.com/photos/produccionesymilagros/6865470938/sizes/l/in/photostream/

„Prawdziwa władza” w Meksyku

mapa była pod adresem (widoczny w pasku przeglądarki)
http://www.nytimes.com/interacive/2009/03/22/us/BORDER.html
ale zniknęła...
Źródło: internet

Jeśli wyłączy się telewizor, można zobaczyć jak naprawdę wygląda świat. Kogoś, kto jeszcze wierzy w wersję oficjalną, czeka niebawem bardzo smutne przebudzenie.

Marzec 14, 2012

KONY 2012: państwowa propaganda dla nowej generacji

Autor: By VC | March 13th, 2012 |

Źródło: http://vigilantcitizen.com/vigilantreport/kony-2012-state-propaganda-for-a-new-generation/

FILM KONY 2012: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Y4MnpzG5Sqc

Wczorajszej nocy wirusowa sensacja Kony 2012 przyniosła całemu światu świadomość afrykańskiego zbrodniarza wojennego Josepha Kony. Pod tą chwalebną ideą kryje się  jednak rozbudowany program, który jest przedstawiony w filmie w bardzo zmanipulowany sposób. Przyjrzymy się programowi popierającemu Kony 2012 i temu jak używa odwrotnej psychologii, aby nie tylko uzasadnić operację wojskową w Afryce, ale ukazać, że rzeczywiście są ludzie, którzy się go domagają.

Kony 2012 jest wirusową sensacją, która porwała cały świat w mniej niż 24 godziny. Jej głównym tematem jest afrykański przywódca rebeliantów Joseph Kony, jego zbrodnie wojenne i jasno określony „ruch8, aby go powstrzymać. Niezliczone gwiazdy poparły ruch, źródła informacyjne donoszą, że media społecznościowe są nim przepełnione. Chociaż problem walki partyzanckiej i dzieci-żołnierzy jest plagą Afryki od dziesięcioleci, wyprodukowano także kilka filmów dokumentalnych odnoszacych się do problemu, to przede wszystkim dzięki temu 29-minutowemu filmowi udało się uzyskać masowe ujawnienie i wsparcie.

Kony 2012 jest mniej dokumentalny a bardziej wydajny komercyjno-informacyjnie, ponieważ jest stworzony dla pokolenia Facebooka i używa technik marketingowych do przedstawienia swojego punktu widzenia. Młodzi ludzie lubią  „podziemne ruchy” i chcą poczuć jak zmieniają świat. Kony 2012 sięga do tych potrzeb, aby przynieść coś, co nie jest „hip” albo „podziemie” w ogóle: operacja wojskowa w Ugandzie. Nie tylko to, że wzywa uczestników ruchu do zamawiania rzeczy, do noszenia bransoletek, które związane są z profilem online, do nagrania swoich działań w mediach społecznościowych. To czyni Kony 2012 pierwszym sztucznie wykreowanym ruchem, w pełni zdolnym śledzić i monitorować dla tych, którzy go wywołali. Innymi słowy, to, co wydaje się ruchem „od ludzi”, jest faktycznie nowym sposobem elit służącym do realizacji ich planów.

Eksperyment propagandowy

Film zaczyna się ciekawym stwierdzeniem: „Kolejne 27 minut to eksperyment. Jednak w celu użycia go do działania, musisz się skupić”. Jest to eksperyment, ponieważ testuje nowy, przełomowy sposób, aby program był możliwy do zaakceptowania przez pokolenie Facebooka. W przeszłości, kiedy rząd potrzebował usprawiedliwić inwazję na jakiś kraj, prezydent siadał przed kamerą i mówił społeczeństwu, dlaczego wojna powinna być rozpoczęta w tym obszarze świata. W przypadku Kony, wojskowy program jest przebrany za oddolny aktywizm, i gdyby armia amerykańska weszła do Ugandy, byłby postrzegany jako „zwycięstwo ludu”, skutecznie odwracając model komunikacji.

Pod koniec filmu wyświetlany jest obraz wyjaśnienia, w jaki sposób decyzje (i komunikaty) rozpoczynając od wierzchołka piramidy (elity) zostały przekazane do mas przez mass media.

Ze względu na pojawienie się serwisów społecznościowych, powyższy schemat stał się dużo mniej skuteczny, aby rozpowszechnić wiadomości wśród młodego pokolenia. To nie raporty CNN i prezydent zwracają się do narodu, to „lubienie” stron Facebooka i wirusowe wideo z YouTube. To tam teraz natykamy się na wiadomości. Zawsze studiując, analizując i wykorzystując najbardziej efektywne sposoby, aby przekonać opinię publiczną, Kony 2012 wydaje się próbą przetestowania skuteczności „wirusowej” kampanii propagandowej. Tworząc ten „ruch” i tworząc młodych ludzi, rzeczywiście DOMAGAJĄCYCH SIĘ interwencji rządu USA w Afryce, mistrzowie stojący za tą kampanią chcą zarządzać nieprawdopodobnym: odwróceniem modelu propagandy w celu uczynienia go pochodzącym od ludzi. Dzięki temu program elit jest nie tylko akceptowany przez masy, jest postrzegany jako ich zwycięstwo.

„Żyjemy w nowym świecie”, rzeczywiście. Logo Kony 2012 trafnie przedstawia, jak wirusowe wideo i media społecznościowe mogą odwrócić model propagandy. Nie daj się jednak nabrać. Moc nie jest jeszcze w rękach podstawy piramidy... daleko od tego. Chodzi o pozory.

Kiedy wojna w Iraku została ogłoszona, Większa część młodych Amerykanów sprzeciwiła się wojnie. Jak to jest, że teraz oni zaczynają prosić rząd o wysłanie żołnierzy do Afryki? Prosty film, stworzony specjalnie dla generacji Facebooka załatwił sprawę. Jak to ma miejsce w większości kampanii, aby uzasadnić wojnę, pierwszym celem było zidentyfikowanie złego faceta.

Identyfikacja złego faceta

Dzięki skojarzeniu Kony'ego z Bin Ladenem i Hitlerem na tym plakacie, Kony 2012 promuje wojnę.

Nie mam absolutnie żadnego zamiaru bronić Josepha Kony czy też mówić: „On nie jest taki zły”. On, wraz z wieloma innymi frakcjami partyzanckimi w całej Afryce, popełnił nikczemne zbrodnie. Jednak problem dzieci-żołnierzy istnieje od dziesięcioleci i jest dosłownie setki Josephów Kony na całym kontynencie afrykańskim. W niektórych przypadkach, niektóre armie są faktycznie finansowane przez kraje zachodnie. Gdybyśmy naprawdę chcieli iść do korzeni tej kwestii, to odkryjemy, że Afryka boryka się z problemem walczących frakcji i partyzantów rebeliantów odkąd siły zachodnie „wyzwoliły” swoje kolonie i podzieliły kontynent afrykański według zachodnich interesów. W rzeczywistości, zamiast wyznaczenia granic każdego kraju w zależności od położenia geograficznego grup etnicznych i plemion, które tam mieszkają, kraje zostały stworzone zgodnie z potrzebami ekonomicznymi sił kolonizacji, np. Wielkiej Brytanii, Francji i innych. Wynikiem jest garść sztucznych krajów, z których każdy zamieszkuje kilka plemion, grup etnicznych, języków i religii. Kiedy jedna grupa ma władzę, pozostałe są tłumione, co prowadzi do przemocy i buntu. Dodajmy do tego skrajne ubóstwo z powodu zasobów będących źródłem dla krajów zachodnich i mamy pożywkę dla bezlitosnych watażków. Dopóki ten problem istnieje, Josephowie Kony nadal będą pojawiać się w Afryce.

Ale film o tym nie wspomina. Mówi, że aresztowanie Kony’ego jest po to, by „uczynić świat lepszym”. Kony 2012 jest o identyfikacji złego faceta, co „czyni go sławnym”, a zwykłych ludzi sprowadza do poziomu domagających się jego śmierci poprzez siły amerykańskie. Ustalenie prawdziwej przyczyny problemów w krajach trzeciego świata nigdy nie było zamiarem Agendy. Ale wybieranie „złego faceta” dla uzasadnienia działań wojskowych zawsze było jego częścią. Jak w przypadku Saddama Husajna, „fakty” (które ostatecznie okazały się fałszywe), zostały podane jako uzasadnienie inwazji na Irak. Inna technika jest używana w przypadku Kony, jedzyna pochodząca z dziedziny reklamy.

Wielu specjalistów od marketingu powie: „Nie sprzedajemy faktów, emocje: tak” Pierwsza część Kony 2012 r. jest adresowana wyłącznie do emocji. Chodzi o sympatyzowanie z twórcą filmu, pokazującym wstrząsające obrazy afrykańskich dzieci w bólu, w nędzy i rozpaczy. Następny punkt zwrotny: Joseph Kony jest przyczyną tego wszystkiego. Nie wieki eksploatacji i dewastacji przez zachodnie siły w Afryce, które prowadzą do chaosu, bezprawia i ubóstwa. Nie, to Kony. Ten drań. George Clooney jest naprawdę wściekły na niego już teraz. On nawet o tym tweetował.

Kolejną strategią marketingową jest odwołanie się do najniższego wspólnego mianownika. Innymi słowy, aby dotrzeć z wiadomością, trzeba zwracać się do publiczności tak, jakby robiły to dzieci. Kony 2012 robi to idealnie, absurdalnie wręcz upraszczając problem do realnego dziecka – które reprezentuje widzów. Nie jest to jednak tak zaskakujące, jak to, w jaki sposób masy są postrzegane przez wyższe czynniki.

Oto, co ta scena oznacza: „Słuchaj, idioto, nawet ten mały dzieciak je dostał (zdjęcia chłopca z Ugandy), więc lepiej je zdobądź.”

Kiedy widzowie poczuli się emocjonalnie wstrząśnięci, zostali zinfantylizowani, przedstawiono im problem tak, jakby byli w przedszkolu, to jest prawdziwy cel filmu: definiowanie programu.

Definiowanie programu

Kony 2012 jest ruchem wspieranym przez niektóre z najpotężniejszych na świecie podmiotów i ma sprecyzowane cele. Jak określono to w  intro filmu, to jest eksperyment. Jest to okazja do stworzenia ruchu, który może być w pełni śledzony, wymierny do opanowania przez media społeczne, czego kulminacją jest interwencja wojskowa USA w Ugandzie. Przeprowadzenie tej misji nie będzie postrzegane już tylko jako zwycięstwo, to przywróci wiarę młodych ludzi w demokrację. Członkowie tego ruchu mogą nie zdawać sobie sprawy, że pomagają w rozwoju programu elit w kierunku Nowego Porządku Świata.

Ten plakat trafnie podsumowuje działania Illuminati. Partie polityczne są nieistotne, ponieważ działają na rzecz tej samej Agendy.

Druga część filmu odnosi się do emocji i opisuje widzom, czego elita od nich oczekuje. Wojska amerykańskie są już w Ugandzie, ale zgodnie z filmem, Kony „zmienił taktykę”… Cholerny Kony, ty i twoje podstępne taktyki. Najwyraźniej nowoczesne satelity, bezzałogowe drony i wszelkiego rodzaju radary nie są wystarczające, by złapać tego faceta. Nie, aby go złapać, potrzebny jest skomplikowany plan, związany z zakupem „zestawu działań” oraz wymagane jest zarejestrowanie bransoletki z własnym ID na stronie internetowej. Działaj sensownie.

Ci, którzy chcą „zatrzymać Kony'ego” są zobowiązani do noszenia bransoletki posiadającej unikalny kod, który musi być zarejestrowany na stronie internetowej. Oczywiście, żądane są osobiste informacje.

Po zarejestrowaniu bransoletki, użytkownicy mogą kojarzyć ją ze swoim kontem na Facebooku, które będzie śledziło wszystkie działania związane z Konym. Efektem końcowym jest: każdy członek Kony 2012 będzie znany, zidentyfikowany i łatwo śledzony – ze stale aktualizowanymi informacjami. Wszystkie te dane będą oczywiście gromadzone, analizowane i zapisywane przez tych u władzy.

Ponadto członkowie proszeni są o wnoszenie opłaty „kilka dolarów miesięcznie” dla organizacji TRI, której ostatecznym celem jest amerykańska interwencja zbrojna w Ugandzie.

Logo TRI jest odwrócony znak „Pokój”. W symbolice, odwrócony znak oznacza, że jest przeciwieństwem zwykłego znaku. Innymi słowy, TRI jest za wojną. Pokój nie oznacza „wyposażania” i „szkolenia” sił rządowych do walki z rebelianckimi frakcjami. Jak wyraża powieść „Rok 1984”: WOJNA JEST POKOJEM, WOLNOŚĆ TO NIEWOLNICTWO, A CIEMNOTA JEST SIŁĄ.

Wspieranie sprawy zrobiło się popularne, zgraja sponsorowanych przez elity artystów i polityków została zwerbowana, w tym Lady Gaga, Jay-Z, Rihanna, Oprah, George Clooney, Bono, itp. O ile niektórzy z nich mogą być autentycznie zainteresowani problemami w Afryce, jednak większość z nich jest pionkami elity, którzy są wykorzystywani do wspierania jej agendy.

Czy ja widzę George'a W. Busha tutaj? Koleś, który kłamał w całym kraju w sprawie ataku na Irak dla ropy i innych? Hmmm. Dziwne.

Po gwiazdach i emocjach, końcowy wynik tej kampanii wydaje się prosty i przesiąknięty prawdziwą polityką: Od czasów upadku rywala, supermocarstwowa ZSRR, zachodnie siły starały się zminimalizować znaczenie i przejąć kontrolę nad regionalnymi siłami na całym świecie, głównie w krajach trzeciego świata. Uganda jest częścią tego planu. W ten sam sposób widmo Bin Ladena zostało użyte do inwazji na Afganistan, Kony jest używany do wejścia do Ugandy.

Wideo wyraźnie pokazuje, jaki jest cel tego „ruchu”: wojska USA przejmują dowodzenie nad armią Ugandy, tak samo jak przejęły je w Iraku i Libii i innych krajach w ciągu ostatnich kilku lat.

Podsumowanie

Kony 2012 jest sprytnie zaaranżowaną kampanią skierowaną przede wszystkim do dzisiejszej młodzieży, przyszłych obywateli świata. Korzystająca z nowoczesnych technik marketingowych i nowych technologii kampania jest pierwszą próbą „odwrotnej propagandy”, gdzie program wydaje się pochodzić od ludzi. Za pomocą emocji, nieracjonalnych opinii i powierzchownych objaśnień, Kony 2012 wykorzystuje dobre intencje ludzi, którzy pragną dokonać pozytywnych zmian w świecie, podsyca gigantyczną machinę wojenną, która jest kontrolowana przez światowe elity.

Czy Kony 2012 próbuje zlikwidować dzieci-żołnierzy, czy też jest próbą stworzenia nowego rodzaju dzieci-żołnierzy?

———————————–

O Kony 2012 można znaleźć różne opinie. Niektórzy zupełnie serio propagują ruch, którzy jakoby miał na celu zlikwidowanie zbrodniarza wojennego i umożliwienie powrotu do domu Niewidzialnym Dzieciom;  rzeczywiście sprawdził się chwyt marketingowy za serce filmu; ludzie wierzą, że pomogą Ugandzie, że uratują jakieś dzieci i zlikwidują jednego złego faceta. O kampanii mówi się, że jest potężna, w filmie na samym początku jest dokładna isntrukcja jak ją promować: Podziel się! Share! Facebook! Udostępnij, prześlij, wyślij, informuj !!! Takie niewielkie skojarzenie z KUP TERAZ ! Marka KONY 2012 została wykreowana, a teraz wszystko w naszych rękach. Jeśli uwierzymy…

http://www.prisonplanet.pl/polityka/kolejny_front_w_afryce,p1774041428

Marzec 13, 2012

„Contagion”, czyli jak filmy katastroficzne „edukują” masy

Autor: By VC | March 8th, 2012 |

Źródło:

http://vigilantcitizen.com/moviesandtv/”Contaigon”-or-how-disaster-movies-educate-the-masses/

Filmy hollywoodzkie są zwykle przedstawiane jako forma rozrywki, ale ich fabuły często ukrywają konkretny program. Filmy katastroficzne, filmy o końcu świata poprzez różne masowe kryzysy, są szczególnie interesujące, ponieważ wszystkie stosują te same wzory i gloryfikują te same jednostki. W tym artykule przyjrzymy się filmowi katastroficznemu „Contagion” i temu, w jaki sposób „uczy” on swoich widzów, komu w czasie kryzysu można ufać, a komu nie.

Większość ludzi ogląda filmy dla rozrywki. Cóż, w tym przypadku mogę jedynie powiedzieć, że w „Contagion” nie było absolutnie nic z rozrywki. W rzeczywistości jedyna różnica między tym filmem i sponsorowanymi przez państwo wyświetlanymi w szkołach filmami edukacyjnymi jest taka, że w Contagion w rzeczywistości musisz zapłacić za bycie indoktrynowanym i… zobaczenie Matta Damona. Podczas zimnej wojny studentom pokazywano filmy instruujące ich do „uniku i osłony” w przypadku ataku jądrowego. W „Contagion” masy spodziewają się stanu wojennego i w przypadku kryzysu rzucają się na pierwszą dostępną szczepionkę.

Z udziałem megagwiazd Hollywood jak Matt Damon, Laurence Fishburne, Jude Law i Gwyneth Paltrow, „Contagion” jest kasowym filmem hollywoodzkim, ale również komercyjno-informacyjnym, promującym konkretne krajowe i międzynarodowe agencje, zachęcające jednocześnie do określonych zachowań ze strony społeczeństwa. Fabuła filmu wydaje się podążać za paniką H1N1 z 2009 roku, która pozostawiła wielu obywateli w niepwewności co do faktycznego ryzyka związanego z wirusem. Rzeczywiście, po miesiącach przerażających wiadomości wieńczących wielką kampanię szczepień, przeważająca część populacji doszła do wniosku, że panika H1N1 została wyolbrzymiona i szczepionka nie była konieczna.

Ankieta przeprowadzona w listopadzie 2009 roku pokazuje, że 53% Kanadyjczyków uważa, że ryzyko związane z wirusem H1N1 było wyolbrzymione.

W związku z tym „kryzysem”, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) została ostro skrytykowana, a nawet oskarżona o zmowę z Big Pharma w sprawie sprzedaży szczepionek. Również wiarygodność Amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (US Centers for Disease Control and Prevention – CDC) została nadszarpnięta, ponieważ jak wykazały badania, agencja wprowadzała w błąd opinię publiczną co do liczby rzeczywistych przypadków H1N1 (na przykład można zobaczyć raport CBS News). W rezultacie, te dwie agencje potrzebowały dobrego chwytu PR, aby przywrócić swoją wiarygodność i piekielnie przestraszyć publiczność. I tutaj wkroczył „Contagion”.

„Contagion”, w reżyserii Stevena Soderbergha, powstał przy aktywnej współpracy z CDC, WHO i innych organizacji pozarządowych i jego funkcja jest jasna: przedstawienie scenariusza hiperrealistycznej katastrofy, który uzasadniałby kampanie szczepień promowane przez te agencje i jednocześnie dyskredytowanie tych, którzy je krytykują.

Nic nie wskazuje na to, że film jest fikcją. Wręcz przeciwnie, wszystko w „Contagion” jest tak realistyczne, jak to tylko możliwe, wykorzystywanie rzeczywistych lokalizacji i agencji rządowych, aby uczynić historię tak wiarygodną – i tak przerażającą dla mas – jak to tylko możliwe. Motto filmu brzmi: „Nic nie rozprzestrzenia się tak jak strach”. Przesłanie tego filmu brzmi: „Nic nie zostało wyolbrzymione, a następnym razem to będzie epidemia wirusowa, słuchaj nas… albo umrzesz”.

Funkcja filmów katastroficznych

Filmy katastroficzne są często pełne akcji, emocjonujących jazd, których ryzyko jest czasami fascynującym „a co, jeśli tak się stało” aspektem rzeczy. Chociaż niektóre są bardzo over-the-top i na granicy fantazji, inne, jak „Contagion”, podkreślają realizm aktualnych wydarzeń. Te filmy mają tendencję do „uderzania w dom” widzów, ponieważ prowadzą one do myślenia „to może zdarzyć się mnie”. Filmy katastroficzne wykorzystują ukryty strach, który przedstawiane wydarzenia wywołują w psychice mas, odwołując się do niepokoju i traumy, których celem jest tworzenie napięcia i przerażenia wśród widzów. Następnie, aspekt „agendy” tych filmów, czyli metoda, jaką proponują widzom, najlepszy (i jedyny) sposób, w jaki powstałe problemy mogą zostać rozwiązane. Specjalne grupy i agencje są przedstawiane jako honorowe, pomocne i godne zaufania w czasie kryzysu, podczas gdy inni przedstawiani są jako przeszkody, a nawet zdrajcy. Dramat, który zastosowano stał się przypadkiem przewidywanego programowania, a kroki podjęte w filmie, aby rozwiązać problem, będą później wyglądać dla mas normalnie, jeśli zdarzy się im to w prawdziwym życiu.

W swojej książce „Cicha Propaganda” dziennikarz i pisarz Ignacio Ramonet opisuje zawsze obecną podstawową wiadomość, którą  znalazł w filmach katastroficznych:

We wszystkich przypadkach, katastrofa powoduje pewien rodzaj „stanu wyjątkowego”, który wręcza wszelkie uprawnienia, począwszy od  środków transportu, aż do władz państwowych: policja, wojsko czy „załogi”. Przedstawiany jest jako ostateczne wyjście, a instytucje te są jedynymi, zdolnymi sprostać niebezpieczeństwom, zaburzeniom i rozpadowi, które zagrażają społeczeństwu, dzięki ich strukturom i wiedzy technicznej. (…) Jakby nie można było przedstawić opinii publicznej katastrofy, która nie została rozwiązana przez władze państwowe i kompetencje rządowe.

W porównaniu do znaczenia władz, masy są przedstawiane jako stado idiotów ze skłonnością do paniki, które muszą być trzymane w nieświadomości.

Innym stałym elementem w filmach katastroficznych jest zdziecinnienie obywateli. Pełny zasięg katastrofy i zagrożenia są dla mas widokiem często przed nimi ukrytym. Oni są zależni od jakiegoś procesu podejmowania decyzji, z wyjątkiem menadżerów i specjalistów technicznych (inżynierowie, architekci, przedsiębiorcy), którzy są wezwani do interwencji w sytuacji kryzysowej, ale zawsze przez władze państwowe.

Opinia publiczna jest często rozproszona (odwrócona) bezsensowną rozrywką i zachęcana do posłuszeństwa bez zadawania pytań „ojcowskim i życzliwym” elitom, które robią wszystko (aż do poświęcenia), aby je chronić.

Aspekty te wraz z innymi udowadniają, że filmy katastroficzne, poza ich wartością rozrywkową, przedstawiają tylko „polityczną reakcję” na kryzys. Za plecami naiwnego sposobu fantastycznej opowieści, cicha informacja jest przekazywana do publicznej wiadomości: władcy wyrażają głębokie pragnienie, aby zobaczyć jak jednostki takie jak wojsko, policja lub „wybitni ludzie” troszczą się o przywrócenie i odbudowę społeczeństwa w sytuacji kryzysowej, nawet jeśli oznacza to częściową utratę demokracji.

„Contagion” podąża za planem filmów katastroficznych Ramoneta do celu. Od samego początku, konkretne organizacje są identyfikowane jako przyjacielskie i są automatycznie uprawniane do działań na masową skalę, a mianowicie FEMA, WHO, Amerykański Czerwony Krzyż i CDC.

Więc jakie rozwiązanie proponuje „Contagion” w przypadku wybuchu śmiertelnej epidemii? Stan wojenny i masowe szczepienia. Co się stanie, jeśli kiedykolwiek ta epidemia rzeczywiście wybuchnie? Stan wojenny i masowe szczepienia. Czy masy chciałyby spytać o tego typu drastyczne reakcje na kryzys, które mogą, ale nie muszą być konieczne? Nie, ponieważ setki godzin treści medialnych przygotowały masy na tego rodzaju sytuację. Spójrzmy na główne składniki i wiadomości znalezione w „Contagion”.

Strach rozprzestrzenia się szybciej niż zarazki

Film rozpoczyna się pokazując, jak kilku chorych ludzi, podczas wykonywania swoich codziennych zajęć, może łatwo zarazić tysiące innych ludzi. Wprowadzenie jest proste: śmiertelny wirus może rozprzestrzenić się na całym świecie w ciągu kilku dni. Ten realistyczny i przerażający scenariusz jest bardzo skutecznym sposobem na porwanie (opanowanie) publiczności i wprowadzenie w stan lęku. Podczas tych scen, obiektyw kamery skupia się przez kilka dodatkowych sekund na wspólnych obiektach, które mogą transmitować bakterie, takich jak szklanki, ale dla widza wystarczająco długo, by dojść do wniosku: „Hej, czasami dotykam tych rzeczy! To mogę być ja! Aaaj!”

Ten chory facet może zarazić cały autobus. Aby dodać dramatyzmu i wprowadzić czynnik strachu, wymieniane są nazwy wielkich miast i liczba ich ludności.

Uważaj na szklanki z wodą, będą ci go przekazywać...

Większość z tych, którzy są zakażeni wirusem, nie żyje długo. W serii  bolesnych scen, jeden z głównych bohaterów, Mitch Emhoff (w tej roli Matt Damon), widzi swoją żonę i syna tracących życie z powodu wirusa. Widzowie oglądający tę tragedię są skłonni pomyśleć: „Hej, to jest najbardziej okropna rzecz, która może zdarzyć się też mnie! Aaah!”.

Ten film został zrealizowany zaledwie dwa lata po wybuchu epidemi H1N1 i szum medialny, który ją otaczał, podtrzymywał strach, że wirus wciąż jest utajony w wielu ludziach. Te sceny z „Contagion” reaktywują „wirusa strachu”, który został zasiany w ludziach… i dodają jeszcze coś. Po kilku minutach paniki, wywołanych tymi scenami, większość widzów będzie mogła powiedzieć: „O mój Boże, niech ktoś coś zrobi z tym wirusem! Ten facet stracił żonę i dziecko, to straszne! Aaargh”. Bohaterowie wykonują krok do tablicy i przejmują sprawy … i tak się złożyło, że nakręcili ten film.

Organizacje, które przejmują dowodzenie

W „Contagion”, tak szybko jak wirus staje się groźny, cały amerykański rząd ucieka do „nieznanego miejsca” i „szuka sposobu pracy online”. Tymczasem specyficzne prawdziwe pozarządowe organizacje (NGO) są identyfikowane za pomocą filmu jako „bohaterowie” od rozwiązania problemu kryzysu. Organizacje te są promowane wśród widzów i otrzymują automatyczną legalność i wiarygodność. Jednak ci, którzy są wyedukowani w temacie światowych elit  i agendy NWO (Nowego Porządku Świata) wiedzą, że organizacje te wiedziały o naciskach agendy i wszystkim co się z tym wiąże. W skrócie, film mówi: „Jeśli będzie kryzys, jak to się właśnie dzieje na waszych oczach, rząd zniknie, demokracja zostanie zawieszona i organizacje pozarządowe (NGO) przejmą dowodzenie”.

Agencje zidentyfikowane w filmie:

CDC (Centrum Kontroli Chorób), które zawsze mocno promowało kampanie szczepień.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) - która została oskarżona w związku z H1N1 o rozprzestrzenianie „strachu i zamieszania, a nie natychmiastowe informacje”. W filmie jednak WHO jest ważnym czynnikiem w rozwiązywaniu problemu.

FEMA (Federalna Agencja Zarządzania Awaryjnego) oraz Amerykański Czerwony Krzyż zarządzający cywilami. „Contagion” pokazuje widzom, jak w sytuacjach awaryjnych można szybko doprowadzić do stanu wojennego, który mógłby automatycznie prowadzić do powstania obozów cywilnych prowadzonym przez FEMA, która potrzebowała jakiegoś dobrego PR po huraganie Katrina.

Oczywiście, armia amerykańska jest w każdym miejscu, ponieważ stan wojenny jest definiowany jako „nałożenie rządów wojskowych przez władze wojskowe w wyznaczonych rejonach na zasadzie awaryjnej”.

Tak więc, w ślad za „kryzysem biologicznym”, demokratycznie wybrany rząd amerykański w zasadzie zwija się i konkretne organizacje (CDC, WHO, FEMA, US Army) przejmują wszystkie aspekty życia społeczeństwa. I to „przejęcie” następuje w bardzo specyficzny sposób: stan wojenny i obozy cywilne.

Stan wojenny

W „Contagion” śmiertelny wirus nazywa się MEV-1 i społeczny aspekt wybuchu epidemii jest przedstawiany w sposób szczególny. Po pierwsze, populacja ogólna, zawsze przedstawiana jest jako idioci, bydło, ze skłonnością do przemocy, wymykania się spod kontroli. Masy są zawsze pokazywane panikujące, krzyczące, kradnące, walczące między sobą i grabiące. Prowadzi to do ogólnego załamania porządku społecznego i stanu bezprawia.

Banda prymitywnych ludzi grabi aptekę w celu uzyskania leków.

Gdziekolwiek normalni ludzie są razem, wynikają z tego same bzdury. To idzie w parze z koncepcją „zdziecinnienia” mas, które wymagają by władzę nad nimi przejęły „ojcowskie” autorytety.

US Army wprowadza stan wojenny i zarządza kwarantannę w stanie Minnseota, blokuje cały ruch w tym stanie. Ci, którzy starają się opuścić stan, muszą zawrócić i wrócić do domu.

Obywatele są następnie kierowani do obozów FEMA. Ten stadion został zamieniony na obóz FEMA.

Cywile (nawet zdrowi) mają zawieszone swoje prawa i są skierowani do obozów FEMA, gdzie są zakwaterowani i żywieni. W tej scenie, brak „poszczególnych posiłków”, wyżywienie wszystkich w obozie powoduje niewielkie zamieszki.

Teoretyk spisku

Jeśli określone grupy i organizacje są identyfikowane za pomocą filmu jako „właściwe” i „godne zaufania”, inne grupy uzyskują bardzo odmienne traktowanie, a mianowicie alternatywne media. Uosobione przez blogera Alana Krumwiede (w tej roli Jude Law), media alternatywne przedstawiane są jako źródła niewiarygodne, nastawione na sensację i zysk. Innymi słowy, film sugeruje, że informacje, które nie pochodzą z „oficjalnych” źródeł, są wadliwe i potencjalnie niebezpieczne. Niezupełnie są to wiadomości prowolnościowe.

„Serum Prawdy”, blog prowadzony przez Alana Krumwiede, przypomina wiele „alternatywnych informacyjnych” stron w internecie. Ten typ informacji, które nie pochodzą z mediów lub źródeł rządowych, na pewno nie jest przedstawiony w pozytywnym świetle.

Od samego początku, Alan Krumwiede jest przedstawiany jako sprytny blogger (szachraj) o wątpliwej etyce pracy, który nie ma szacunku ze strony społeczności dziennikarskiej ani naukowej. Kiedy próbuje opublikować jedną ze swoich historii w gazecie o nazwie „Kronika”, zostaje ona odrzucona z powodu braku dowodów. Kiedy kontaktuje się z naukowcem w sprawie wirusa, naukowiec odpowiada: „Blogowanie nie jest pisaniem, to grafitti z interpunkcją”.

Mimo tego braku szacunku od „właściwych” organów, Alan Krumwiede posiada szeroką publiczność i może pochwalić się „milionami użytkowników dziennie” (12 mln) na swojej stronie internetowej. Twierdzi on w tym blogu, że lekarstwo na MEV-1 istnieje i nazywa się Forsycja, ale jest hamowane przez siły związane ze szczepionkopwym biznesem. On też zachęca swoich czytelników, aby nie przyjmować szczepionki, która jest podawana przez władze.

Rząd najwyraźniej nie toleruje tego rodzaju protestów. Krumwiede jest podsłuchiwany przez tajnego agenta, który go aresztuje. Kiedy odkrywa taktykę stosowaną przeciwko sobie, agent mówi do Krumwiede: „Alan, nie miałem wyboru, oni widzieli twój blog”. Rządowi agenci pojawiają się znikąd i aresztują Krumwiede za „oszustwo, spisek i najprawdopodobniej zabójstwo”.

Jak się później dowiadujemy, Forsycja była kłamstwem a Krumwiede zarobił 4,5 miliona dolarów poprzez promowanie tego leku wśród swoich czytelników. Szef Bezpieczeństwa Wewnętrznego chce umieścić go w więzieniu na „długi czas”. Jednak ze względu na jego popularność, Krumwiede może wpłacić kaucję, bo szef Departamentu Bezpieczeństwa stwierdza: „Oczywiście, jest 12 milionów ludzi tak  szalonych, jak ty”.

Postać Alana Krumwiede i sposób w jaki jest on przedstawiany jest interesująca z kilku powodów. Po pierwsze, odzwierciedla rosnący wpływ blogów i alternatywnych stron internetowych na opinię publiczną – to ostatni fenomen, który nie podoba się elitom, starającym się mieć monopol na informacje. Przez przedstawienie tej postaci jako nieuczciwej, zdeprawpwanej a nawet niebezpiecznej dla społeczeństwa, film usprawiedliwia unikanie takich osób, a nawet ich aresztowania. Nikt w tym filmie nie wydaje się myśleć, że to wszystko jest bezpośrednim pogwałceniem pierwszej poprawki.

Po drugie, kiedy szczepionka H1N1 została użyta w 2009 roku i kampanie masowych szczepień zostały zorganizowane, wielu obywateli i autorytety, w tym urzędnicy służby zdrowia, lekarze i specjaliści, wypowiedziało się przeciw. Twierdzili oni, że szczepionka nie była konieczna, niedostatecznie przetestowana i że miała negatywne skutki uboczne.

Dzięki skojarzeniu zdeprawowanego Alana Krumwiede z „ruchem antyszczepionkowym”, film dyskredytuje wszystkich tych, którzy kwestionują konieczność kampanii masowych szczepień. Jeśli inny wirus uderzy, widzowie „Contagion” mogą być bardziej skłonni do ignorowania tych ruchów. Innymi słowy, film mówi: „Teorie spiskowe są tworzone przez zdeprawowanych kłamców, którzy są groźni dla bezpieczeństwa publicznego i powinni być aresztowani. Nie słuchaj ich. Robią pieniądze na fałszywych lekarstwach. Jednak ci, którzy zarabiają jeszcze więcej pieniędzy na szczepionkach są dobrzy. Słuchaj władz i bierz szczepionkę … albo zginiesz.”

Ostateczne rozwiązanie

Po miesiącach horroru i setkach milionów zgonów, ostateczne rozwiązanie wyłania się i ratuje ludzkość: masowe szczepienia.

Jedyne rozwiązanie problemu wirusa? Kampania masowych szczepień.

Ci, którzy otrzymują szczepionkę, otrzymują przywilej noszenia odczytywalnych na skanerach opasek. To pozwala im korzystać z miejsc publicznych takich jak centra handlowe.

Możesz się zaszczepić, otrzymasz kod kreskowy i udasz się dokąd, zechcesz. Nie zaszczepisz się, zostaniesz w domu ... i umrzesz.

Wniosek

„Contagion” może być przedstawiony jako fikcja, ale komunikuje kilka ważnych wiadomości, które władze muszą podać publiczniej akceptacji. Aby to zrobić, film określa szczególny problem, który rzeczywiście miał miejsce w przeszłości, identyfikuje agencje, które mają prawo objąć nadzór w  podobnej sytuacji i proponuje jedyne i konieczne rozwiązanie problemu. To rozwiązanie nie jest przyjemne: rozpad rządu, wprowadzenie stanu wojennego, tworzenie cywilnych obozów, przymusowe szczepienia i tłumienie wolności słowa. Demokracja i prawa obywatelskie są doraźnie zawieszone i jesteśmy świadkami tworzenia wysoce kontrolowanego i monitorowanego społeczeństwa (z wykorzystaniem kodów kreskowych).

Czy takie filmy katastroficzne jak Contagion są stworzone wyłącznie dla rozrywki, czy też są one również wykorzystywane do nauczania społeczeństwa o tym, co jest dopuszczalne a co nie podczas katastrofy? Czy Światowa Organizacja Zdrowia, biorąc udział w filmie, po prostu zabawia ludzi?

Interesujący fakt: film został wydany na DVD w tym samym czasie, kiedy WHO została oskarżona o wyolbrzymianie śmiertelności nowej ptasiej grypy H5N1. Również niedawno WHO opublikowała kontrowersyjne badania opisujące tworzenie zmutowanej i wysoce zakaźnej wersji wirusa. Może zabójcza wersja wirusa jest celowo upubliczniona dla uzasadnienia wprowadzenia stanu wojennego? Czekaj, może nie powinienem mówić takich rzeczy. Nie chcę być aresztowany za „oszustwo, spisek i najprawdopodobniej zabójstwo”.

%d bloggers like this: